Przejdź do treści
#RetroPN: Jan Żurek – Cieszyć się pracą

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Jan Żurek – Cieszyć się pracą

Z pewnością jedną z miłych niespodzianek w ekstraklasie na początku piłkarskiej jesieni 1998 jest postawa Górnika Zabrze. Klub z pięknymi tradycjami, którego wielkie gwiazdy do dziś wspominają z łezką w oku kibice całej Polski, w ostatnich sezonach nie mógł zaimponować wielkimi osiągnięciami. Trudno jednak nawiązać do wspaniałych wyników jakie miał Górnik w latach, kiedy grali w nim Floreński, Gawlik, Kowal, Jankowski, Pol, Lentner, Kowalski, Wilczek, Kostka, Oślizło, Lubański, Szołtysik, Musiałek, Gomola, Latocha, Anczok, Banaś, Wilim I, Wraży, Gorgoń, a potem Cebrat, Wandzik, Komornicki, Matysik, Pałasz, Urban, A. Iwan, R. Warzycha i wielu, wielu innych. Przez lata Górnik stanowił trzon reprezentacji Polski i odnosił sukcesy w europejskich pucharach z finałem PZP w 1970 roku włącznie. 




To wszystko jednak było już dawno. Ostatni mistrzowski tytuł klub z Zabrza zdobył w 1988 roku. Potem, w nowej politycznej rzeczywistości, trudno było odbudować dawną potęgę, a kiedy w 1994 roku klub stanął przed szansą na mistrzowski tytuł, stronnicze sędziowanie w ostatnim meczu sezonu z Legią nie pozwoliło na osiągnięcie tego celu. Drużyna rozpadła się, zresztą właśnie ogromne rotacje w składzie były powodem, dla którego w Zabrzu nie można było w latach 90. stworzyć teamu na miarę tradycji klubu. Czy ostatnie wyniki świadczą o tym, że zabrzanie znów będą liczyć się w krajowej stawce? Początek sezonu mają wielce obiecujący. (jw)

– Kiedy obejmował pan w styczniu tego roku zespół Górnika Zabrze, był on kandydatem do spadku z ligi. Dzisiaj, choć drużyna raczej się osłabiła niż wzmocniła, aspiruje ona do gry w europejskich pucharach… Jak się to robi? Piłkarze podkreślają, że poprawił pan atmosferę w klubie…
JAN ŻUREK (trener Górnika Zabrze):
– Atmosfera jest bardzo ważna. Zawodnicy muszą mieć zaufanie do trenera, muszą wiedzieć, po co wykonują dane rzeczy. Ale jeśli trener nie ma warsztatu, to samym stworzeniem atmosfery nic nie wskóra. Postęp zawdzięczamy ciężkiej pracy. Nic nie stało się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zimą, przed rundą wiosenną, ogromny trud włożyliśmy w ułożenie zespołu od nowa. Zdecydowałem się bowiem na przestawienie go z systemu 1+3+5+2 na 1+4+4+2. 

– Czemu? W polskiej lidze nikt tak od dawna nie grał.
– Musimy iść za światem, wzorować się na najlepszych, a nie na Zimbabwe. Ale był i inny powód. Przyszedłszy do Zabrza stwierdziłem, że zespół jest rozbity, a atmosfera w nim fatalna. A gra w ustawieniu 1+4+4+2, opierająca się na kryciu strefowym, wymaga działań grupowych. Chciałem, dokonując tej zmiany, wstrząsnąć zespołem, na nowo go zintegrować. Sam nie wiedziałem, czy to wyjdzie. Składaliśmy klocek do klocka, rysowaliśmy zawodnikom ich boiskowe zadania. I to zaczęło wychodzić. Okazało się, że z przeciętnego wcześniej zespołu można stworzyć bardzo dobrze funkcjonujący organizm, drużynę grającą piłkę niezwykle zdyscyplinowaną. Odkryliśmy, że można grać tak jak cały świat i zaczęło to nam sprawiać olbrzymią radość. 

– To dlaczego przed rozpoczęciem tego sezonu ponownie przestawił pan zespół na system 1+3+5+2?
– Bo szkoleniowiec musi dostosowywać taktykę do posiadanego składu, a nie odwrotnie. Tak się nas uczy w szkołach trenerskich. W przerwie letniej odeszło z Górnika dziesięciu zawodników, przyszło wielu nowych, co zmieniło siłę drużyny. Dziś mam w kadrze dużo dobrych pomocników. Grając w poprzednim systemie straciłbym możliwość wykorzystania ich wszystkich na raz. Więc zmieniłem ustawienie i po pierwszych meczach stwierdziłem, że było to słuszne pociągnięcie. Jednak nie oznacza to zmiany stylu gry. Nadal opiera się on na wymienności funkcji, podwajaniu i potrajaniu pozycji, skracaniu pola gry, obronie strefą. Poza tym gramy nie w schemacie 1+3+5+2, jak pan powiedział, tylko 1+5+3+2. Piątką w drugiej linii gramy wtedy, gdy przechodzimy do ofensywy. 

– Rozumiem, że chciał pan pomieścić w zespole trzech reżyserów gry, których pan posiada: Dariusza Dźwigałę, Michała Probierza i Marcina Brosza?
– Czterech, bo jest jeszcze Adam Kompała, chłopak, o którego bardzo mocno walczyłem… Nie tylko zresztą o niego. Sprowadziłem wielu innych, utalentowanych zawodników z niższych lig. Jestem trenerem, który stara się myśleć także o przyszłości. Sądzę, że minionego lata był najlepszy moment na wprowadzenie do zespołu świeżej krwi. Obyło się to bezkonfliktowo. Mamy dziś bardzo ciekawą grupę zawodników, chłopaków, którzy chcą. Oni się cieszą, kiedy idą na trening! Dobierając kandydatów do drużyny patrzę nie tylko na ich umiejętności, ale także na cechy wolicjonalne, na charakter. Moi zawodnicy muszą mieć cechy wojowników. 

– Zmienił pan też pozycję Kamilowi Kosowskiemu – z bocznego pomocnika na obrońcę kryjącego…
– Zrobiłem to z premedytacją. Kamil miał kłopoty z odbiorem piłki. A dzisiaj pomocnik musi grać bardzo dobrze w destrukcji. Dlatego przestawiłem go do tyłu, żeby tam zbierał doświadczenia. On na pewno wróci do pomocy, może nawet na jej środek, bo ma cechy predestynujące go do gry w tym miejscu: duże przyspieszenie, dobry przegląd sytuacji i jest obunożny. 

– Skoro dostosowuje pan ustawienie do posiadanego potencjału, to powinien grać jednym napastnikiem. Odszedł przecież Marcin Kuźba, a do Kampki nie został dokupiony żaden wartościowy partner.
– Myślałem o tym. Ale odejście Kuźby jest okazją dla zawodników dotychczas będących w cieniu. Piotr Gierczak jest dziś w bardzo dobrej dyspozycji. Z przyjemnością patrzę na to co robi na boisku. Ogromne możliwości ma Gacek, odradzają się Sobczak i Rocki. Niedługo w lidze pokażę młodych – Rachwała, Aksamita, Ficulaka. Odejście Kuźby to szansa dla nich. Poza tym granie z jednym napastnikiem wymaga posiadania typowego środkowego ataku. My takiego nie mamy. Kampka jest raczej skrzydłowym. 

– Górnik zakupił z niższych lig bardzo wielu piłkarzy. A przecież kluby drugo- i trzecioligowe nie pozbywają się chętnie swych gwiazd.
– Po pierwsze Górnik Zabrze to firma. Wszyscy chcą tu grać. Ale to nie tylko to. Obserwuję interesujących mnie zawodników przez kilka lat i stale jestem z nimi w kontakcie. Oni przyszli nie tylko do Górnika, ale także właśnie do mnie. A większość została pozyskana na zasadzie wymiany barterowej, nawet kilku zawodników za jednego. 

– Wróćmy do przeszłości. Czemu nie powiodło się panu w roku 1996, kiedy pierwszy raz został pan trenerem Górnika?
– Bo byłem naiwny. Wtedy bardzo chciałem wszystkiego na raz. Za bardzo. Wziąłem zespół z marszu, a nie jestem szarlatanem, muszę sobie wszystko przygotować, by myśleć o sukcesie. A trwała liga i nie było czasu na pracę szkoleniową. No i w czterech meczach zdobyłem jeden punkt. Jednak sam fakt, że ostatniej zimy, w ciężkiej dla klubu sytuacji, prezes Płoskoń zaufał mi ponownie, świadczy, że w Zabrzu nie oceniono negatywnie mojej ówczesnej pracy. 

– To jakim pan jest trenerem i człowiekiem?
– Otwartym i niekonfliktowym. Spoglądam na życie optymistycznie. Nie jestem typem trenera-kata, ale z drugiej strony bardzo dużo wymagam od zawodników. Nie zaliczam się też do tych, którzy na pytanie: – Co mam zrobić, żeby grać lepiej? odpowiadają: – Trenuj. Staram się pomagać piłkarzom, pracować z nimi indywidualnie. Choć uważam, że na temat futbolu mam pewną wiedzę, ciągle się dokształcam, uczę się języków obcych, staram się rozwijać swój warsztat.

