Przejdź do treści
#RetroPN: Marzyciel z marketingu

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Marzyciel z marketingu

Maciej Murawski – dzisiaj ekspert Canal+ – zadebiutował w Ekstraklasie w 1. kolejce sezonu 1997-98 w barwach Lecha Poznań. Kilka miesięcy później został nominowany w kategorii Odkrycie Roku w Plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Z ówczesnym zawodnikiem Kolejorza rozmawiał Dariusz Łuszczyna, a wywiad ukazał się w numerze 7/1998.
(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)


– Tuż po pierwszoligowym debiucie został pan uhonorowany tytułem Piłkarza Miesiąca, a po rozegraniu zaledwie 15 meczów w ekstraklasie znalazł się wśród pięciu zawodników nominowanych przez Piłkę Nożną do nagrody Odkrycie Roku! Czy wiosną powinniśmy zwolnić tempo, by panu nie zaszkodzić?
– Jestem ambitny i głodny sukcesów. Dlatego od pochlebstw dziennikarzy w głowie mi nie szumi. Chodzę twardo po ziemi i wiem, że ukoronowaniem mojej przygody z futbolem byłoby wywalczenie miejsca w podstawowym składzie reprezentacji. W styczniu po cichutku marzyłem o zmieszczeniu się w kadrze trenera Wójcika i wyjeździe do Paragwaju i Chile. Nikt mi fantazjować nie zabronił. Ale zdaję sobie sprawę, że zawodnicy powoływani do kadry dzisiaj są ode mnie lepsi. Już wiosną zamierzam jednak udowodnić, że nie mam kompleksów wobec bardziej utytułowanych rywali.

– Po meczu Legia – Lech trener Pawlak podkreślał, że Murawski popełnia jeszcze zbyt wiele błędów taktycznych i w związku z tym na komplementowanie jego gry jest stanowczo za wcześnie!
– Każdy szkoleniowiec ma własną wizję prowadzenia zespołu i poszczególnych zawodników. Trener Pawlak słusznie wytyka mi błędy w kryciu przeciwnika i ustawianiu się – raz zbyt blisko stopera, innym razem tuż obok napastników swojej drużyny. Taki sposób gry wiosną wpoił mi trener Jan Kowalski, z którym pracowałem w Polonii Bytom. Kowalski powierzał mi rolę libero drugiej linii. Natomiast w Lechu mam pełnić zadania klasycznego defensywnego pomocnika. Staram się przewidzieć zagrania przeciwnika, ale zdarza się, że rywal jest ode mnie sprytniejszy. Krótko mówiąc mam problemy z wyważeniem proporcji między destrukcją a konstrukcją. Także dlatego, że chciałbym być w każdym miejscu boiska naraz… 

– Ale kiedy już znajdzie się pan na wprost bramki przeciwnika, to… oddaje piłkę partnerowi. Czyżby unikał pan odpowiedzialności?
– Skuteczność strzelecka nigdy nie należała do moich mocnych stron. Kiedy byłem juniorem, regularnie grywałem na pozycji ostatniego obrońcy. Podczas treningów strzeleckich najczęściej wykonywałem inne ćwiczenia. Dzisiaj staram się te braki nadrobić, choć nadal problemy sprawia mi prawidłowe ułożenie stopy przy uderzaniu piłki prostym podbiciem. Najczęściej po prostu obawiam się oddać strzał spoza pola karnego, by nie narazić się na ośmieszenie. Ale będę ten strach przezwyciężał!…

– Dlaczego zaczynał pan karierę w Zrywie, a nie w bardziej znanej Lechii Zielona Góra?
– To był świadomy wybór. Zryw zawsze słynął z pracy z młodzieżą. Może dlatego, że ten klub szkolił wyłącznie trampkarzy i juniorów. Moją nauczycielką wf w trzeciej klasie szkoły podstawowej była żona trenera juniorów Zrywu. To ona poleciła mnie swojemu mężowi. Na dodatek treningi w Lechii odradził mi także ojciec. Już jako uczeń piątej klasy podstawówki trafiłem do kadry województwa. Zostałem nawet kapitanem tej drużyny. Chciałem swoje życie związać z futbolem, a Zryw gwarantował odpowiednią opiekę na starcie.


– W porządku, ale kto wpadł na pomysł, by po zakończeniu wieku juniora został pan zawodnikiem akurat Ślęzy Wrocław?
– To także była w pełni przemyślana decyzja. Po pierwsze Ślęza grała wtedy w drugiej lidze i uchodziła za klub z perspektywami. Świetlaną przyszłość mieli mu zapewnić sponsorzy z firmy Wod – Kan. Na dodatek słyszałem, że wielu piłkarzy Ślęzy to studenci, a ja w przyszłości także zamierzałem walczyć o indeks. Poza tym we Wrocławiu wtedy już studiował mój brat, który podążył śladami mamy – absolwentki tamtejszej Akademii Ekonomicznej. 

