W poszukiwaniu nowej tożsamości. Idealny moment dla Jagi
Na tydzień przed startem fazy ligowej Ligi Europy, Olympiakos SFP zmienił trenera. Jagiellonia Białystok zatem w idealnym momencie mierzyć się będzie z greckim gigantem.
„W piłce, jak i w życiu, każdy rozdział kiedyś się kończy” – napisały w specjalnym oświadczeniu władze Thrylos, informując o pożegnaniu z dotychczasowym szkoleniowcem, Jose Luisem Mendilibarem. Choć Hiszpan na Stadio Georgios Karaiskakis dorobił się statusu niekwestionowanej legendy, na to zwolnienie zanosiło się już od kilW poszukiwaniu nowej tożsamości. Idealny moment dla Jagiku miesięcy.
H ΠΑΕ ΟΛΥΜΠΙΑΚΟΣ ανακοινώνει τη λήξη της συνεργασίας της με τον Χοσέ Λουίς Μεντιλίμπαρ.
Με τον Χοσέ στον πάγκο της ομάδας κατακτήσαμε το UEFA Conference League, κάναμε πραγματικότητα το όνειρο κάθε Ολυμπιακού και κάθε Έλληνα και ο ίδιος έγινε αναπόσπαστο κομμάτι της ενδοξότερης… pic.twitter.com/CuRSi0EkfQ
W poprzednim sezonie Olympiakos nie zdołał obronić tytułu mistrza Grecji. Co prawda po fazie zasadniczej Super League zajmował 2. miejsce, ze stratą zaledwie dwóch punktów do AEK Ateny, to jednak w grupie mistrzowskiej wygrał tylko dwa z sześciu meczów. – Często byliśmy lepsi od rywali i tworzyliśmy więcej szans niż oni, ale brakowało nam efektywności, co przekładało się na niesatysfakcjonujące wyniki. Bardziej martwilibyśmy się, gdybyśmy byli drużyną, która nie gra dobrze. Musimy popracować nad poprawą obszarów, które są potrzebne, aby dobrze funkcjonować – wyjaśniał przyczyny niepowodzeń w lidze greckiej, hiszpański szkoleniowiec. Pytany, czy w kampanii 2026/2027 wciąż będzie zasiadał na ławce Erythrolefkoi odpowiadał: – Wierzę, że tak. Wciąż mam ważny kontrakt i nikt nie powiedział mi, aby miało być inaczej.
Rozgrywki 2026/2027 zaczęły się jednak dla zespołu z Pireusu równie tragicznie. Olympiakos przegrał bowiem sensacyjnie w dwumeczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów z NEC Nijmegen (0:0 i 1:2). – Nie byliśmy w stanie zachować koncentracji i opanowania w decydujących momentach – ubolewał Mendilibar. Wpadka w kwalifikacjach Champions League nie pogrążyła jednak 65-latka. W dalszym ciągu prowadził Legendarnych, którzy w Super League wywalczyli siedem punktów w trzech spotkaniach, a w Pucharze Grecji odprawili z kwitkiem dwóch pierwszych rywali. Dopiero w ubiegłym tygodniu, ekscentryczny właściciel Thrylos, Evangelos Marinakis zdecydował się podziękować Mendilibarowi za współpracę.
Mimo ostatnich niepowodzeń Mendilibar złotymi zgłoskami zapisał swoje nazwisko w 101-letniej historii Olympiakosu. Na Stadio Georgios Karaiskakis przybył w lutym 2024, aby zażegnać jeden z największych kryzysów w dziejach (czerwono-biali byli wówczas poza podium Super League), tymczasem wygrał z nimi niespodziewanie Ligę Konferencji, czego żaden grecki klub wcześniej nie dokonał. W kolejnym sezonie, na stulecie wywalczył z kolei krajową potrójną koronę. Po tych licznych sukcesach Hiszpan doczekał się w Pireusie przydomka „generał”.
4
tyle trofeów z Olympiakosem zdobył Jose Luis Mendilibar
Z czasem jednak więzi między dowódcą, a jego piłkarskimi żołnierzami zaczęły słabnąć. Gra zespołu też stała się schematyczna i pozbawiona elementów zaskoczenia, o czym świadczyły wyniki na arenie krajowej i międzynarodowej. Wpływ na zwolnienie Mendilibara mogła też mieć zmiana na stanowisku dyrektora sportowego (Darko Kovacevicia zastąpił Antonio Cordon). Tak czy siak, doświadczony szkoleniowiec pożegnany został ze wszelkimi możliwymi honorami. „Docenienie, szacunek i miłość rodziny Olympiakosu pozostaną z tobą na zawsze, generale, podobnie jak głębokie emocje, które nas połączyły i nigdy nie znikną” – czytamy w oświadczeniu klubu z regionu Attyka.
