Przejdź do treści
#RetroPN: Dziwne okoliczności transferu do Gijon

Polska Ekstraklasa

#RetroPN: Dziwne okoliczności transferu do Gijon

W momencie transferu do ligi hiszpańskiej był niekwestionowaną gwiazdą Ekstraklasy. Cezary Kucharski, bo o nim mowa, był czołową postacią Legii Warszawa, jednak w barwach Sportingu Gijon się nie odnalazł. Dlaczego jego przygoda z czołową ligą na Starym Kontynencie potoczyła się w taki, a nie inny sposób?

Cezary Kucharski jeszcze w barwach stołecznej Legii (fot. 400mm.pl)



– Latem zamienił pan Legię na Sporting Gijon. Kiedy uświadomił pan sobie, że z własnej woli poświęcił rolę gwiazdy drużyny wicemistrza Polski dla rólki rezerwowego w zespole outsidera ligi hiszpańskiej?
CEZARY KUCHARSKI (Sporting Gijon): – Na pewno trudno mi zaakceptować nową sytuację, w jakiej znalazłem się po przyjeździe do Gijon. Mogę się tylko pocieszać, że kiedyś i w Siarce Tarnobrzeg, i w Legii także miałem problemy. Poza tym zawsze staram się szukać pozytywów. A tych, związanych z moim pobytem w Hiszpanii, wbrew pozorom, nie brakuje. Mam kontakt z jedną z najsilniejszych lig na świecie, poznaję nowy kraj, język. A przecież piłkarz żyje nie tylko futbolem.

– Polskich kibiców przede wszystkim interesuje jednak piłkarska strona pana pobytu w Hiszpanii. Wielu z nich uważa, że Kucharski gorzej już trafić nie mógł!
– W Legii trener Jabłoński po prostu konsekwentnie na mnie stawiał, a szkoleniowcy i chyba także działacze Sportingu od początku nie mają do mnie zaufania. Nie wierzą, że mogę być przydatny dla zespołu. W pierwszej rundzie tego sezonu nie otrzymywałem zbyt wielu szans na grę w podstawowym składzie. I to nawet w sytuacjach, kiedy drużynie wyraźnie się nie wiodło, kiedy pod bramką rywali zawodzili moi konkurenci do gry w ataku. Zresztą, tuż przed podpisaniem czteroletniego kontraktu ze Sportingiem, moje akcje spadły…

– Dlaczego? Przecież Sporting Gijon podobno zapłacił za pana półtora miliona dolarów, a taka suma liczy się nawet w zamożnej lidze hiszpańskiej.
– Sporting zainteresował się mną dzięki rekomendacji menedżera Mirosława Tłokińskiego. Początkowo to on pilotował mój transfer. Wprawdzie wstępną rozmowę z nowymi pracodawcami odbyłem w Gijon, ale kontrakt podpisałem w Warszawie. W dziwnych okolicznościach, jakie powstały w trójkącie: ja – Legia – Sporting. Przedstawiciele hiszpańskiego klubu najpierw zaskoczyli mnie i działaczy Legii, bo przyjechali do Warszawy już następnego dnia po moim powrocie z Gijon. Szefowie Legii początkowo podyktowali za mnie bardzo wysoką cenę, więc Hiszpanów nieco zdeprymowali. Kiedy rozmowy między działaczami obu klubów były bliskie zerwania, zatelefonowali do mnie dwaj przedstawiciele Legii. Zaproponowali, bym dopomógł w pertraktacjach z Hiszpanami. Zgodziłem się. Ta decyzja zaskoczyła wysłanników Sportingu. Oni pewnie po raz pierwszy znaleźli się w podobnej sytuacji. Nie muszę dodawać, że całe to zamieszanie na pewno nie pomogło mi w pierwszych tygodniach pobytu w Gijon…


