Przejdź do treści

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Tomasz Kos – na wagę… Kłosa!

Kibice takich zawodników na ogół nie dostrzegają. Fani przychodzą na stadion, by obejrzeć gole czy efektowne akcje ofensywne. Najważniejsze, żeby pupile wygrali! Przeciętnego sympatyka futbolu nie musi interesować fakt, że drużyna, by mogła zwyciężać, musi przede wszystkim być „szczelna” w obronie. TOMASZ KOS, defensywny pomocnik Łódzkiego KS, w zakończonym sezonie był zarówno wyróżniającym się, jak i… podwójnie pechowym zawodnikiem mistrzów Polski. Nie dość, że musiał ciężko pracować na sławę swoich partnerów z obrony i ataku, to na dodatek jego zasługi często przypisywano znanemu obrońcy ŁKS, Tomaszowi Kłosowi. Noszącemu identyczne imię i różniącemu się jedną literą w nazwisku.


Na boisku tych różnic można byłoby dopatrzeć się więcej. Ale trudność polega na tym, że dla niektórych kibiców w kraju Kos i Kłos to nadal jeden zawodnik.

– Różnica między mną, a każdym z zawodników ŁKS polega na tym, że ja w żaden sposób nie mogę przytyć – żartuje Tomasz Kos. – Kiedyś po sześciu miesiącach intensywnych ćwiczeń na siłowni przybrałem na wadze tylko kilogram! Po meczu mam wyraźną niedowagę i z trudem udaje mi się brakujące kilogramy uzupełnić. Gdyby ktoś zobaczył, ile zjadam, to pomyślałby, że pewnie mam tasiemca…

Zdaniem trenerów ŁKS, Marka Dziuby i Ryszarda Polaka rosły (190 cm) Tomasz Kos wyróżnia się przede wszystkim nieprzeciętną, jak na nasze warunki ligowe, wydolnością i dyscypliną taktyczną.

– Jestem defensywnym pomocnikiem, więc w mojej grze przede wszystkim liczy się odbiór i przechwyt piłki oraz bieganie – twierdzi Kos. – Natomiast muszę jeszcze wiele pracować nad techniką i dokładnością wyprowadzających atak podań krzyżowych. Czasem sam mam do siebie pretensję za zbyt małą aktywność w ofensywie. Ale tegorocznej wiosny byłem głównie odpowiedzialny za grę defensywną. W drugiej rundzie, w przeciwieństwie do jesieni, nasi obrońcy wiele podań kierowali do pomocników. Ja tylko ciężko pracowałem. Natomiast najbardziej niedocenionym pomocnikiem w naszej lidze wiosną był mój partner – Zbyszek Wyciszkiewicz, który świetnie radził sobie zarówno w odbiorze piłki, jak i w roli konstruktora akcji ofensywnych.

W połowie listopada 1993 roku reprezentacja Polski do lat 21 rozegrała eliminacyjny mecz MME z holenderskimi rówieśnikami. Stawką tamtego spotkania był awans do ćwierćfinału. Biało-czerwoni zmierzyli się z Holendrami w Pniewach. Nasz zespół, prowadzony przez trenera Wiktora Stasiuka, pokonał rywali 2:0. Ale dwa dni wcześniej, także w Pniewach, polska młodzieżówka rozegrała sparring z miejscowym, wtedy pierwszoligowym, Sokołem. Jego szkoleniowiec – Adam Topolski, w tym meczu postanowił sprawdzić nowego zawodnika. Był nim 19-letni (urodził się 4 kwietnia 1974) Tomasz Kos, kilka tygodni wcześniej sprowadzony do Sokoła z A-klasowej Olimpii Koło. Występ nieopierzonego, bo debiutującego w Sokole Kosa zaskoczył wszystkich. Okazało się, że 19-letni obrońca skutecznie obrzydził grę takim tuzom młodzieżowej piłki, jak Krzysztof Bociek czy Roman Dąbrowski. – Trenerowi Topolskiemu jestem bardzo wdzięczny. Gdyby nie on, to pewnie do dzisiaj grałbym w A-klasie i pracował w jakiejś fabryce. Przed pięciu laty byłem surowy. I pod względem taktycznym, i technicznym. Ale po meczu Sokoła z młodzieżówką zainteresował się mną nawet trener Stasiuk. Szkoda, że kilka miesięcy później musiał się on pożegnać z pracą w PZPN…

Adam Topolski dostrzegł Kosa w jednym z A-klasowych meczów. Tomek został sprowadzony do Sokoła jako tak zwany materiał na niezłej klasy stopera. W sparringu z młodzieżówką Kos wprawdzie ujawnił spore możliwości, ale wiosną 1994 roku wystąpił tylko w dwóch meczach ekstraklasy. Za to w następnym sezonie (ostatnim w historii pniewskiego pierwszoligowca) wychowanek Olimpii Koło należał już do podstawowych zawodników Sokoła. W czerwcu 1995 roku, wraz z kolegami z drużyny, uczestniczył w sławnym desancie wielkopolskiego klubu do śląskich Tych. Był w grupie zawodników, którzy zgodzili się grać w drużynie prezesa Sokoła Tychy za… obietnicę niezłych zarobków.