Bez analogii
Oczarowani hiszpańską myślą szkoleniową, działacze czerwono-białych postanowili ponownie dać szansę przedstawicielowi Półwyspu Iberyjskiego i zdecydowali się zatrudnić Imanola Alguacila, który w latach 2018-2025, prowadził Real Sociedad San Sebastian i wywalczył z nim Puchar Króla w 2020 r. 55-latek to zwolennik ofensywnego futbolu, admirator wysokiego pressingu i dużej intensywności, który z powodzeniem stosuje zarówno system 4-3-3, jak i 4-2-3-1. Swego czasu, przy okazji rywalizacji w Lidze Mistrzów z PSG, nad stylem gry RSSS rozpływał się sam Luis Enrique. – Żaden hiszpański klub nie gra obecnie piękniejszego futbolu – mówił w 2024 r. Alguacil jawi się zatem jako idealny kandydat do odbudowy Olympiakosu i nadania mu ponownie bardziej atrakcyjnego sznytu. Eksperci zwracają jednak uwagę na to, że nie do końca tak musi być.
Grecki korespondent brytyjskich mediów, Konstantinos Lianos podkreśla, że atmosfera na Estadio Anoeta nijak ma się do tej na Stadio Georgios Karaiskakis. Jego zdaniem, hiszpański trener dopiero w Pireusie przekona się, co to znaczy prawdziwa presja. Część fachowców doszukuje się również analogii z Mendilibarem, który również w trudnym momencie przejmował Olympiakos. Nic jednak bardziej mylnego. Owszem, Legendarni byli wówczas pogrążeni w kryzysie, ale stanowili jednak zgrany zespół. Alguacil wchodzi zaś do szatni z wieloma nowymi piłkarzami, których w stosunkowo krótkim czasie trzeba wkomponować do zespołu. „Wymagania są wysokie, niepewność ogromna, mecz z Jagiellonią Białystok w środę, a miejsca na pracę niewiele” – obrazowo przedstawił wyzwania jakie czekają na nowego szkoleniowca, portal gazzetta.gr.
Trudna rzeczywistość
Największym wyzwaniem, jakie stoi przed Alguacilem to znalezienie klasowego następcy dla Ayouba El Kaabiego, który w starciu z Volos w Super League złamał kość piszczelową i przed nim prawdopodobnie półroczna przerwa. A przecież w ostatnich latach, jeśli chodzi o atak, wszystko kręciło się wokół doświadczonego Marokańczyka (82 gole i 13 asyst w ciągu ostatnich trzech sezonów). Kibice musieli również przełknąć gorzką pigułkę w postaci odejścia tak istotnych graczy, jak bramkarz Konstantinos Tzolakis, prawy obrońca Costinha czy środkowy pomocnik Christos Mouzakitis. W zamian, na Stadio Georgios Karaiskakis przybyli z kolei inni gracze odpowiedzialni za drugą linię, a więc Konstantinos Fortounis i Gustavo Puerta czy doświadczeni skrzydłowi z przeszłością w Bundeslidze i Premier League, a więc Leon Bailey i Jota Silva. W tym gąszczu zmian jedyną stałą jest osoba Chiquinho, jednego z najdłuższym stażem w biało-czerwonym zespole (od stycznia 2024 r.), który jest metronomem wszystkich akcji Olympiakosu.
O tym, jak trudna jest rzeczywistość w Attyce, Alguacil przekonał się w debiucie z OFI Kreta. Nie dość, że jego zespół niespodziewanie przegrał 0:1, to jednocześnie boleśnie uzmysłowił sobie, że droga do serc kibiców będzie długa i wyboista. Publiczność na Stadio Georgios Karaiskakis co rusz skandowała bowiem nazwisko jego poprzednika. – To proces, ale wiem, że nie mam czasu. Wiem, w jakiej pozycji znajduje się drużyna i jakie są wobec niej oczekiwania – zdaje sobie sprawę z gigantycznych oczekiwań Alguacil.
Do tej pory Olympiakos trzykrotnie rywalizował w europejskich pucharach z polskimi klubami. W sezonie 1963/1964 wyeliminował z Pucharu Zdobywców Pucharów Zagłębie Sosnowiec (2:1 i 0:1). Później z kolei dwa razy musiał uznać wyższość Górnika Zabrze (2:7 w dwumeczu PZP w rozgrywkach 1969/1970 i 2:3 w kampanii 1987/1988 w Pucharze Europy). W normalnych okolicznościach czerwono-biali byliby zapewne faworytem rywalizacji z Jagiellonią Białystok. Biorąc jednak pod uwagę, to co od maja dzieje się w Pireusie, Duma Podlasia wcale nie jest bez szans na historyczne zwycięstwo polskiego klubu na Stadio Georgios Karaiskakis.