Seria zwycięstw Lecha Poznań trwa! Kolejorz nowym wiceliderem tabeli!
Lech Poznań wygrał z Koroną Kielce na zakończenie niedzielnych meczów PKO BP Ekstraklasa. To trzecia wygrana z rzędu Kolejorza w lidze.
Tempo spotkania już od samego początku mogło się podobać. Pierwszy dobrą okazję strzelecką miał Lech Poznań, gdy w 10. minucie piłka po strzale Gumnego trafiła w boczną siatkę. Kilka minut później dobrą okazję miał Cebula, jednak tym razem piłka minęła się ze słupkiem. W pierwszym kwadransie arbiter musiał na chwilę wstrzymać rozegranie meczu wskutek gęstego zadymienia powstałego przez odpalone race.
W 30. minucie Lech objął prowadzenie. Bengtsson świetnie wypuścił Aliego Gholizadeha i Irańczyk kąśliwym uderzeniem po ziemi posłał piłkę wprost do siatki bramki Korony, otwierając tym samym wynik spotkania.
Kolejorzowi tuż przed przerwą udało się podwyższyć prowadzenie. Antonio Milić był w odpowiednim miejscu i czasie tuż przed bramka Korony. Odbita piłka trafiła tuż pod jego nogi i udało mu się zdobyć gola na 2:0.
Korona odpowiedziała już w drugiej połowie. Kolejna już bramkę w PKO BP Ekstraklasa zdobył Mariusz Stępiński. Wiktor Długosz dobrze odnalazł napastnika dośrodkowaniem w polu karnym Lecha i nowy gracz Korony pewnym uderzeniem pokonał Bartosza Mrozka.
Kilka minut później Stępiński ponownie trafił do siatki, ale tym razem jego gol nie był uznany z powodu pozycji spalonej.
Ostatecznie trzy punkty trafiają na konto Lecha Poznań, który wyprzedził kilka zespołów w tabeli i jest obecnie wiceliderem klasyfikacji, tracąc tylko dwa oczka do Jagiellonii Białystok.
Niesamowity występ Rodrigueza. Dwa gole i trzy asysty w jednym meczu
Pablo Rodriguez rozegrał kapitalne spotkanie przeciwko Koronie Kielce. Hiszpański pomocnik był bezsprzecznie najlepszym piłkarzem na boisku, zdobywając dwie bramki i dokładając trzy asysty.
Pogrom! Lech Poznań wysoko wygrał u siebie z Koroną Kielce
Lech Poznań nie dał najmniejszych szans Koronie Kielce w 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Mistrzowie Polski wygrali przed własną publicznością aż 6:1, a losy spotkania rozstrzygnęły się praktycznie już w pierwszej połowie.