Przejdź do treści
#RetroPN: Spokojnie, to tylko awaria

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Spokojnie, to tylko awaria

Przed rozpoczęciem sezonu 1998-99 dyrektor sportowy Polonii Warszawa, Jerzy Engel pytany o cele stawiane przed drużyną powiedział: – Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na pewno wicemistrzostwo Polski było i dla nas pewną niespodzianką. Teraz zatem drużyna musi pokazać, że warta jest tego tytułu.
Październik 1998 roku. Od lewej: Dariusz Wdowczyk, Jerzy Engel, Tomasz Koter (foto: WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI/400mm.pl)

Tomasz LIPIŃSKI

W lipcu i sierpniu Polonia tego nie pokazała. W lidze odniosła tylko jedno zwycięstwo, zgromadziła zaledwie cztery punkty i zajmowała w tabeli odległą pozycją. Na domiar złego odpadła w rundzie wstępnej Pucharu UEFA. Wobec marnych wyników coraz głośniej zaczęło się mówić o zwolnieniu trenera Zdzisława Podedwornego. Docierały również informacje o niesnaskach między poszczególnymi piłkarzami, generalnie złej atmosferze w nadmiernie rozbudowanej kadrze. Działacze ripostowali, że to tylko wymysły szukających sensacji dziennikarzy. Zatem jaka jest prawda o Polonii? Czy drużynę wicemistrzów Polski dotknął kryzys czy też nie?

Bij wicemistrza

Zdzisław Podedworny, główny podejrzany o słabą postawę polonistów, niechętnie rozmawia z dziennikarzami. Choć nie czyta gazet i nie ogląda telewizji, aby, jak mówi, być spokojniejszym, czuje się skrzywdzony ocenami pojawiającymi się w prasie. Trudno mu też mówić o jednoznacznych powodach tak słabego początku sezonu. – Do zawodników nie mogę mieć pretensji. Uczciwie i ciężko trenują, są zdyscyplinowani i karni. Złego słowa na nich nie powiem. Współpracowników również mam wspaniałych. Myślę, że gramy gorzej dlatego, bo teraz inaczej traktują nas w lidze. Obowiązuje hasło bij wicemistrza. Rywale grają przeciwko nam z podwójnym zaangażowaniem i poświęceniem. Nikt nie odpuści, nie zlekceważy.


Jednak wicemistrzostwo, tak jak szlachectwo, zobowiązuje. Choć nie od dziś również wiadomo, że znacznie łatwiej jest wywalczyć jakichś sukces niż go potem obronić. Czy trener Podedworny pozostanie tym, który będzie nadal starał się sprostać wszystkim trudnościom? – W prasie trwa nagonka na naszego szkoleniowca – mówi Jerzy Engel. – Jedni piszą, że zespół jest przetrenowany, drudzy natomiast, że wprost przeciwnie. Tymczasem badania wydolnościowe, jakim systematycznie poddawani są piłkarze, potwierdzają coś zupełnie innego. Trener pod każdym względem właściwie przygotował zespół do rozgrywek. I dlatego cieszy się naszym zaufaniem. Na pewno Zdzisław Podedworny nie ma poczucia, że siedzi na gorącym stołku. Naprawdę mam nadzieję, że obecny skład szkoleniowy wyciągnie drużynę z dołka.

Wojdyga w odstawce

Polonia w poprzednim sezonie skrzętnie gromadziła punkty, lecz zewsząd zbierała cięgi za mało efektowną grę. Teraz miały być i punkty, i ofensywny styl. Miały to zagwarantować: po pierwsze – wsparcie Włodzimierza Małowiejskiego duetem Podedworny – Wdowczyk, a po drugie – utrzymanie w całości kadry z poprzedniego sezonu i zakupienie kolejnych piłkarzy, m.in. Tomasza Moskala, Arkadiusza Kaliszana, Macieja Szczęsnego, Jarosława Mazurkiewicza. Radosnego futbolu w wykonaniu Poloni, jak nie było, tak nie ma. Gorzej, że bilans punktowy się nie zgadza. – Ocena przydatności nowych piłkarzy wypada pozytywnie – twierdzi jednak Jerzy Engel. – W pierwszych meczach Kaliszan należał do naszych najlepszych piłkarzy. Potem dopadł go pech. Doznał poważnej kontuzji stopy, która na kilka tygodni wyłączyła go z treningów. Z Moskala również na początku sezonu byliśmy zadowoleni. Szczęsny to duże wzmocnienie, a Wdowczyk powoli zdobywa sobie miejsce w podstawowym składzie. Z pewnością ci piłkarze wzmogli rywalizację w zespole. Ale jest druga strona medalu. Ich przyjście mogło się nie spodobać innym zawodnikom. Tym, którzy poczuli się zagrożeni i na ich rzecz stracili miejsce w podstawowym składzie. 


