Legia Warszawa pokonała w sobotni wieczór Zawiszę Bydgoszcz (2:0) i postawiła kolejny krok na drodze po mistrzostwo Polski. Wydarzeniem spotkania był jednak powrót na boisko Marka Saganowskiego.
Marek Saganowski nie zapomniał jak się strzela gole
Doświadczony napastnik wrócił do gry po długiej przerwie spowodowanej kontuzją kolana. Saganowski pojawił się placu boju dopiero w 85. minucie, jednak to wystarczyło, by zdążył wpisać się na listę strzelców. – Cieszę się, że dostałem szansę i zdobywając bramkę udowodniłem trenerowi, że warto było mi zaufać – powiedział po meczu.
– Rado z Ondrejem są obecnie podstawowymi zawodnikami, wykonują dobrą pracę, strzelają bramki i póki co muszę pogodzić się z rolą rezerwowego. W życiu jednak nie należy się poddawać i zawsze muszę być odpowiednio przygotowany, by walczyć o pierwszy skład. To co się stało było moim marzeniem po kontuzji – dodał napastnik Legii.
– Póki co cieszą mnie dalej nawet bramki, które zdobywam na treningach, nie odczuwam żadnego dyskomfortu – tak więc nie jest to moment, w którym myślę o końcu kariery. Wielu zawodników w naszym zespole odgrywa ważne role – nie chcę więc mówić czy przywódcą w szatni jestem ja czy kto inny. Gdy cały zespół jako kolektyw funkcjonuje prawidłowo to sam kreuje wielu takich przywódców. Legia na dzień dzisiejszy jest dosyć dużym kolektywem, który daje radę nawet w trudnych momentach – zakończył.
Legia przegrała po raz pierwszy. To oni są teraz najdłużej niepokonani w PKO BP Ekstraklasie
W niedzielę niepokonana w bieżącym sezonie Legia Warszawa przegrała u siebie 1:2 z Lechem Poznań, przerywając serię meczów bez porażki. W PKO BP Ekstraklasie jest jednak zespół, który obecnie może pochwalić się dwucyfrową liczbą gier, w których wyłącznie wygrywał lub remisował.