– Kiedy został pan zawodnikiem Sportingu, trenerem tego zespołu był Miguel Montes, którego już po 4 kolejce zmienił Antonio Maceda. Dlaczego ten drugi szkoleniowiec także nie widział dla pana miejsca w podstawowym składzie?
– Trener Montes w poprzednim sezonie przyczynił się do uratowania Sportingu przed spadkiem do II ligi, jednak wobec słabej postawy drużyny w nowych rozgrywkach, sam złożył rezygnację. On wprowadzał mnie do zespołu, ale ten proces nie był łatwy, bo ja po zaledwie sześciu dniach urlopu i wyczerpującym obozie Legii w Wiśle, nie byłem przygotowany do gry przez 90 minut. Natomiast nominacja dla Macedy zbiegła się w czasie z moim powołaniem do reprezentacji Polski przed meczami z Mołdawią i Gruzją. Aż przez dziesięć dni byłem w klubie nieobecny. Kiedy wróciłem do Gijon, myślałem, że Maceda ze mną porozmawia, powie czego ode mnie oczekuje. Tymczasem nasze kontakty ograniczały się do spotkań na treningach oraz grzeczościowego dzień dobry i do widzenia.

– Może Maceda uważnie obserwował pana podczas treningów i na tej podstawie uznał, że polski napastnik musi jeszcze sporo pracować, by zasłużyć na grę od pierwszej minuty?
– Gdyby drużyna wygrywała czy przynajmniej remisowała mecze, to mógłbym uznać, że szansę otrzymują lepsi ode mnie zawodnicy. Ale Sporting niemal wszystkie spotkania przegrywał. Na dodatek trener Maceda dokonywał dziwnych zmian. Na przykład wpuścił mnie na 10 ostatnich minut meczu z Barceloną, przy wyniku 0:2, czy na minutę w spotkaniu z Realem Valladolid, także przy wyraźnie niekorzystnym rezultacie. Kiedyś zapytałem trenera dlaczego nie gram dłużej niż 15 – i to z reguły końcowych – minut? Odpowiedział tylko, żebym nadal trenował… W Hiszpanii, inaczej niż to bywa w Polsce, szkoleniowiec ma decydujący głos przy ustalaniu składu, dokonywaniu zmian, powoływaniu szesnastoosobowej kadry przez meczem…

– Podobno Antonio Maceda źle reagował na pana zniecierpliwienie, a nawet słowa krytyki, na jakie zdobył się polski napastnik Sportingu Gijon?
– To nie tak. Trener miał swoją koncepcję personalną i ją realizował. Tym bardziej konsekwentnie, im bardziej nasilały się spekulacje miejscowej prasy. A hiszpańscy dziennikarze, szukając przyczyn kiepskiej gry Sportingu, zastanawiali się dlaczego prawie w ogóle nie gra Kucharski. Przed prestiżowym (derby Asturii!) meczem z Realem Oviedo w prasie pojawiły się nawet pewne sugestie pod adresem trenera. Ale w tym spotkaniu Maceda znowu nie dał mi szansy. Ujął się ambicją i postawił na innych napastników. Przegraliśmy 1:2, choć nasz zespół wypracował kilkanaście dogodnych sytuacji strzeleckich! W dwóch następnych meczach Sporting zremisował z Espanyolem Barcelona i – po dobrej grze – przegrał u siebie 2:3 z Realem Betis Sewilla, więc Maceda posadę utrzymał. 

– Jednak wkrótce w Sportingu znowu doszło do zmiany trenera. Czy ta informacja poprawiła panu humor?
– Wspomniałem już, że trudno mi jest zaskarbić zaufanie trenerów i działaczy Sportingu. Pożegnalnym meczem Macedy było spotkanie wyjazdowe z Atletico Madryt. Miałem w nim wystąpić od 46 minuty, ale wszedłem do gry na ostatnie 22 minuty. Po moim strzale piłka trafiła w słupek, przejął ją Francisco Luna i zdobył kontaktową bramkę. W Madrycie wprawdzie przegraliśmy 1:2, ale obserwatorzy podkreślali, że po moim wejściu na boisko Sporting zaczął grać ofensywnie. Tylko trener Maceda jakoś nie chciał tego dostrzec… To była 15 kolejka. Ponieważ wtedy Sporting miał tylko dwa zdobyte punkty, kierownictwo klubu zdecydowało zmienić trenera. Następcą Macedy został Jose Manuel Diaz Novoa, który miesiąc wcześniej objął funkcję dyrektora sportowego. Novoa dał mi szansę gry od 1 do 90 minuty w następnym spotkaniu, z Salamancą. Zremisowaliśmy 1:1 po moim golu strzelonym w 45 minucie. To była druga bramka, jaką zdobyłem dla Sportingu. Zagrałem, także od początku, w kolejnym meczu z Realem Sociedad San Sebastian. W 60 minucie zostałem jednak zmieniony, bo odnowiła mi się kontuzja. Przegraliśmy po słabej grze 1:2, a w ostatnim, przed świąteczną przerwą, spotkaniu z Valencią już nie wystąpiłem. Po tym meczu, przegranym przez nas aż 0:3, na Sporting posypała się lawina krytyki. Pojawiły się sugestie, żeby wymienić cały zespół!

