To miała być przełomowa decyzja. Kibice i włodarze Ruchu Chorzów liczyli na to, że miasto zapali „zielone światło” budowie nowego stadionu dla Niebieskich i już za kilka lat będziemy mogli oglądać grę 14-krotnych mistrzów Polski na nowoczesnym obiekcie. Nic z tego. Radni Chorzowa uznali, że to zbyt drogie przedsięwzięcie, co sprawiło, że Ruch będzie miał coraz więcej problemów, by skutecznie rywalizować na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Stadion Śląski jest jedynym ratunkiem dla Niebieskich
O ile poziom piłkarski T-Mobile Ekstraklasy nie idzie w górę, to jednak pod względem stadionów i infrastruktury Polska poszła w ostatnich latach bardzo mocno do przodu. Bodźcem do zmian było oczywiście przyznanie naszemu krajowi praw do organizacji EURO 2012, jednak można się spodziewać, że i bez tego, prędzej czy później nowe obiekty zaczęłyby powstawać. Mistrzostwa Europy przyspieszyły jednak znacząco ten proces i pozostawiły po sobie cztery ładne stadiony, z czego aż trzy służą klubom występującym w Ekstraklasie. Chodzi oczywiście o Lecha, Lechię i Śląsk, które na warunki „mieszkaniowe” uskarżać się raczej nie mogą. Podobnie sprawy mają się jeśli spojrzymy na Legię, Wisłę, Cracovię, Zagłębie i Koronę, które mają porządne obiekty. Coraz bliżej ukończenia prac jesteśmy w Białymstoku, Zabrzu i Bielsku-Białej. W całym tym towarzystwie Ruch Chorzów przypomina ubogiego krewnego, któremu łaskawie pozwolono dosiąść się do stołu.
Nie ma się co oszukiwać, stadion Niebieskich to już relikt przeszłości. Kilkadziesiąt lat temu główna (i jedyna) trybuna kryta mogła być obiektem zazdrości włodarzy innych klubów, jednak dzisiaj można ją śmiało nazwać skansenem. Reszta stadionu nie jest zadaszona, co przy deszczowej aurze skutecznie zniechęca fanów do przyjazdu na Cichą. Swojej roli nie spełniają także łuki i trybuny za bramkami, z których widoczność jest kiepska. Wszystko to prostą drogą prowadzi do frekwencji, która nie może zadowalać klubu, lokującego się w samym centrum jednej z największych aglomeracji w Europie. Kilka milionów osób, dziesiątki tysięcy wiernych kibiców, a na stadionie zazwyczaj kilka tysięcy tych najwierniejszych, dla których zła pogoda czy niewygodne krzesełka nie mają większego znaczenia. Dla zdecydowanej większości takie rzeczy odgrywają jednak rolę i porządny stadion na pewno byłby magnesem, który mógłbym przekonać ich do oglądania gry Niebieskich na żywo, z wysokości trybun.
Stadionu nie będzie
Większy, a przede wszystkim nowocześniejszy stadion to także poważny zastrzyk dla klubowej kasy. Wpływy z dnia meczowego, możliwość sprzedaży lóż, magnes dla potencjalnych reklamodawców, a także pieniądze z tytułu sprzedaży praw do nazwy takiego obiektu. Wszystko to pozwoliłoby Ruchowi na finansowy zastrzyk rzędu kilku, a nawet kilkunastu milionów złotych rocznie ekstra. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jakie korzyści to za sobą by niosło. Większa kasa to większa możliwość sprowadzenia lepszych zawodników. Lepsi zawodnicy to większe prawdopodobieństwo dobrych wyników. Dobre wyniki to więcej ludzi na trybunach i tak koło się zamyka. Proste, prawda?
Z konieczności wyprowadzenia się z wysłużonego stadionu doskonale zdaje sobie sprawę prezes Niebieskich, Dariusz Smagorowicz. – Powtarzam od dawna, że Ruch grający na przestarzałym obiekcie przy Cichej jest po prostu skazany na spadek. Na tym stadionie na dłuższą metę ekstraklasy nie obronimy – powiedział. Nic więc dziwnego, że w ostatnich miesiącach pojawił się pomysł wybudowania nowego stadionu, nowoczesnego, mogącego pomieści 12 tysięcy widzów, ale z opcją rozbudowy nawet do 18 tysięcy. Idea była dość długo lansowana, dyskutowano o niej na różnych panelach, a głos zabierali praktycznie wszyscy zainteresowani, od radnych, zwykłych kibiców, a na władzach klubu kończąc. Powstał nawet specjalny projekt wstępny i wydawało się, że sprawa może zakończyć się szczęśliwym finałem w trakcie grudniowego posiedzenia Rady Miasta. Podczas niego uznano jednak, że Chorzowa po prostu nie stać na wyłożenie – rozłożone oczywiście w czasie – ponad stu milionów złotych na nowy obiekt. Na rok 2014 w budżecie miała być zapisana kwota jedynie 10 milionów, które miały zostać przeznaczone na opłacenie projektu i pierwsze prace ziemne. Radni uznali jednak, że lepiej przekazać klubowi 4 miliony w ramach bonusu, a plany o budowie nowego stadionu odłożyć na półkę.
– Wykreślmy z budżetu 10 milionów na nowy stadion Ruchu. Korzystniejszym rozwiązaniem jest inwestycja w Ruch, a nie w odsetki dla banków – tak podczas debaty na temat stadionu mówił radny Adam Trzebiński. Jego ugrupowanie „Wspólny Chorzów” miało większość i pomysł ten został przegłosowany.