– Czy Górnik jest już dziś klubem ligowej czołówki?
– Gdyby nikt mi nie ubył latem, a doszło jeszcze ze dwóch dobrych zawodników, wtedy z pewnością bylibyśmy wśród najlepszych. Dziś mam grupę niepokornych i dużo umiejących ludzi, którzy chcą coś osiągnąć. Jest jedność celu i wola walki. Więcej czasu poświęcamy taktyce i technice niż biegom. I wszyscy robią postępy. Nawet największe „drzewka” poprawiają swoje umiejętności. 

– Jaki zatem macie cel na sezon 1998-99?
– Nie obiecałem takiego czy innego wyniku, obiecałem, że będę pracował tak, żeby ten zespół się uśmiechał, ciesząc się ze wspólnej pracy. I tak się dzieje… Mamy 50-tą rocznicę powstania klubu. Prezes Płoskoń, który jest bardzo blisko zespołu, nie wytyczył nam żadnego celu, bo wie, że chcemy być jak najwyżej. W jednej z przedsezonowych zabaw dałem Górnikowi trzecie miejsce. Trzeba być optymistą, inaczej praca nie miałaby żadnego sensu. 

– A kiedy ogoli się pan na łyso? Miało to nastąpić po zdobyciu sześciu punktów w dwóch wyjazdowych meczach w Łodzi.
– W żartach ktoś to proponował. Na to ja: – Jak zrobicie mi tę frajdę, to ogolę się sam przy was w szatni. Pluli sobie w brodę, że im się nie udało. Jestem bardzo blisko z zawodnikami, często dowcipkujemy. Nie mam nic przeciwko kolejnemu zakładowi, jeśli mógłby on umotywować piłkarzy. Kiedy Górnik będzie wysoko w tabeli, niech się pan nie zdziwi, jeśli zobaczy mnie ogolonego na łyso.

 

Rozmawiał
Leszek ORŁOWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 36/1998)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Górnika wystąpi na gali sportów walki

Adam Danch, były kapitan Górnika Zabrze i dwukrotny reprezentant Polski, spróbuje swoich sił w sportach walki. Wystąpi na gali Jenel Fight Night, która odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w Zabrzu.

2016.05.14 Nieciecza
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
N/z kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

2016.05.14 Nieciecza
Football Polish Ekstraklasa season 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Credit: Lukasz Laskowski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew w kryzysie przed hitem z Górnikiem. Stolarski mówi o problemach zespołu

Widzew zmierzy się z Górnikiem Zabrze w piątek, 23 października, o godz. 20:30. Łodzianie są w trudnym momencie sezonu i potrzebują zwycięstwa. Przed spotkaniem z liderem Ekstraklasy trener Mateusz Stolarski wskazał mocne strony rywala i odniósł się do problemów swojej drużyny.

2026.10.16 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wisla Krakow Nz Mateusz Stolarski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.16 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wisla Krakow Mateusz Stolarski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Górnik nie boi się wyjazdów. Gasparik mówi o celu na mecz z Widzewem

Przed nami hit w Łodzi. Widzew zmierzy się u siebie z liderującym Górnikiem Zabrze, który świetnie radzi sobie też na wyjazdach.

2026.10.10 Bialystok 
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.10.10 Bialystok 
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Jagiellonia Bialystok - Gornik Zabrze
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Wisła Płock ma nowego dyrektora sportowego! Szybki powrót

Piotr Burlikowski wraca do Ekstraklasy. Po fiasku jego pracy w Widzewie Łódź teraz zasili Wisłę Płock, z której szybko zwolniono Łukasza Stupkę.

2024.05.25 Warszawa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
N/z Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Foto Tomasz Folta / PressFocus

2024.05.25 Warszawa
Football PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Legia Warszawa - KGHM Zaglebie Lubin
Piotr Burlikowski (Dyrektor sportowy)
Credit: Tomasz Folta / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Właściciel Pogoni dokapitalizuje spółkę! Ważne informacje dla fanów Portowców

Alex Haditaghi wzmocni Pogoń Szczecin środkami rzędu 5-10 milionów złotych. Cała operacja ma zostać przeprowadzona do końca 2026 roku.

2026.08.23 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
N/z Alex Haditaghi
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.08.23 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Pogon Szczecin - Wisla Krakow 
Alex Haditaghi
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej