Miał być marsz do finału, jest odpadnięcie już w 1/16. Arsenal uległ Olympiakosowi i pożegnał się z marzeniami o europejskim trofeum.
Alexandre Lacazette nie pomógł Arsenalowi wywalczyć awansu. (fot. Reuters)
Przed rozpoczęciem spotkania wydawało się, iż Kanonierzy mają wszelkie argumenty, by liczyć na komfortowo uzyskaną promocję do kolejnej rundy. Nie dość, że tydzień temu wygrali w Pireusie (1:0), nie dość, że triumfowali w trzech z czterech poprzednich domowych potyczkach z Olympiakosem, to w dodatku awans do następnej fazy europejskich pucharów padał ich łupem w każdej z ostatnich siedemnastu okazji, w których wychodzili zwycięsko z pierwszej części dwumeczu. Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak bardzo skomplikowana.
Mimo że w otwierających 45 minutach gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i stworzyli sobie kilka niezłych okazji do wyjścia na prowadzenie, skuteczność nie była po ich stronie. Tej brakowało także gościom, toteż do szatni obie ekipy zeszły przy bezbramkowym remisie.
Druga część widowiska zaczęła się natomiast od mocnego uderzenia przyjezdnych. W 53 minucie Mathieu Valbuena dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę do siatki strzałem głową skierował Pape Abou Cisse. Było to pierwsze trafienie Senegalczyka w tej edycji Ligi Europy.
Podopieczni Mikela Artety starali się odpowiedzieć, lecz niewiele z tego wynikło. Najlepsze okazje mieli i zmarnowali Nicolas Pepe oraz Alexandre Lacazette. Jako, że po doliczonym czasie gry wynik dwumeczu brzmiał 1:1, potrzebna była dogrywka.
W tej również długo utrzymywał się pat. W 113 minucie chwilowe zbawienie przyniósł gospodarzom Pierre-Emerick Aubameyang. Niepilnowany w polu karnym Gabończyk zebrał bezpańską piłkę, złożył się do nożyc i wpakował piłkę do siatki. Jego radość trwała jednak tylko 5 minut. Po ich upływie gola na wagę awansu Greków do ⅛ finału zdobył Youseff El Arabi.
Nie tak rewanż wyobrażali sobie kibice Kanonierów. Co gorsza, w obliczu dzisiejszej porażki szanse ich ulubieńców na upragniony powrót do Ligi Mistrzów zostały drastycznie ograniczone.
Boniek ocenił Lecha i Jagiellonię. Nie szczędził mocnych słów
Zbigniew Boniek dosadnie podsumował mecze Lecha i Jagiellonii w Europie. —Absolutnie nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Jagiellonia i Lech dają prezenty rywalom w Europie w postaci łatwo traconych bramek po banalnych błędach — komentował na łamach Polsatu Sport, były prezes PZPN.
Nie tylko Lech i Jagiellonia. Tak spisali się Polacy w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Za nami trzecia seria gier fazy zasadniczej w Lidze Europy oraz druga kolejka w Lidze Konferencji. Którzy Polacy mieli w czwartek powody do radości, a którzy schodzili z boiska z zwieszonymi głowami?
Timur Tutierow po meczu z Lechem: „Miałem gęsią skórkę”
Lech Poznań zremisował w czwartek z Sunderlandem 1:1 w meczu trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. Rywalizacja w Wielkopolsce miała szczególny smak dla gracza przyjezdnych – Timura Tutierowa.
Adrian Siemieniec po meczu z Anderlechtem: „Pierwsze trafienie trochę wybiło nas z rytmu”
Jagiellonia Białystok przegrała z RSC Anderlecht 0:3 w trzeciej serii gier Ligi Europy. Podobnie jak w meczu z Olympiakosem Pireus, spory wpływ na wynik miały błędy i niezrozumiałe decyzje piłkarzy z Podlasia.