– Szybko okazało się, że deklaracje pana Bullera przypominają czek bez pokrycia. Zdarzało się, że miesięczną pensję odbieraliśmy w trzech ratach. Mnie trochę dopisało szczęście, bo odszedłem z Sokoła Tychy już po pierwszym jego sezonie w ekstraklasie, czyli jeszcze przed rozpadem klubu. Wiosną 1996 roku na własnym boisku rozegraliśmy mecz z ŁKS. Akurat w tamtym spotkaniu wystąpiłem na pozycji defensywnego pomocnika. Po meczu trener ŁKS, Leszek Jezierski powiedział, że jest zainteresowany moim transferem. Problemów z wyjazdem do Łodzi nie miałem, bo przecież pan Buller nie wykupił mojej karty zawodniczej…

Transakcję z ŁKS w sprawie transferu Kosa zawarł były prezes Sokoła Pniewy, Krzysztof Sieja. Tomek z nowym klubem podpisał pięcioletni kontrakt. Piłkarzowi, po tyskich doświadczeniach, zależało na zawodowej stabilizacji. Tym bardziej, że akurat zmienił stan cywilny. Ale Kos pierwszych meczów w barwach ŁKS nie mógł zaliczyć do udanych. Na dodatek jego zespół po siedmiu kolejkach rundy jesiennej sezonu 1996-97 z zaledwie dwoma zdobytymi punktami zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Leszek Jezierski, który sprowadził Kosa do ŁKS, musiał odejść…

– Miałem obawy, czy następca trenera Jezierskiego zechce obdarzyć mnie zaufaniem. Ale Marek Dziuba już po kilku treningach wyraźnie dał do zrozumienia, że na mnie liczy. Dość szybko udało nam się uciec ze strefy spadkowej. A wiosną liczyliśmy się nawet w rywalizacji o udział w europejskich pucharach. Niestety, przegraliśmy dwa mecze z drużynami broniącymi się przed spadkiem i… zaczęły się podteksty. Mnie również posądzano o sprzedaż punktów. Takie podejrzenia są śmieszne. Walczymy, ale przecież każdego spotkania wygrać nie można. Klimat wokół polskiej piłki jest jednak specyficzny. Jeszcze przed meczem w niektórych gazetach można przeczytać, jaki będzie wynik…

Wprawdzie sezon 1996-97 u kibiców, a także u właściciela, piłkarzy i trenerów ŁKS, pozostawił niedosyt, ale już zeszłoroczna runda jesienna dla drużyny z Alei Unii była bardzo udana. Tomasz Kos twierdzi, że on i koledzy już po meczu z Legią w Warszawie uwierzyli, że ŁKS może z powodzeniem włączyć się do walki o mistrzostwo Polski.

Łódzką drużynę wzmocniły zimowe powroty zza granicy Tomasza Wieszczyckiego i Zbigniewa Wyciszkiewicza. Doszedł czarnoskóry Omodiagbe Darlington… Nagle okazało się, że dla Kosa miejsca w drużynie zabrakło. – Zdaję sobie sprawę, że wróciłem do zespołu, bo Marek Saganowski miał wypadek. To przykre, ale po nieszczęściu Marka trenerzy byli zmuszeni dokonać roszad, wskutek których dla mnie znalazło się miejsce. Dlatego dodatkowo zależało mi, żeby nikogo w klubie nie zawieść.

Czy wychowanek Olimpii Koło wykorzystał kredyt zaufania? Jeszcze przed zakończeniem sezonu 1997-98 jeden z działaczy ŁKS słowami każdy Kos na wagę Kłosa zamknął malkontentom usta.
Dariusz ŁUSZCZYNA

TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (24/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Górnik nie boi się wyjazdów. Gasparik mówi o celu na mecz z Widzewem

Przed nami hit w Łodzi. Widzew zmierzy się u siebie z liderującym Górnikiem Zabrze, który świetnie radzi sobie też na wyjazdach.

2026.10.10 Bialystok 
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.10.10 Bialystok 
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Wisła Płock ma nowego dyrektora sportowego! Szybki powrót

Piotr Burlikowski wraca do Ekstraklasy. Po fiasku jego pracy w Widzewie Łódź teraz zasili Wisłę Płock, z której szybko zwolniono Łukasza Stupkę.

2024.05.25 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2024.05.25 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Właściciel Pogoni dokapitalizuje spółkę! Ważne informacje dla fanów Portowców

Alex Haditaghi wzmocni Pogoń Szczecin środkami rzędu 5-10 milionów złotych. Cała operacja ma zostać przeprowadzona do końca 2026 roku.

2026.08.23 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
N/z Alex Haditaghi
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.08.23 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
Alex Haditaghi
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Korony porównał Ekstraklasę do drugiej ligi francuskiej. „Trafiłem do najtrudniejszej ligi w mojej karierze”

Tamar Svetlin w letnim oknie transferowym zamienił Koronę Kielce na Saint-Etienne. W rozmowie z portalem „RTVSLO.si” siedmiokrotny reprezentant Słowenii wskazał różnice, które dostrzega między Ekstraklasą a drugim szczeblem rozgrywkowym we Francji.

2026.04.18 Zabrze
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
N/z Tamar Svetlin
Foto Sebastian Sienkiewicz / PressFocus

2026.04.18 Zabrze
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Gornik Zabrze - Korona Kielce
Tamar Svetlin
Credit: Sebastian Sienkiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Obsada sędziowska najbliższej kolejki Ekstraklasy. Wiadomo, kto poprowadzi mecz Legii z Lechem

Polski Związek Piłki Nożnej przedstawił obsadę sędziowską na najbliższą, dwunastą kolejkę meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy.

2026.04.26 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
N/z Pawel Wszolek Michal Gurgul
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.04.26 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2025/2026
Lech Poznan - Legia Warszawa
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej