Górnik Zabrze jest wciąż winny Łukaszowi Skorupskiemu zaległe pieniądze. Klub chciałby porozumieć się z piłkarzem w sprawie kształtu spłaty zadłużenia, ale sam zainteresowany nie zamierza podejmować żadnych rozmów z prezesem Zbigniewem Waśkiewiczem.
W Zabrzu przymięto mu łatkę „zdrajcy”, ale on walczy o swoje
Skorupski nie zamierza iść śladem innych zawodników i nie chce zgodzić się na żadną taryfę ulgową względem swojego byłego klubu. Bramkarz Romy domaga się spłaty całego zadłużenia i wysłała w tej sprawie specjalne pismo do Polskiego Związku Piłki Nożnej, które może mieć wpływ na to, czy Górnik otrzyma licencje na grę w kolejnym sezonie ekstraklasy.
– Sprawa trafiła do sądu polubownego. Wysyłaliśmy Skorupskiemu SMS-y z prośbą o kontakt, ale bez odpowiedzi. Nie chce rozmawiać i kieruje nas do prawnika, który… też nie odbiera telefonów – powiedział Waśniewski podczas rozmowy z dziennikiem „SPORT”.
– Na pewno chcielibyśmy uniknąć spotkania w sądzie, ale dziś nie wiem, jak rozwinie się ta sytuacja – dodał prezes Górnika Zabrze.