Przejdź do treści
#RetroPN: Kapitan z kompromisu

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Kapitan z kompromisu

W tym roku mija 22 lata od drugiego, a zarazem ostatniego tytułu mistrza Polski dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Kapitanem ekipy z Alei Unii Lubelskiej był wówczas Rafał Pawlak. Z liderem ŁKS rozmawiał Dariusz Łuszczyna w numerze 6/1998 tygodnika „Piłka Nożna”

(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)


– Podobno o pana wyborze na kapitana ŁKS w dużej mierze zadecydowały bogate doświadczenia w prowadzeniu pertraktacji z właścicielem klubu, Antonim Ptakiem…
– Akurat wtedy, gdy zostałem kapitanem, sytuacja finansowa naszego klubu już była dobra. Nie musiałem więc podejmować jakichkolwiek prób negocjacji z panem Ptakiem. Wcześniej, na własnym przykładzie, zrozumiałem znaczenie słowa kompromis. Może inaczej – nauczyłem się wyciągać wnioski z rozmów z właścicielem ŁKS. Sądzę, że ta wiedza jest pomocna do dzisiaj, choć nie ona zadecydowała o kapitańskiej nominacji.

– Skoro wspomniał pan o kompromisie, to przypomnę, że jeszcze w sezonie 1992-93 ŁKS i Legia na finiszu ligi nie przebierały w środkach, by sięgnąć po tytuł mistrza Polski. Czy z tamtego doświadczenia pana koledzy wyciągnęli wnioski?
– Także wiosną tego roku może się okazać, że Legia będzie naszym głównym rywalem w walce o mistrzostwo Polski. Jednak teoretyzowanie czy porównywanie tamtego i obecnego sezonu nie ma sensu. Wtedy my w Łodzi pokonaliśmy 7:1 Olimpię Poznań, a Legia wygrała 6:0 w Krakowie z Wisłą. Tyle że Olimpia przyjechała do nas raptem z dwunastoma zawodnikami. W tej grupie było aż siedmiu juniorów. Wszyscy starsi, którzy teoretycznie mogli nam mecz odpuścić – poszli na kawę. Ostatnio czytałem wypowiedź Mirka Szymkowiaka. Wspominając tamto spotkanie, usprawiedliwiał się, że był to jego piąty mecz w lidze, że przypadkowo zdobył samobójczą bramkę, bo zabrakło mu doświadczenia. Z tak słabym przeciwnikiem nie mieliśmy prawa wygrać tylko różnicą jednej, dwóch czy nawet trzech bramek! Natomiast proponuję, dla odmiany, przeanalizować zapis wideo z krakowskiego meczu, a zwłaszcza okoliczności poprzedzające zdobycie przez Legię każdej z sześciu bramek…

– Jednak decyzja PZPN w równym stopniu była dotkliwa dla ŁKS, co dla Legii! Czy bezpośrednią konsekwencją tej decyzji stał się głęboki kryzys finansowy, jaki dosięgnął pana klub? 
– Wtedy wszyscy byliśmy żądni sukcesów. Chcieliśmy udowodnić, że w następnym sezonie – mimo ukarania naszego zespołu trzema minusowymi punktami – znowu będziemy w czołówce tabeli. I rzeczywiście, wywalczyliśmy prawo gry w Pucharze Zdobywców Pucharów, a w lidze zajęliśmy czwarte miejsce. Dopiero wtedy okazało się, że sportowe osiągnięcia ŁKS zupełnie rozminęły się z finansowymi możliwościami klubu, którego zaległości wobec zawodników z tygodnia na tydzień rosły. Sytuacja stała się beznadziejna. Wielu moich kolegów przedłużyło kontrakty z ŁKS o rok, jedynie w zamian za obietnicę spłacenia długu. Ale jesienią 1994 roku nastąpił krach. Nie pojechaliśmy na ligowy mecz do Warszawy. W tak trudnej chwili pomoc zaoferował pan Antoni Ptak. W klubie doszło do zmian…

– …które kilku zawodników, w tym pana, zwłaszcza na początku, zupełnie nie satysfakcjonowały.
– Musiało upłynąć trochę czasu, by właściciel poznał specyfikę futbolu. Początkowe działania pana Ptaka rzeczywiście rozmijały się z interesami poszczególnych zawodników. Chciałem, żeby moje zarobki były proporcjonalne do miejsca ŁKS w tabeli. Problem polegał na tym, że pan Ptak tego zdania nie podzielał. Postanowiłem więc z ŁKS odejść.

– Dlaczego jednak przeniósł się pan do drugoligowego zaledwie Górnika Konin?
– Latem 1995 roku trenerem Górnika Konin był Wojciech Łazarek, pod okiem którego wywalczyłem kiedyś miejsce w podstawowym składzie ŁKS. Do Górnika zostałem wypożyczony tylko na pół roku. Ten klub zgłaszał pierwszoligowe aspiracje. Za ambicjami szły pieniądze. A trener Łazarek miał w drużynie niezłych zawodników. Jedyny problem stanowił brak zgrania wielu nowych piłkarzy, a w konsekwencji także brak wyników.

(fot. W. Sierakowski/400mm.pl)

– Czy mam zatem rozumieć, że gra w Górniku wprawdzie satysfakcjonowała pana od strony finansowej, ale pozostawiała niedosyt sportowy i dlatego już w styczniu 1996 roku przeniósł się pan do pierwszoligowego Śląska Wrocław?
– Propozycję przeprowadzki do Wrocławia złożył mi ówczesny menedżer Śląska, Waldemar Prusik. Okres mojego wypożyczenia do Górnika Konin akurat się skończył. Wrocławscy działacze musieli więc rozmawiać z panem Antonim Ptakiem. Znowu zostałem wypożyczony na pół roku. Tym razem do klubu, który walczył o utrzymanie się w ekstraklasie. W Śląsku mogłem liczyć na podobne warunki finansowe, jakie miałem w Górniku. 

– Czy wtedy pana powrót do ŁKS nie wchodził w rachubę?
– Owszem, chciałem wrócić do Łodzi. Rozmawiałem z panem Ptakiem, ale on nie zamierzał spełnić moich – zresztą niezbyt wygórowanych – oczekiwań finansowych. Nie pozostało mi więc nic innego, jak kolejna przeprowadzka. Początkowo drużyna Śląska podzielona była na kilka grup i grupek. Ale wspólny cel zjednoczył wszystkich. Na warunki pobytu we Wrocławiu nie narzekałem. Tym bardziej że udało nam się uchronić przed spadkiem do drugiej ligi.

– Panu jednak nie musiało na tym sukcesie zależeć. Przecież i tak po zakończeniu sezonu miał pan wrócić do ŁKS…
– Ten powrót wcale nie był pewny! Gdyby Śląsk spadł do drugiej ligi, to przy pertraktacjach z ewentualnym, nowym pracodawcą miałbym utrudnione zadanie. Zawsze w lepszej sytuacji jest pierwszoligowiec. A o tym, że wracam do Łodzi, dowiedziałem się dopiero dwa tygodnie przed zakończeniem rundy wiosennej. Pan Ptak dwukrotnie zainkasował za mnie pieniądze, więc pewnie doszedł do wniosku, że mogę już grać w ŁKS. Zwłaszcza, że w Łodzi mam mieszkanie, za które klub nie musi płacić. W ogóle jestem darmowym zawodnikiem, bo wychowankiem ŁKS. A takich piłkarzy zawsze traktuje się po macoszemu. No, może nie zawsze, bo kiedy przyjechałem z Wrocławia, łódzcy działacze spoglądali na mnie trochę łaskawszym okiem…

– Antoni Ptak również?
– On także. Może dlatego, że ówczesny trener ŁKS, Leszek Jezierski, widział dla mnie miejsce w podstawowym składzie. Uprzedzając pana pytanie, powiem, że tym razem doszedłem do porozumienia z panem Ptakiem. Podpisałem od razu trzyletni kontrakt. Byłem oczywiście wdzięczny także trenerowi Jezierskiemu. Pod jego okiem debiutowałem w ekstraklasie. I to w przerwie między zdawaniem matury pisemnej i ustnej. Ale zapamiętałem go także ze szczególnych upodobań do prowadzenia bardzo wyczerpujących fizycznie treningów. A przecież kiedy wróciłem do Łodzi, mój zespół był akurat w psychicznym i fizycznym dołku. W siedmiu meczach jesieni ŁKS zdobył raptem dwa punkty. Byliśmy stłamszeni. Ale wiosną walczyliśmy nawet o miejsce premiowane startem w europejskich pucharach.

– Przed rokiem sztuka ta się nie udała. Dlaczego musi udać się teraz?
– Gdyby w tym roku się nie udało, to zwłaszcza starsi zawodnicy poczuliby ogromny niedosyt. Widzew i Legia nieco obniżyły poziom, a my i Polonia podnieśliśmy. ŁKS po powrocie Tomka Wieszczyckiego z Francji jest bardzo silnym zespołem. Żałuję tylko, że polska ekstraklasa od kilku lat przypomina coraz mniej doskonałą kopię lig zachodnich. Myślę tu głównie o oprawie meczów, pełnych trybunach, zainteresowaniu ze strony telewizji…

– Dlaczego występ w meczu Szwecja – Polska drugich reprezentacji był dotychczas pana jedynym przerywnikiem w codziennym obcowaniu z ową niedoskonałą kopią?
– Zostałem powołany tylko dlatego, że z różnych powodów w meczu kadry B nie mogło wystąpić kilku innych zawodników. Żartowałem więc, że jestem reprezentantem C. To była miła przygoda, choć na większe, tym razem pucharowe, emocje muszę jeszcze trochę poczekać…

Rozmawiał
Dariusz ŁUSZCZYNA

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 6/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Podział punktów w Łodzi! Gole reprezentantów

Widzew Łódź zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1. Na listę strzelców wpisali się reprezentanci Polski – Karol Świderski i Kacper Urbański.

2026.10.23 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Nz Karol Swiderski gol bramka radosc Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.23 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Karol Swiderski gol bramka radosc Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Gasparik skomentował doniesienia na swój temat. Cieszy go docenienie

Michal Gasparik odniósł się do doniesień medialnych na temat jego przyszłości. Trener Górnika jest zadowolony z docenienia jego pracy.

2026.07.29 Zabrze
pilka nozna Eliminacje Ligi Mistrzów sezon 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.07.29 Zabrze
Football - Champions League Elimination season 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź – Górnik Zabrze [LIVE]

2026.07.26 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Motor Lublin Nz Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.07.26 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Motor Lublin Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy

Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.

2026.10.23 Lublin
pilka nozna PKO Ekstraklasa 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
N/z Kamil Lukoszek
Foto Pawel Bejnarowicz / PressFocus

2026.10.23 Lublin
Football - PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
Kamil Lukoszek
Credit: Pawel Bejnarowicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin – Zagłębie Lubin [LIVE]

PiłkaNożna.pl
Czytaj więcej