IvanObradović nie jest już mile widziany przy Łazienkowskiej i może sobie szukać nowego klubu – donosi portal Legia.net. „Przegląd Sportowy” z kolei dodaje, że Serb nie znajdzie się w kadrze na pierwsze zimowe zgrupowanie drużyny AleksandaraVukovicia. Czas byłego zawodnika Anderlechtu w stolicy dobiega końca. Jak z tym problemem poradzą sobie wicemistrzowie Polski? Kontrakt defensora nie należy do najniższych w drużynie…
Ivan Obradović nie zagrał ani jednego meczu w pierwszym zespole Legii (fot. Jacek Prondzyński/Legia.com)
O jego transferze do Legii pisano tygodniami. Wicemistrzowie Polski byli mocno zainteresowani serbskim defensorem, aby wzmocnić rywalizację na lewej stronie obrony po odejściu AdamaHlouska. Mówiono, że jego sprowadzenie wiąże się ze sporym ryzykiem, bo w ostatnim sezonie w Anderlechcie zagrał tylko 10 meczów. Z drugiej strony, argumentowano, że to tylko polska liga, a facet z takim CV musi sobie poradzić. No i sobie nie poradził.
Legia dmuchała na zimne. Klub ze stolicy chciał dokładnie sprawdzić Serba, dlatego przed podpisaniem kontraktu zawodnik przez dwa dni przechodził badania medyczne. Ostateczne wyniki nie wykazały żadnych schorzeń i umowa weszła w życie. Trzeba było tylko nadrobić zaległości treningowe… Przez pół roku jednak się nie udało.
Trzy – dokładnie tyle razy Obradović znalazł się w kadrze pierwszego zespołu na mecze PKO Bank Polski Ekstraklasy w tym sezonie. Na boisku jednak się nie pojawił. Serb jest jedynym zawodnikiem z pola, który był zgłoszony do rozgrywek, ale nie wszedł na murawę nawet na minutę. Grali chociażby MaciejRosołek, MateuszPraszelik, SalvadorAgra czy KacperKostorz. Obradovicia w tym gronie nie ma i już zapewne nie będzie.
27-krotny reprezentant Serbii występował jedynie w trzecioligowych rezerwach. Kiedy wydawało się, że zaczynał nadrabiać braki i kwestią tygodni jest otrzymanie szansy od Vukovicia, łapał kontuzję i wypadał z treningów na kolejne tygodnie.
– Zawodnik z takim CV wydawał się, na nasze możliwości, idealny. Wiedzieliśmy, że trafił do Legii po pewnej przerwie w grze. Dwumiesięczna praca nad zawodnikiem nie jest dla mnie problem. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy pracuje się nad nim cztery i pół miesiąca, a on dalej nie jest gotowy. Pod koniec rundy był moment, w którym musiał pokazać, że w tej ekipie może zostać na dłużej. Na razie na pewno transfer jest rozczarowaniem. Wiedząc jaki to jest piłkarz, ile w pewnym momencie znaczył dla kadry Serbii, w jakich klubach grał, w jakim jest wieku i że był dobrze przebadany wiemy, że stać go na parę lat gry. Do tego potrzebna jest jednak duża ambicja. Jak na razie nie wystąpił ani razu w pierwszym zespole – mówił Vuković w wywiadzie udzielonemu portalowi Legia.net.
Wszystko jednak wskazuje na to, że jego przygoda z Legią jest już zakończona. Przy Łazienkowskiej zawodnik usłyszał, że nie jest już potrzebny pierwszemu zespołowi i może sobie szukać nowego klubu. Na zimowe zgrupowanie w Belek nie poleci, a w tym czasie będzie trenował z rezerwami. Kontrakt ma ważny jeszcze przez 1,5 roku i nie należy do najniższych w drużynie. Czy zatem Obradović zdecyduje się na odejście, czy zachowa się jak Chris Philipps, który długie miesiące spędził w rezerwach, ale z umowy i pieniędzy zrezygnować nie chciał, dlatego odszedł dopiero kilka dni temu?