Pululu zachywca Europę! Ta statystka robi wrażenie
Napastnik Jagiellonii przechodzi samego siebie. Jego forma zwłaszcza na europejskich boiskach wprawia w zachwyt nie tylko Białystok, ale i cały kontynent.
Mistrz Polski nie zawiódł w czwartkowy wieczór przy ul. Słonecznej. Drużyna trenera Siemieńca zmiotła Cercle Brugge, a niesamowitą solówką w tym koncercie popisał się Afimico Pululu. Najpierw nie zadrżała mu noga przy rzucie karnym, który pewnie zamienił na gola otwierającego, a niespełna 10. minut później wprawił kibiców w osłupienie nieprawdopodobną przewrotką.
Natomiast w przypadku angolskiego napastnika nie można mówić wyłącznie o wczorajszym popisie strzeleckim. Cała tegoroczna przygoda Dumy Podlasia jest naznaczona znakomitymi występami 25-latka, którego pamiętajmy, że Jaga zakontraktowała bez kwoty odstępnego.
Jeśli ktoś jednak wciąż uważa, że zachwyty nad Pululu są przesadzone, to statystyka przedstawiona przez oficjalny profil Ligi Konferencji powinna znacznie zmienić perspektywę. Otóż Angolczyk w 9 spotkaniach, aż ośmiokrotnie pokonywał bramkarza drużyny przeciwnej. Z tym że według popularnego w ostatnim czasie współczynnika xG – powinien mieć tylko 3 bramki na swoim koncie. Zauważalna dysproporcja jest największa spośród innych topowych snajperów tej edycji rozgrywek.
Czego podana statystyka dowodzi? Afimico Pululu ma nieprawdopodobny dryg do zamieniania trudną sytuację w prostą. Chociażby wczorajsza przewrotka przeciwko Belgom. Większość napastników naszej Ekstraklasy z pewnością nie dałaby rady zrobić tego efektowniej, a co najważniejsze – efektywniej. I wszystko wskazuje na to, że Angolczyk otrzyma kolejne szanse na poprawę swojego dorobku, który i tak jest już imponujący.
UEFA potwierdza. Dwa polskie kluby pewne gry w fazie ligowej europejskich pucharów w kolejnym sezonie!
UEFA zatwierdziła kalendarz rozgrywek klubowych na sezon 2027-28. Polska po raz pierwszy już przed startem sezonu ma zagwarantowany udział dwóch drużyn w fazie ligowej europejskich rozgrywek.
Medaliki za burtą, co dalej z Kroczkiem? [KOMENTARZ]
Przez ponad 210 minut dwumeczu z Hajdukiem Raków nawet przez chwilę nie był na prowadzeniu. Trudno więc mieć wątpliwości, stawiając pytanie, czy z Europą pożegnał się zasłużenie.