26 sierpnia br. piłkarze Łódzkiego KS rozgrywali rewanżowe spotkanie z Manchesterem United w rundzie wstępnej Champions League. Mistrzom Polski bardzo zależało, by na własnym boisku z MU nie przegrać. Kluczem do osiągnięcia tego celu było m.in. przydzielenie skutecznego opiekuna Walijczykowi Ryanowi Giggsowi. Trener Marek Dziuba zadanie to postanowił powierzyć 21-letniemu pomocnikowi Arielowi Jakubowskiemu. Reprezentant drużyny olimpijskiej Sydney 2000 nie tylko nie zawiódł, lecz – zwłaszcza w pierwszej połowie rewanżu – należał do najlepszych na boisku.
Ariel Jakubowski w barwach ŁKS-u (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
A przecież w kilku poprzednich (w tym na Old Trafford) meczach ARIEL Jakubowski nie miał miejsca w podstawowym składzie ŁKS. Zdeterminowany coraz częściej myślał o powrocie do rodzinnego Gdańska i grze w tamtejszej, drugoligowej Lechii/Polonii. Kiedy wreszcie dostał szansę gry od pierwszej minuty, menedżer gości – Alex Ferguson – w drugiej połowie postanowił Giggsa zmienić…
– W sytuacjach jeden na jeden Giggs spisuje się wręcz rewelacyjnie – mówi Jakubowski – ale w Łodzi na maksimum możliwości nie zagrał. Jedynym sposobem na powstrzymanie Walijczyka jest krótkie krycie. Jak Giggs się rozpędzi, to zawodnik, który go pilnuje może… pójść na kawę. Na dodatek on ma niesamowitą umiejętność nagłego zatrzymywania się z piłką przy nodze. Jeżeli jest to lewa noga, to przeciwnikowi Giggsa można już tylko współczuć.
Dyspozycja Ariela w łódzkim meczu z MU zasługuje na uznanie z innego jeszcze powodu. Jakubowski – obok Dzidosława Żuberka – spośród piłkarzy dziś grających w ŁKS ma najkrótszy staż w ekstraklasie. Opiekun Giggsa debiutował w pierwszej lidze dopiero w marcu tego roku. Okoliczności jakie poprzedziły przyjazd gdańszczanina do Łodzi nawet w naszych realiach należy uznać za oryginalne. W lipcu 1997 roku głównym udziałowcem Polonii Gdańsk, której barw Ariel wtedy bronił, została firma Antoniego Ptaka. Nic więc nie stało na przeszkodzie, by Jakubowski w trakcie ostatniej przerwy zimowej został służbowo przeniesiony do zarządzanej przez pana Ptaka drużyny ŁKS. Jednak teoria nie zawsze potwierdza się w praktyce.
– Już w styczniu pojechałem z ŁKS na obóz do Brennej – wspomina piłkarz. – Później zaliczyłem podobne zgrupowanie z reprezentacją olimpijską, a następnie z Polonią Gdańsk. 28 lutego minął termin zgłaszania nowych zawodników, którzy zimą z klubów pierwszej i drugiej ligi zostali transferowani do zespołów ekstraklasy. Byłem przekonany, że wiosnę spędzę w drugiej lidze. Tymczasem w połowie marca działacze ŁKS telefonicznie powiadomili mnie, że mam przyjechać do Łodzi. Okazało się, że moja karta zawodnicza najpierw trafiła do trzecioligowej Piotrcovii, której właścicielem jest także pan Ptak, a dopiero później do ŁKS. Zgodnie z przepisami PZPN ruch transferowy między trzecią ligą a ekstraklasą może trwać przez okrągły rok. Do ŁKS trafiłem na zasadzie wypożyczenia do grudnia tego roku i dopiero latem zostałem definitywnie transferowany z Polonii. Szczegółów nie znam do dzisiaj…
Zanim Ariel został dostrzeżony przez trenerów Łódzkiego KS, zdołał wywalczyć stałe miejsce w drużynie olimpijskiej trenera Pawła Janasa. Ciekawe, że pierwszy raz otrzymał powołanie na konsultację kadry Sydney 2000 jeszcze jako zawodnik trzecioligowej Polonii Gdańsk. Kilkanaście miesięcy później (jesień 1997) wystąpił już w meczach przeciw Mołdawii i Gruzji. Można powiedzieć, że kariera piłkarska Jakubowskiego od początku układała się nietypowo. Ariel wolał grać na podwórku niż ulec namowom… szperaczy Lechii Gdańsk. Dopiero kiedy był uczniem I klasy Liceum Ogólnokształcącego, zapisał się do Polonii Gdańsk, bo do podjęcia takiej decyzji namówił go kolega z klasy. Dwa lata później zadebiutował w pierwszym zespole seniorów. Stałe miejsce wywalczył sobie pod opieką trenera Jerzego Jastrzębowskiego. Akurat Polonia, po spadku do III ligi, udanie walczyła o powrót na bezpośrednie zaplecze ekstraklasy. Jakubowski należał do najbardziej uzdolnionych zawodników zespołu ze stadionu przy ulicy Marynarki Polskiej. Działacze Lechii ponowili transferową propozycję, ale tym razem na przejście Jakubowskiego do klubu z Gdańska Wrzeszcza zgody nie wyrazili szefowie Polonii.
Przed dwoma laty Ariel rozpoczął naukę w gdańskiej AWF. Dzisiaj korzysta z urlopu dziekańskiego… Wiosną z powodzeniem rywalizował o miejsce w podstawowym składzie drużyny walczącej o mistrzostwo Polski. Ale już latem – jak samokrytycznie przyznaje – gdzieś zagubił swe największe walory (szybkość, dokładne dośrodkowanie), więc aż do rewanżu z MU nie zawsze nawet siadał na ławce rezerwowych… – Na początku tego sezonu odczuwałem dziwną blokadę psychiczną. Zresztą… nie wszyscy moi partnerzy z ŁKS osiągnęli wiosenną formę. Mnie przede wszystkim brakuje spokoju i doświadczenia, a naszemu zespołowi, po letnich ubytkach personalnych, chyba wiary we własne umiejętności. Ale ŁKS w lidze jeszcze się wyprostuje! Jestem przekonany, że nastąpi to już wkrótce…
DARIUSZ ŁUSZCZYNA
TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 39/1998)
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.