Przejdź do treści
#RetroPN: Odklejanie plastra

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Odklejanie plastra

Zimą 1998 roku Kazimierz Węgrzyn wrócił do Polski po rocznym pobycie w Austrii. Obrońca trafił do Wisły Kraków, która była upatrywana w roli faworyta do mistrzostwa Polski sezonu 1998-99. Z defensorem rozmawiał Dariusz Łuszczyna w numerze 36 tygodnika „Piłka Nożna” w 1998 roku, który ukazał się 8 września.
(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)


– Pana wyjazd niemal w przededniu trzydziestych urodzin do austriackiego SV Ried nastąpił tak szybko i nieoczekiwanie, że niektórzy kibice katowickiego GKS zaczęli podejrzewać działaczy o prywatę. Czy oferta z Ried była jedyną, jaką pan wtedy otrzymał?
– W ostatnich latach w polskiej lidze rzadko zdarzało się, żeby zawodnik z reprezentacyjną przeszłością wyjeżdżał za granicę właściwie tuż przed zakończeniem kariery. A mnie ta – wątpliwa jak się okazało – przyjemność spotkała. Z GKS odchodziłem bez żalu. Akurat w naszej drużynie doszło do – jak to określam – przesilenia. Dwa lata wcześniej, grając w niemal identycznym składzie, dotarliśmy do trzeciej rundy Pucharu UEFA. Później do podobnego osiągnięcia nawet nie byliśmy w stanie się zbliżyć. Zespół grał coraz słabiej. Na początku stycznia 1997 roku konkretną propozycję złożyli mi działacze SV Ried. Pomyślałem, że przed emeryturą trochę zarobię. Taka zmiana, po trzech i pół roku gry w GKS, była mi na rękę. Moją kandydaturę podpowiedział Andrzej Lesiak, który kiedyś grał w tym klubie. Jego rekomendacja Austriakom wystarczyła. 

– Na jak długo zawarł pan umowę z szefami SV Ried?
– Na trzy i pół roku. Początkowo byłem zadowolony, gdyż w Ried zarabiałem znacznie lepiej niż w Katowicach i to mimo tego, że mój nowy klub w połowie sezonu zajmował ostatnie miejsce w pierwszej lidze i akurat sposobił się do walki o ligowy byt. Ostatecznie zajęliśmy bezpieczne, siódme miejsce, a swojej gry nie musiałem się wstydzić. Zacząłem natomiast żałować, że do Ried nie zostałem jedynie wypożyczony. Wkrótce okazało się, że trenerzy silniejszych drużyn austriackich chętnie by mnie zatrudnili. Ale sprawa rozbijała się o mój kontrakt. Na dodatek byłem jednym z ulubieńców naszego trenera – Klausa Reutingera, a i koledzy z zespołu okazywali mi sporo sympatii. 

– Co zatem nadzwyczajnego wydarzyło się, że już po roku gry w Austrii postanowił pan powrócić do Polski?
– Z prezesem SV Ried, który za utrzymanie się zespołu w pierwszej lidze obiecywał mi nagrodę pieniężną, zawarłem dżentelmeńską umowę. Powiedziałem, że na tą wypłatę mogę trochę poczekać. Problem w tym, iż czekałem zbyt długo. Wreszcie nie wytrzymałem i zapytałem prezesa kiedy zamierza mi premię wypłacić. Usłyszałem, że tych pieniędzy wcale nie muszę zobaczyć… Takie wyznanie mnie zabolało. W połowie rundy jesiennej zajmowaliśmy już trzecie miejsce w tabeli, a do mojej formy nadal nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Powiedziałem prezesowi o zamiarze poszukania sobie nowego pracodawcy. Kiedy dowiedziałem się o zainteresowaniu mną ze strony właścicieli Wisły Kraków – odetchnąłem z ulgą. 

– Ale pana przeprowadzka z Ried do Wisły podobno nie obyła się bez sporych komplikacji?
– Mogłem na dobre spakować bagaże dopiero wtedy, gdy upewniłem się, że oba kluby w mojej sprawie doszły do porozumienia. A nie było to łatwe. Prezes SV Ried zgodził się nawet uregulować dawny dług. Tyle, że powrotem do Austrii już nie byłem zainteresowany. Początkowo o finansowej rekompensacie Austriacy w ogóle nie chcieli słyszeć! Ale wystarczająco zraziłem się do prezesa, by jeszcze próbować szukać tam szczęścia. Uparłem się, że będę trenował indywidualnie, ale z Krakowa do Ried nie wrócę. Zagrałem va banque, choć za zerwanie kontraktu groziła mi kara dyskwalifikacji. 

(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)

– W jaki sposób działaczom Wisły udało się anulować, obowiązujący jeszcze przez dwa i pół roku, pana kontrakt z SV Ried?
– Właściciele Wisły po raz pierwszy skontaktowali się ze mną pod koniec zeszłorocznej rundy jesiennej. Wiedziałem, że zamierzają zbudować silny zespół, więc długo się nie wahałem. Na dodatek zaproponowali mi… także trzy i półroczny kontrakt na warunkach podobnych do tych, jakie miałem w SV Ried. To była kusząca perspektywa, gdyż w Krakowie zamierzam zamieszkać na stałe. A to miasto do dzisiaj kojarzy mi się z najlepszym w dotychczasowej mojej karierze, trzyletnim okresem gry w Hutniku. Pod koniec stycznia Austriacy zapewnie uznali, że z niewolnika nie będą mieli pracownika. Nie wiem ile Wisłę kosztowałem, ale nie sądzę, żeby właściciele Tele – Foniki za mój transfer przepłacili. 

– W trakcie rundy wiosennej krytykowano jednak pana za braki w zwrotności i szybkości, a ostatnio coraz głośniej mówi się o wzmocnieniu także formacji defensywnej Wisły. Czy nie obawia się pan, że wkrótce usiądzie na ławce rezerwowych?
– Zanim naszą drużynę objął trener Smuda zdążyłem się przyzwyczaić do stale powierzanych mi zadań plastra. Zdarzało się, że napastnik, którego miałem indywidualnie pilnować przewyższał mnie zwrotnością. Ale od kiedy trenerem Wisły jest Smuda moja rola się zmieniła. Razem z kolegami z defensywy gramy strefą z przekazywaniem sobie rywali. Mam wiele swobody na boisku i dodatkowe zadanie konstruowania akcji ofensywnych. Trener Smuda jest zwolennikiem ustawienia 1+4+4+2 i gry środkowych obrońców w linii. Mnie taki system bardzo odpowiada. Natomiast jeżeli chodzi o transfery, to słyszeliśmy już, że w Wiśle mieli grać i Stoiczkow, i Klinsmann. Ostatnio mówi się o sprowadzeniu połowy składu Widzewa. Wzmocnieniem naszej drużyny mogliby być wyłącznie zawodnicy, którzy zmieniliby oblicze zespołu. Jeżeli wśród nich byliby obrońcy, to należałoby się jedynie cieszyć. Z tym, że rywalizacji o miejsce się nie boję. Zbyt długo gram w piłkę…

(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)

– Wiosenna passa Wisły ostatnio kontynuowana była także w Pucharze UEFA, ale przecież w tym sezonie macie walczyć o mistrzostwo Polski. Czy nie obawia się pan, że Wisła może nie wytrzymać tego ciśnienia?
– Nie pozostaje nam nic innego niż nauczyć się żyć w stresie, czyli oswoić się z przypisywaną nam powszechnie rolą głównego faworyta ligowego sezonu. Myślę, że sztuka ta coraz częściej nam się udaje. Przykładem niech będzie dwumecz z Trabzonsporem. W pierwszym spotkaniu o naszym zwycięstwie 5:1 zadecydowała dyspozycja w dniu meczu. W rewanżu graliśmy spokojnie. Do przerwy nie straciliśmy bramki, a w drugiej połowie strzeliliśmy dwa gole. Konfrontacja z Turkami udowodniła, że koledzy z drużyny coraz bardziej wierzą w swe umiejętności. I o to właśnie chodzi!

– W pierwszej rundzie Pucharu UEFA los skojarzył was z mistrzem Słowenii. Czy ten rywal także jest w zasięgu Wisły?
– Kilkakrotnie miałem okazję podpatrywać zawodników z byłej Jugosławii i za każdym razem utwierdzałem się w przekonaniu, że są bardzo dobrymi piłkarzami. Z Mariborem będzie nam znacznie trudniej wygrać niż z Trabzonsporem. O awansie jednej z drużyn znowu może zadecydować słabszy dzień jednego rywala lub wyraźnie lepsza dyspozycja drugiego. Przeciw Słoweńcom będziemy musieli grać bardzo uważnie!

– A jakie drużyny w lidze będą najgroźniejszymi konkurentami Wisły?
– Legia, Widzew, Amica, Lech i jednak ŁKS. Niekoniecznie w takiej kolejności. Liczę, że to jednak my będziemy najbardziej umotywowani do walki o mistrzostwo Polski. Mam na myśli głównie motywację sportową…

Rozmawiał
Dariusz ŁUSZCZYNA

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 36/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Uryga dla PN: Jordi zaczepił prezesa, a co za tym idzie wszystkich nas w klubie

Wielu stawiało już na nim krzyżyk, tymczasem Alan Uryga jest jedną z najjaśniejszych postaci Białej Gwiazdy po jej powrocie do Ekstraklasy. Liderem na boisku, poza nim, a do tego jego bramki w końcówkach przyniosły cenne punkty w meczach z Koroną i Śląskiem.

2026.09.18 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/27
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.09.18 Krakow
Football Polish top league , 2026/2027 season
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Górnika wystąpi na gali sportów walki

Adam Danch, były kapitan Górnika Zabrze i dwukrotny reprezentant Polski, spróbuje swoich sił w sportach walki. Wystąpi na gali Jenel Fight Night, która odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w Zabrzu.

2016.05.14 Nieciecza
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
N/z kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

2016.05.14 Nieciecza
Football Polish Ekstraklasa season 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Credit: Lukasz Laskowski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew w kryzysie przed hitem z Górnikiem. Stolarski mówi o problemach zespołu

Widzew zmierzy się z Górnikiem Zabrze w piątek, 23 października, o godz. 20:30. Łodzianie są w trudnym momencie sezonu i potrzebują zwycięstwa. Przed spotkaniem z liderem Ekstraklasy trener Mateusz Stolarski wskazał mocne strony rywala i odniósł się do problemów swojej drużyny.

2026.10.16 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wisla Krakow Nz Mateusz Stolarski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.16 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wisla Krakow Mateusz Stolarski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Górnik nie boi się wyjazdów. Gasparik mówi o celu na mecz z Widzewem

Przed nami hit w Łodzi. Widzew zmierzy się u siebie z liderującym Górnikiem Zabrze, który świetnie radzi sobie też na wyjazdach.

2026.10.10 Bialystok 
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.10.10 Bialystok 
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Wisła Płock ma nowego dyrektora sportowego! Szybki powrót

Piotr Burlikowski wraca do Ekstraklasy. Po fiasku jego pracy w Widzewie Łódź teraz zasili Wisłę Płock, z której szybko zwolniono Łukasza Stupkę.

2024.05.25 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2024.05.25 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej