Radović uderza w media, ale zapomniał we własną pierś
Legia Warszawa awansowała w środę do III rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów, okazałe zwycięstwo 5:0 na Wyspach przysłoniło jednak prawdziwy obraz gry Wojskowych, którzy przez wiele minut na tle gospodarzy wyglądali po prostu przeciętnie (określenie w wersji soft). Miroslav Radović po meczu nie szczędził jednak cierpkich słów… dziennikarzom. O tak, to oni są przecież wszystkiemu winni!
– To media wytworzyły atmosferę nagonki na drużynę i trenera. Dziennikarze jakby zapomnieli, że każdy klub, nawet Barcelona, ma słabsze momenty. Sztuką jest jak najszybciej wyjść z kryzysu. A nam się to udało. W ciągu kilku tygodni naprawdę nie zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę. Słabo wystartowaliśmy i zapłaciliśmy za to mocnymi klapsami od mediów. Ale to bardziej nasza wina niż szkoleniowca. Zostawcie go w spokoju – mówi Super Expressowi Radović.
– Zawiedliśmy. Trudno, nie wyszło. Ale nie można po trzech meczach wrzucać drużyny w przepaść i ogłaszać końca świata – dodaje na łamach SE.
Piłkarze Legii są wyjątkowo delikatni. Wystarczy wspomnieć Ivicę Vrdoljaka, który w trakcie walki o Ligę Mistrzów w zeszłym roku zachowywał się dokładnie tak samo, jak teraz Radović. Prawda jest jednak taka, że Legia nawet na Wyspach przez bardzo długi czas wyglądała po prostu skrajnie nieporadnie. Jasne, ostatecznie wygrała wysoko, ale nie był to efekt wysokiej formy Wojskowych, a totalnego braku sił przeciwnika – nie zapominajmy przecież, że to półamatorzy, którzy nie przygotowują się do sezonu w taki sposób, jak mistrz Polski. Z informacjami o wyjściu z kryzysu warto się więc odrobinę wstrzymać, żeby później znów nie strzępić języka na walenie frazesów w mikrofon o „konieczności analizy” i „ciężkiej pracy na treningach”.
Jeśli więc Miroslav Radović postanowił wyciągnąć ciężkie działa i uderzyć w dziennikarzy, to warto chyba, żeby przypomniał sobie kilka faktów z ostatnich kilkunastu dni. Warto, żeby w wolnej chwili włączył pierwszy mecz przeciwko St. Patrick’s i odświeżył sobie, jak w kompromitujący sposób legioniści męczyli się z rywalem. Przewaga gości, o wiele więcej strzałów na ich koncie, prowadzenie do ostatnich sekund… I co chyba najbardziej komiczne – wielka radość miejscowych, gesty do kibiców tuż po wyrównującym golu z niczego w ostatnich sekundach… Można było odnieść wrażenie, że legionistom udało się wyrównać w meczu przeciwko rywalowi z tej samej sportowej i finansowej półki. Śmiechu warte.
A jeśli to nie będzie wystarczające, niech rzuci okiem na mecz z Bełchatowem, w którym Legia powinna przegrać 0:3, niech przeanalizuje środowy mecz, szczególnie w pierwszej połowie… Czy piłkarze rzeczywiście żyją w innej, alternatywnej rzeczywistości, w której widać tylko te udane akcje, a kompromitujące są gdzieś chowane, usuwane ze świadomości? Na całe szczęście na ziemię z innej galaktyki sprowadzili ich kibice. Wojskowi po wygranym 5:0 meczu liczyli na przytulanie i głaskanie po głowach, ostre słowa od liderów kibicowskiego ruchu zapewne musiały ich przytemperować. I dobrze.
Teraz przed Legią prawdziwy sprawdzian. Dwumecz z Celtikiem to nie będzie już spacer, podczas którego w kilka chwil podnieść się można po każdym potknięciu. To będzie już przebieżka po linie, jeden błąd oznaczać może pożegnanie z marzeniami o Champions League. Niektórzy już przesądzili, że Legia w tym starciu szans nie ma najmniejszych, ale warto dać Radoviciowi i jego kolegom szansę, warto chyba pożyć nadziejami przez kolejne dwa tygodnie. W końcu sierpień to jedyny czas w roku, w którym kibice polskich zespołów choć przez chwilę stanąć mogą w niedużej odległości od elity i pomarzyć o jesieni z najlepszymi. Dziennikarze, nie psujcie tego święta!
Ci, którzy odeszli. Wspomnienie piłkarzy i trenerów zmarłych w 2026 roku
Rok 2026 przyniósł wiele smutnych wiadomości ze świata piłki nożnej. Odeszli wybitni zawodnicy, legendarni trenerzy i ludzie, którzy przez lata tworzyli historię futbolu. Wśród nich nie zabrakło również postaci szczególnie ważnych dla polskiej piłki. Wspominamy tych, których pożegnaliśmy w mijającym roku.
Mecze dzisiaj w TV. Liverpool – Arsenal, Juventus – Napoli i wielkie hity! Gdzie oglądać 1.11.2026?
Mecze dzisiaj w TV zapowiadają się wyjątkowo interesująco. W niedzielę, 1 listopada, kibice zobaczą między innymi starcie Liverpoolu z Arsenalem, Juventus z Napoli oraz wielkie argentyńskie Superclasico, czyli Boca Juniors – River Plate. Sprawdź, gdzie oglądać niedzielne transmisje piłkarskie.
Presja na zawodnikach Widzewa jest tak potężna, że nie tylko nie mieli prawa ograć będącego daleko od swej najlepszej dyspozycji GKS-u, ale będą mieli problem ograć kogokolwiek. Co gorsza, nakłada ją na nich również trener, który w pierwszej kolejności powinien spróbować ją zdjąć.