– Spadek do II ligi Sportingu jest raczej przesądzony. Czy zaczął się już pan rozglądać za ewentualną zmianą pracodawcy?
– Umowa ze Sportingiem wiąże mnie aż do czerwca 2001 roku, więc o jakiejkolwiek zmianie klubu mógłbym myśleć dopiero po otrzymaniu zgody od moich dotychczasowych pracodawców. Być może po ewentualnym spadku do II ligi, za rok uda nam się powrócić do Primera Division? Zresztą trudno mi dziś przewidywać, co mnie czeka po zakończeniu tego sezonu. Wiem jedno – nadal muszę walczyć o miejsce w podstawowym składzie, by grać jak najwięcej i jak najlepiej!

– Podobno przed kilkoma tygodniami rozważał pan możliwość powrotu do Legii?
– Teoretycznie Sporting mógł mnie do końca sezonu wypożyczyć do Legii. Moi hiszpańscy pracodawcy nawet taką ewentualność rozważali, pytali mnie, czy zgodziłbym się na kilka miesięcy powrócić do Warszawy. Odpowiedziałem twierdząco, ale po drugiej zmianie trenera w Sportingu sprawa stała się nieaktualna…


Rozmawiał Dariusz ŁUSZCZYNA



TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 2/1998)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Sobotni plan transmisji piłkarskich. Cztery mecze Ekstraklasy, derby Londynu i wiele więcej

Piłkarska sobota zapowiada się pasjonująco, z perspektywy zarówno polskiej, jak i zagranicznej. Oto plan transmisji meczów.

2024.05.05 Kielce
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Korona Kielce - Piast Gliwice
N/z kamera telewizja widok canal plus ilustracja
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.05.05 Kielce
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Korona Kielce - Piast Gliwice
kamera telewizja widok canal plus ilustracja
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Podział punktów w Łodzi! Gole reprezentantów

Widzew Łódź zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1. Na listę strzelców wpisali się reprezentanci Polski – Karol Świderski i Kacper Urbański.

2026.10.23 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Nz Karol Swiderski gol bramka radosc Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.23 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Karol Swiderski gol bramka radosc Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Gasparik skomentował doniesienia na swój temat. Cieszy go docenienie

Michal Gasparik odniósł się do doniesień medialnych na temat jego przyszłości. Trener Górnika jest zadowolony z docenienia jego pracy.

2026.07.29 Zabrze
pilka nozna Eliminacje Ligi Mistrzów sezon 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
N/z Michal Gasparik
Foto Weronika Morciszek / PressFocus

2026.07.29 Zabrze
Football - Champions League Elimination season 2026/2027
Gornik Zabrze - Fenerbahce
Michal Gasparik
Credit: Weronika Morciszek / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Widzew Łódź – Górnik Zabrze [LIVE]

2026.07.26 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Motor Lublin Nz Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.07.26 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Motor Lublin Sebastian Bergier Przemyslaw Wisniewski Emil Kornvig Ricardo Visus Marcel Krajewski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy

Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.

2026.10.23 Lublin
pilka nozna PKO Ekstraklasa 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
N/z Kamil Lukoszek
Foto Pawel Bejnarowicz / PressFocus

2026.10.23 Lublin
Football - PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
Kamil Lukoszek
Credit: Pawel Bejnarowicz / PressFocus
Czytaj więcej