– Wiem, że dzisiaj pan studiuje na Wydziale Marketingu i Zarządzania Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Jak, zwłaszcza w drugim półroczu 1997, radził pan sobie z łączeniem nauki z grą w piłkę? 
– Najpierw we Wrocławiu musiałem dokończyć naukę w szkole średniej. Wybrałem Technikum Samochodowe, bo tak sobie życzyli rodzice. Wymyślili, że jak skończę technikum, to będę miał motywację do zdawania na studia. Zanim jednak zaliczyłem egzaminy maturalne, musiałem się sporo napocić. A to dlatego, że łączyłem naukę w dziennym technikum z … przedpołudniowymi treningami w Ślęzie. To była katorga, więc postanowiłem, że po maturze wybiorę studia wieczorowe. Bez kłopotów zdałem egzaminy wstępne na wrocławską Akademię Ekonomiczną. Dzisiaj jestem studentem czwartego roku tej uczelni, a jesienią problemów z pogodzeniem nauki z grą w pierwszej lidze nie miałem. Za to głowa bolała mnie wcześniej w czerwcu!

– Czyżby w szóstym semestrze był nadmiar zajęć naukowych?
– Bez przesady! Więcej czasu poświęciłem na selekcję ofert z pierwszoligowych klubów. Może zabrzmi to nieskomnie, ale otrzymałem osiem propozycji transferowych. Analizowałem tylko dwie spośród nich – z Odry Wodzisław i Lecha Poznań. Przyznam, że czułem się głupio, bo jeszcze w styczniu obiecałem prezesowi Odry, Ireneuszowi Serwotce, że przeprowadzę się do Wodzisławia. Miałem to uczynić już zimą, ale wtedy ówczesny prezes Polonii Bytom – Jan Serwatka nie chciał mnie sprzedać. Z Bytomia ciągle dojeżdżałem do Wrocławia. Oba miasta dzieli odległość 200 kilometrów. Dzisiaj sam się sobie dziwię, że dojazdy na uczelnię mnie nie znudziły. 

– Może właśnie dlatego zgodził się pan na kolejną przeprowadzkę, tym razem do Poznania?
– Czułem się dość paskudnie, bo musiałem złamać słowo dane prezesowi Odry. Dlaczego musiałem? Moim marzeniem od dawna była gra w Lechu Poznań. I przypadek zrządził, że szefowie Lecha mną się zainteresowali. Prezes Jakóbczak wiosną wybrał się na mecz do Bytomia, by sprowadzić do Lecha Adama Krygera. Akurat zagrałem nieźle, więc pan Roman zwrócił na mnie uwagę. Rozmawiał nawet z moją żoną, że w czerwcu złoży konkretną ofertę. Ta informacja bardzo mnie ucieszyła. Na dodatek z Poznania nie jest daleko ani do Wrocławia, ani do rodzinnej Zielonej Góry. Podpisałem kontrakt z Lechem i poczułem się jakbym wygrał w totolotka. Dlatego kilka miesięcy później zaskoczyłem w Koninie przedstawiciela Legii, który namawiał mnie na przeprowadzkę do Warszawy. Ten pan miał jednak prawo nie wiedzieć, że studiuję we Wrocławiu, gram w klubie, do którego zawsze chciałem trafić i na dodatek lubię jeździć do Zielonej Góry. A na obronie pracy magisterskiej pod tytułem Marketing w zawodowym klubie piłkarskim – ocena możliwości oraz ich wykorzystanie naprawdę mi zależy. Po zakończeniu kariery zawodniczej zamierzam w futbolu pozostać…

– A może już dzisiaj działacze Lecha powinni korzystać z pana wiedzy?
– Nie muszą, gdyż ostatnio bardzo dobrze poradzili sobie sami. Wszystko wskazuje na to, że wiosną sponsorem strategicznym Lecha zostanie jeden z browarów.

– Czy to oznacza, że Lech wkrótce dołączy do ligowej czołówki?
– O poziom sportowy Lecha nie ma się co martwić. Przeciwnie – uważam, że w naszym zespole jest co najmniej dwóch zawodników, którzy w niedalekiej przyszłości powinni z powodzeniem kandydować do gry w pierwszej reprezentacji Polski. To Krzysiek Piskuła i Arek Głowacki. A przecież w drużynie pozostał także Bartek Bosacki. Jeżeli okazałoby się, że Lech, aby przeżyć wcale nie musi sprzedawać swych piłkarzy, to jestem przekonany, że na stadionie przy Bułgarskiej znowu zabraknie wolnych miejsc. I wtedy spełniłoby się moje następne marzenie!…

Rozmawiał
Dariusz ŁUSZCZYNA

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 7/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Podział punktów w Łodzi! Gole reprezentantów

Widzew Łódź zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1. Na listę strzelców wpisali się reprezentanci Polski – Karol Świderski i Kacper Urbański.

2026.10.23 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Nz Karol Swiderski gol bramka radosc Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.23 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Karol Swiderski gol bramka radosc Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Gasparik skomentował doniesienia na swój temat. Cieszy go docenienie

Michal Gasparik odniósł się do doniesień medialnych na temat jego przyszłości. Trener Górnika jest zadowolony z docenienia jego pracy.

2026.07.29 Zabrze
pilka nozna Eliminacje Ligi Mistrzów sezon 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.07.29 Zabrze
Football - Champions League Elimination season 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź – Górnik Zabrze [LIVE]

2026.07.26 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Motor Lublin Nz Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.07.26 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Motor Lublin Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy

Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.

2026.10.23 Lublin
pilka nozna PKO Ekstraklasa 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
N/z Kamil Lukoszek
Foto Pawel Bejnarowicz / PressFocus

2026.10.23 Lublin
Football - PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
Kamil Lukoszek
Credit: Pawel Bejnarowicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin – Zagłębie Lubin [LIVE]

PiłkaNożna.pl
Czytaj więcej