Jak zatem czuje się ten, który bodaj najbardziej ucierpiał na przyjściu nowego. Piotr Wojdyga w sezonie 1997-98 wystąpił we wszystkich ligowych meczach Polonii i to od pierwszej do ostatniej minuty. Obecnie musi pogodzić się z rolą rezerwowego. – Co tu dużo mówić. Oczywiście, że nie jestem zadowolony z tej sytuacji – przyznaje Piotr Wojdyga. – Ale nie poddaję się. Ponieważ mam podpisany kontrakt z Polonią i nadal mam ochotę grać w piłkę, będę to robił w tym klubie. Jerzy Engel widzi jednak dla doświadczonego bramkarza, który równocześnie jest słuchaczem Szkoły Trenerów PZPN przy warszawskiej AWF, już nieco inną rolę. – Nie chcemy, aby Piotr odchodził z drużyny. Powoli przygotowujemy go do przejęcia obowiązków asystenta, a w niedalekiej przyszłości trenera drugiego zespołu seniorów. Wojdyga: – Jeszcze nie ukończyłem Szkoły Trenerów. Nic mi na temat rozpoczęcia w Polonii nowej działalności nie wiadomo. Naprawdę jestem zdziwiony tą informacją, bo przecież jeszcze nie zamierzam kończyć piłkarskiej kariery. Zostawmy te rozbieżności. Ważniejsze jest to, że akurat rywalizacja Wojdygi i Szczęsnego, co podkreśla Podedworny, a nie zaprzecza temu Wojdyga, odbywa się na zdrowych zasadach. A jak jest w pozostałych przypadkach? Wszyscy zarzekają się, że jest OK…

Poszło o pieniądze

Obraz tej idylli, tak chętnego i bezkrytycznego podporządkowania się przez piłkarzy surowym zasadom rywalizacji, zmącił nieco Grzegorz Lewandowski. Piłkarz, dla którego zaczęło brakować miejsca w drużynie, odważył się skrytykować szkoleniowca, jego sposób przygotowania zespołu do sezonu. Na łamach różnych dzienników zarzucił mu niekompetencję. – W przypadku Lewandowskiego poszło o to, o co zwykle rodzą się konflikty. Czyli o pieniądze – twierdzi Jerzy Engel. – Piłkarz długo leczył kontuzję. Trener nie brał go więc pod uwagę, nakazał dojście do przyzwoitej formy przez udział w meczach drużyny rezerw. A z odsunięciem od pierwszego zespołu wiążą się mniejsze pobory i to właśnie najbardziej zabolało Lewandowskiego. Natomiast trenera Podedwornego najbardziej zabolało to, że tak radykalny i krytyczny osąd o nim i jego metodach pracy wydał piłkarz, który praktycznie nie uczestniczył w przygotowaniach do sezonu. – Odkąd ja pojawiłem się w klubie, Grzesiek praktycznie cały czas leczył kontuzję – mówi Podedworny. – Pozostawał poza zespołem, nie brał udziału w moich treningach. Przechodził rehabilitację, wykonywał więc zalecenia lekarza, nie moje. Decyzję o odsunięciu Lewandowskiego od zespołu podjął Janusz Romanowski.

Bąk i „Miki”do wzięcia

Grzegorz Lewandowski opuścił Polonię z przyczyn dyscyplinarnych. Jednak zanosi się, że już niedługo jego śladem podążą piłkarze, którzy niczym nie zawinili. – Na tym, że nie awansowaliśmy do pierwszej rundy Pucharu UEFA, straciliśmy około miliona marek. Tę dziurę w budżecie trzeba załatać poprzez wyprzedaż kilku piłkarzy. Staraliśmy się tego nie robić do końca naszej pucharowej przygody. Ponieważ szybko się ona skończyła, to dlatego kupiliśmy młodych piłkarzy, aby oni teraz grali w lidze, okrzepli, a ci starsi mogli odejść wspomagając klubową kasę. Mam na myśli transfery Arkadiusza Bąka i Grażvydasa Mikulenasa, którzy pozostają w kręgu zainteresowania kilku drużyn europejskich. Jeśli tylko znajdzie się kontrahent, to na pewno odejdą.  – mówi Lewandowski. – Nie wiem czy zostanę w Polonii, czy odejdę – mówi Arkadiusz Bąk. – Nie wiem również, dlaczego nie wypalił latem mój transfer do Maccabi Hajfa. Czekałem przez tydzień na telefon od Marka Śledzianowskiego, który pilotował całą sprawę. Nie doczekałem się. Nikt nie raczył mnie poinformować o tym, czy problemem były pieniądze, czy też po prostu nie spodobałem się trenerom i działaczom izraelskiego klubu. Ze znalezieniem kupca na piłkarza, który w poprzednim sezonie strzelił 14 goli i został współkrólem strzelców może być spory kłopot. Kiedy zimą chęć odkupienia Bąka zgłosiła Wisła Kraków, działacze Poloni zażądali miliona marek. Sprawa szybko ucichła, a Wisła nie ponowiła propozycji. Choć od tamtej historii minęło ponad pół roku, to cena Bąka na pewno nie spadła. Dla każdego polskiego klubu jest to cena zaporowa. Natomiast zgłosiło się kilka czołowych klubów holenderskich. – Słyszałem coś o tym. Ale kto zapłaci milion marek? Póki co, nie czuję się zawieszony w próżni. Mój kontrakt z Polonią obowiązuje jeszcze półtora roku. Ponoć za zatrudnienie Grażvydasa Mikulenasa, reprezentanta Litwy, trzeba wyłożyć jeszcze większe pieniądze. Jakie? – Nie mogę zdradzić konkretnej sumy. Zarówno za Bąka, jak i Mikulenasa nie chcemy więcej niż Górnik Zabrze otrzymał od Auxerre za Marcina Kuźbę – zapewnia Jerzy Engel. 

Odchudzanie kadry

Jak się już rzekło, u progu sezonu kadra Polonii przedstawiała się imponująco. Z 31 zawodników zgłoszonych do rozgrywek, z których większość stanowili piłkarze dobrze znani z ligowych boisk, Polonia praktycznie mogłaby się pokusić o wystawienie w ekstraklasie dwóch drużyn nawet z rezerwowymi i to takich, które aspirowałyby do udziału w europejskich pucharach. Po porażkach z Dynamo Moskwa utrzymanie tak licznej kadry stało się niepotrzebne i przede wszystkim nieopłacalne. Zatem kto jeszcze pożegna Polonię? Jerzy Engel nie wymienił nazwisk. – Modelem, do którego teraz w Polonii dążymy to kadra pierwszego zespołu licząca 22 zawodników. Natomiast w drugim zespole powinni grać obiecujący juniorzy, a nie – jak to ma miejsce obecnie – pierwszoligowi piłkarze. Dlatego nie wykluczamy wypożyczeń, transferów. Słowem odchudzamy kadrę. Polonia zacznie sprzedawać, ale przecież chyba każdy dostrzega potrzebę wzmocnień. Całkiem niedawno prasa doniosła o zainteresowaniu klubu z Konwiktorskiej Wojciechem Kowalczykiem. – Różni menedżerowie wychodzą z ofertami. Te oferty trafiają do klubów. Jednak trzeba zdecydowania odróżnić dwie rzeczy: czym innym jest rozmowa z menedżerem, który przedłożył wstępną ofertę, a co innego podjęcie rozmów z samym piłkarzem. Mogę powiedzieć, że nie braliśmy pod uwagę sprowadzenia Kowalczyka. Z tego względu, że dysponujemy bardzo mocną formacją ataku. Chcemy przecież nawet dwóch zawodników się pozbyć. – Przydałby się za to dobry rozgrywający, który umiałby wykorzystać możliwości naszych napastników – marzy Zdzisław Podedworny.
 
Będzie gdzie trenować

Polonii brakuje nie tylko rozgrywającego, ale przede wszystkim odpowiedniej bazy treningowej. W Polsce jej brak może wielkim wstydem nie jest. W końcu wiele ligowych klubów boryka się z podobnym problemem. Zresztą daleko od Konwiktorskiej nie trzeba szukać… Jednak to w Polonii cała sytuacja zakrawa na kpinę. W ciągu tygodnia zespół wicemistrzów Polski zmienia się w trupę objazdową. Raz trenuje u siebie, innym razem w Kobyłce, na AWF-ie, Fortach Bema. – Do końca tego roku uporamy się z tym problemem – mówi Jerzy Engel. – Baza treningowa powstanie na obiektach Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Kończą się tam właśnie prace nad wybudowaniem bądź ulepszeniem zaplecza. Także już niedługo stadion przy Konwiktorskiej stanie się miejscem rozgrywania tylko meczów mistrzowskich. 

Psychika i brak szczęścia

Pora na wnioski. Do Zdzisława Podedwornego działacze nie mają większych pretensji, w drużynie panuje sielanka, a piłkarze niedługo będą już mieli gdzie trenować. Zatem choć nikt nie bagatelizuje skromnego dorobku punktowego, to nie dostrzega się kryzysu w drużynie. Co najwyżej drobną awarię w sprawnej maszynie. Dlaczego zatem jest tak źle, skoro jest tak dobrze? – Problem tkwi w sferze psychicznej. Potrzeba jednego zwycięstwa, by drużyna się odblokowała – upierają się Jerzy Engel i Zdzisław Podedworny.

– Trzeba umieć sobie odpowiedzieć na pytanie, czy pozycja zespołu w tabeli jest rzeczywiście adekwatna do tego, co prezentuje on na boisku. Otóż tak nie jest – dodaje Jerzy Engel. – W kilku meczach, choćby z Pogonią, byliśmy zdecydowanie lepsi, a nie udawało się wygrać. Zabrakło trochę szczęścia. Myślę, że dzisiaj rozmawialibyśmy w innym nastroju, gdyby nie dyskusyjne decyzje tego czy innego arbitra, gdyby nie jeden pochopnie podyktowany karny… Polonia bez wątpienia pozostaje silnym zespołem, który może wygrać z każdym. Jednak we wrześniu o przełamanie złej passy będzie trudno. Polonistów czekają aż trzy mecze wyjazdowe i tylko jeden u siebie. Jerzy Engel twierdzi jednak: – Wierzę, że we wrześniu zdobędziemy 9 punktów. Zespół prezentuje dobry futbol i wyniki przyjdą. Jestem optymistą. 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 37/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Wielkie hity w 12. kolejce Ekstraklasy! [WIDEO]

Przed nami 12. kolejka Ekstraklasy i dwa hity. Widzew Łódź zmierzy się z liderującym Górnikiem Zabrze, Legia Warszawa podejmie Lecha Poznań.

2026.10.18 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2026/2027
Lech Poznan - Korona Kielce
N/z Terry Yegbe
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.10.18 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2026/2027
Lech Poznan - Korona Kielce
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”

Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.

2026.08.12 Katowice
Pilka nozna Liga Konferencji UEFA sezon 2026/27 Trzecia runda kwalifikacji - drugi mecz
GKS Katowice - Hapoel Tel Awiw
N/z Rafal Gorak Dawid Szwarga
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.08.12 Katowice
Football UEFA Conference League 2026/27 season Third qualifying round 2nd leg
GKS Katowice - Hapoel Tel Aviv
Rafal Gorak Dawid Szwarga
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”

Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.

2026.09.20 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027 Mecz 9. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Legia Warszawa N/z Marek Papszun trener Legii Warszawa szkoleniowiec coach Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.09.20 Bialystok Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027 Jagiellonia Bialystok - Legia Warszawa Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Uryga dla PN: Jordi zaczepił prezesa, a co za tym idzie wszystkich nas w klubie

Wielu stawiało już na nim krzyżyk, tymczasem Alan Uryga jest jedną z najjaśniejszych postaci Białej Gwiazdy po jej powrocie do Ekstraklasy. Liderem na boisku, poza nim, a do tego jego bramki w końcówkach przyniosły cenne punkty w meczach z Koroną i Śląskiem.

2026.09.18 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/27
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.09.18 Krakow
Football Polish top league , 2026/2027 season
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Górnika wystąpi na gali sportów walki

Adam Danch, były kapitan Górnika Zabrze i dwukrotny reprezentant Polski, spróbuje swoich sił w sportach walki. Wystąpi na gali Jenel Fight Night, która odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w Zabrzu.

2016.05.14 Nieciecza
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
N/z kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

2016.05.14 Nieciecza
Football Polish Ekstraklasa season 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Credit: Lukasz Laskowski / PressFocus
Czytaj więcej