Miesiąc – właśnie tyle minęło już od dnia, podczas którego kibice po raz ostatni mogli śledzić na żywo zmagania piłkarzy w Polsce. Przerwa w rozgrywkach spowodowana przez zagrożenie koronawirusem trwa w najlepsze i na razie trudno stwierdzić, jak długo stan zawieszenia jeszcze potrwa.
To już miesiąc bez piłki nożnej w Polsce (fot. Wojciech Figurski / 400mm.pl)
Był poniedziałek i w Kielcach kończyły się wtedy zmagania w ramach 26. kolejki PKO Ekstraklasy. Miejscowa Korona pokonała przed własną publicznością Łódzki Klub Sportowy (1:0) i dzięki trzem punktom przedłużyła swoje szanse na utrzymanie w elicie. Ekipie Macieja Bartoszka nie udało się co prawda opuścić strefy spadkowej, jednak wysłała ona jasny sygnał rywalom, że broni nie złożyła.
Jeśli zaś chodzi o ŁKS, to ten na dobre zadomowił się na dole tabeli i ma aktualnie już jedenaście „oczek” straty do bezpiecznych miejsc, co bardzo poważnie zmniejsza jego szanse na uniknięcie degradacji.
Tego samego dnia odbyło się również jedno spotkanie na poziomie Fortuna 1. Ligi. Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało na swoim boisku Wartę Poznań (2:0) w ligowym szlagierze i wskoczyło na pozycję lidera tabeli. Górale to – obok swojego ostatniego rywala – główny kandydat do awansu.
Już jednak w momencie rozgrywania obu meczów było wiadomo, że sytuacja jest dynamiczna. Koronawirus nie był już problem odległych o tysiące kilometrów Chin, ale powoli stawał się naszą rzeczywistością. Rząd, który jeszcze nie tak dawno uspokajał, musiał podjąć decyzję o wprowadzeniu w życie wielu obostrzeń, a chociaż miały one dopiero nadejść, to coraz głośniej mówiło się o tym, że rozgrywki piłkarskie zostaną zawieszone.
Kolejne zarażenia doprowadziły do „zamrożenia” futbolu we Włoszech, a skoro tam zdecydowali się na drastyczny krok, to kwestią dni była lawina podobnych decyzji w innych państwach europejskich.
Poniedziałkowe spotkania były więc ostatnimi na polskiej ziemi, które kibice mogli oglądać z wysokości stadionów, jednak nie ostatnimi w ogóle. W kolejnych dniach odbyły się jeszcze dwa mecze ćwierćfinałowe Totolotek Pucharu Polski, jednak oba zostały rozegrane bez udziału publicznością. GKS Tychy przegrał z Cracovią (1:2), a Lechia Gdańsk pokonała Piasta Gliwice (2:1).
Od tego czasu zmagania piłkarskie zostały definitywnie zawieszone. Sezon 2019-20 został przerwany w najgorętszym momencie, kiedy w wielu ligach trwała walka o mistrzostwa, awans do pucharów czy utrzymanie. Nie dokończono również Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy, a pokłosiem pandemii było również przełożenie na następny rok mistrzostw Europy.
Kiedy piłka nożna wróci do jadłospisu kibica? Wciąż nie wiemy. Najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada, że będzie mogło to nastąpić w połowie maja i na taki wariant przygotowują się obecnie szefowie ligi, a także włodarze UEFA. Dziś jest już niemal pewne, że do dokończenia zmagań podczas obecnej kampanii niezbędne będzie jej przedłużenie także na lipiec, a niewykluczone, że również sierpień.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.