Śląski albo śmierć
Nowy stadion Ruchu nie powstanie, ale to wcale nie oznacza, że klub musi pozostać przy Cichej. Kilka kilometrów dalej stoi przecież popularny Kocioł Czarownic, czyli Stadion Śląski. O tym, że Ruch mógłby się na niego przenieść, mówiło się jeszcze przed finałami EURO 2012. – Tak naprawdę, zagramy na tym chorzowskim obiekcie, który zostanie otwarty jako pierwszy – mówił Smagorowicz podczas rozmowy ze Śląsk.sport.pl. Jako, że jedna opcja już mu odpadła, to wypada czekać jedynie na tą drugą.
Stadion Śląski po kilku latach popadania w niepamięć kibiców i piłkarzy, ostatnio ponownie wrócił na tapetę. Województwo miało tak naprawdę dwie opcje, zarachować wydane dotychczas na modernizację giganta pieniądze po stronie strat lub też sięgnąć głębiej do kieszeni i po prostu dokończyć przebudowę. Po kilku latach sporów i publicznej szarpaniny zdecydowano się na drugą opcję, a to sprawiło, że dla Ruchu pojawiło się światełko w tunelu. Stadion Śląski ma być gotowy w 2016 roku i to właśnie wtedy Niebiescy mają się na niego przeprowadzić. Rzecz jasna i ta kwestia stała się przedmiotem kłótni.
– Wolę być na pustym Śląskim i oglądać zwycięski Ruch niż oglądać mecze w I lidze na rozgrzebanej Cichej – powiedział radny „Wspólnego Chorzowa” Ryszard Sadłoń. Wtórował mu Smagorowicz, który tak naprawdę był wielkim zwolennikiem przeprowadzki na Śląski. – Moim zdaniem Śląski to jedyna szansa na wyrwanie Ruchu z orbity: klub Chorzowa, na orbitę: klub aglomeracji śląskiej (…) Naszą szansą są mieszkańcy Śląska. Naszą szansą jest Stadion Śląski – dodał.
Jedni widzą więc w Stadionie Śląskim szanse, inni niebezpieczeństwo. Nawet jeśli bowiem obiekt zostanie ukończony w terminie, czyli 2016 roku, to Ruch będzie musiał się bardzo mocno sprężyć, by ściągnąć na niego kibiców. Ale czy przed takim samym zadaniem nie stoją nieudolni zarządcy obiektów we Wrocławiu czy Gdańsku? Jedynie największe szlagiery powodują zapełnienie się trybun tych gigantów. Czy inaczej będzie w Chorzowie? Zapewne nie, ale Smagorowicz i jego przyboczni mają dwa lata, by myśleć o tym co zrobić, by na mecze jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów przychodziło minimum 20 tysięcy widzów. Minimum, bo o tym, że Śląskiego nie uda się zapełnić wiemy już dzisiaj.
Nie ma odwrotu
Przyszłość Ruchu Chorzów znajduje się przy ulicy Katowickiej 10. Od tego nie ma już odwrotu. Klub zmuszają do tego względy finansowe oraz zwykły pragmatyzm i walka o przetrwanie. Komisja Licencyjna już od kilku sezonów przymyka oko na stan obiektu przy Cichej. Może robić to nadal, ale tylko pod warunkiem, że w perspektywie dwóch, najdalej trzech sezonów Niebiescy przeprowadzą się na Stadion Śląski. W tej sprawie podpisany został specjalny list intencyjny między klubem a włodarzami województwa.
– Zależy nam na tym, żeby Ruch był współgospodarzem obiektu. Liczymy, że nie jedynym. Rozmawiamy też z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki, gdyż w Chorzowie ma powstać całoroczne centrum przygotowań. Chcemy, żeby stadion żył w przyszłości na co dzień, a nie od imprezy do imprezy – powiedział jeden z członków zarządu Ruchu, Arkadiusz Chęciński. – Chcemy usłyszeć od Ruchu, jak wyobraża sobie swoją przyszłość na Śląskim. Klub przecież będzie chciał zarabiać dzięki organizacji spotkań. Dysponować lożami, zapleczem gastronomicznym. To trzeba wyjaśnić – dodał.
Wiadomo, Stadion Śląski to dla Ruchu i jego kibiców zapewne gorsze rozwiązanie od własnego obiektu. Nie ma jednak co wybrzydzać. Chorzowa nie stać na dwa stadiony, a jeden i to taki, na którym będzie grał co dwa tygodnie zespół piłkarski pozwoli Kotłowi Czarownic nie tylko na uzyskanie dodatniego bilansu finansowego, ale także na drugie życie. Czy to wróży także lepsze czasy dla samego Ruchu? Niewykluczone. W końcu stadion to zaledwie jedna ze składowych sukcesu.
Pomocnik Widzewa doznał kontuzji. Będzie pauzował przez kilka tygodni
W najbliższych tygodniach szkoleniowiec Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, nie będzie mógł korzystać z Daniego Silvy. Portugalczyk nabawił się urazu mięśniowego.
Czy z Wieczystą Simundza zagra o posadę? Dyrektor Śląska odpowiada
W obliczu niezadowalających wyników Śląska Wrocław w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się doniesienia odnośnie przyszłości jego trenera. Do sprawy odniósł się dyrektor sportowy klubu.
Opublikowano ranking najlepszych akademii. Jest wśród nich Lech Poznań
Akademia Lecha Poznań zajęła 136. lokatę w zestawieniu najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. ,,Kolejorz'' wychował 28 zawodników spełniających kryteria CIES.