Szansa sportowa, angielski duet i spotkanie z wychowankiem. Przed Lechem faza ligowa pod znakiem pół na pół
Dziesięć punktów gwarantowało w poprzednim sezonie awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Rezultaty piątkowego losowania pozwalają mistrzowi Polski celować w dorobek na takim poziomie. Obok rywali będących w zasięgu Lech wylosował duże marki, a to składa się na perspektywę bardzo interesującej fazy ligowej.
Przy Bułgarskiej panuje głód wizyt wielkich zagranicznych firm. Szachtar Donieck, Mainz, Genk oraz Crvena Zvezda – goszczące w Poznaniu w trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy – to kluby rozpoznawalne w całej Europie, lecz mimo wszystko pozbawione specyficznej aury. Ostatnimi pucharowymi rywalami, którzy naprawdę działali na wyobraźnię wielkopolskiego kibica, były Villarreal oraz Fiorentina w pamiętnym sezonie 2022-23, zakończonym przez Kolejorza w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy.
Rozgrywki wyższego szczebla dawały nadzieję na zmagania z przedstawicielami szeroko rozumianego topu. Na tych najatrakcyjniejszych, Juventus, Milan czy Olympique Marsylia, trafić się nie udało, ale i tak Lecha czeka kilka pasjonujących wieczorów.
CZWARTKI W KOMPLECIE?
Kierując się współczynnikiem UEFA, mistrz Polski wylosował najsilniejszy zespół w całej stawce. Bayer Leverkusen w ostatnich dwóch sezonach rywalizował w Champions League, a wcześniej dotarł do finału Ligi Europy. Od 2016 roku Die Werkself tylko raz zabrakło w fazie grupowej (ligowej) rozgrywek numer jeden bądź dwa w kontynentalnej hierarchii. Przedstawiciel Bundesligi najprawdopodobniej przyciągnie w któryś z czwartkowych wieczorów komplet widzów na stadion przy Bułgarskiej, podobnie powinno być w przypadku Sunderlandu. Co prawda angielski klub wraca do międzynarodowych pucharów aż po 53 latach, jednak skład z Granitem Xhaką, Thomasem Meunierem czy Brianem Brobbey’em robi wrażenie. Siódma drużyna ubiegłego sezonu w Premier League zagra w LE dzięki temu, że Puchar Anglii zdobył Manchester City.
Granit Xhaka, kapitan Sunderlandu, będzie jedną ze znamienitszych postaci, jakie tej jesieni pojawią się przy Bułgarskiej (Foto: IMAGO/PressFocus)
Z innym przedstawicielem ligi uchodzącej za najlepszą na świecie Kolejorz zmierzy się w delegacji. Zespół Nielsa Frederkisena poleci do Londynu, gdzie sprawdzi się w potyczce z Crystal Palace. Na Selhurst Park nie byłoby w tym sezonie europejskich pucharów (dopiero 15. pozycja w krajowych rozgrywkach), gdyby nie triumf w Lidze Konferencji. Oba spotkania z reprezentantami Premier League będą dla Lecha konfrontacjami z francuską myślą szkoleniową, wszak od niedawna funkcję menedżera Palace pełni Pierre Sage, z kolei za wyniki Sunderlandu odpowiada Regis Le Bris.
SPECJALNY WIECZÓR KAMIŃSKIEGO
Najbardziej utytułowanym spośród oponentów Kolejorza jest Benfica – dwukrotny triumfator Pucharu Europy, rekordzista pod względem zdobytych mistrzostw Portugalii (38). Wizyta Jakuba Kamińskiego przy Bułgarskiej stanowiłaby spore wydarzenie, jednak to wychowanek poznańskiego klubu wystąpi w roli gospodarza. Lech pojawił się na Estadio da Luz – pustym, ze względu na pandemiczne obostrzenia – przy okazji poprzedniej przygody w LE. W grudniu 2020 grająca w eksperymentalnym składzie drużyna Dariusza Żurawia poległa w Lizbonie 0:4.
Po raz pierwszy w karierze Jakub Kamiński stanie przed szansą zagrania przeciwko poznańskiemu Lechowi (foto: Mateusz Porzucek PressFocus)
Los przydzielił mistrzowi Polski dwóch przeciwników z poziomu wspomnianych Szachtara czy Mainz. Przyjazd Ferencvarosu powinien być dla poznańskiego klubu wartościowym doświadczeniem na różnych płaszczyznach. Wicemistrz Węgier przebrnął wymagającą ścieżkę eliminacyjną, pokonując Twente, Górnika Zabrze oraz Trabzonspor. Union Saint-Gilloise, jako druga siła ligi belgijskiej, przystąpił do kwalifikacji Champions League, jednak marzeń o elicie po wyrównanym boju pozbawiło go Bodo/Glimt. I Ferencvarosowi, i Unionowi zespół z Poznania będzie zdolny rzucić wyzwanie.
PUCHAROWE NIESPODZIANKI
Z koszyka numer cztery trafili się Kolejorzowi rywala mało atrakcyjni na niwie marketingowej, za to będący jak najbardziej w zasięgu pod względem sportowym. Debiutujące w Europie Torreense nie wywoła rekordowej sprzedaży biletów, powinno natomiast być idealną okazją do zwiększenia dorobku punktowego. Obecność klubu z miasta Torres Vedras w LE to efekt sensacyjnego triumfu w Pucharze Portugalii. Niespodziewanym zdobywcą pucharu swojego kraju jest również OFI. Drużyna z Heraklionu przystąpiła do ostatniej rundy eliminacji, w której gładko rozprawiła się z CSKA Sofia. Lech uda się na Kretę w roli faworyta, choć czy zdecydowanego, wskaże jesienna dyspozycja.
Dla zespołu Frederiksena zapowiada się faza ligowa pod znakiem pół na pół. Czterech rywali jest z innej półki: każdy punkt w starciach z Leverkusen, Benficą, Sunderlandem oraz Crystal Palace będzie można uznać za niemałe osiągnięcie. W pozostałych konfrontacjach od mistrza Polski należy wymagać znacznie więcej – po to awansował szczebel wyżej niż Conference League.