Nieoczekiwanie w pierwszym meczu Śląsk Wrocław na wyjeździe przegrał wyraźnie z Arką Gdynia 0:2. W rewanżowym spotkaniu 1/4 finału Pucharu Polski mieliśmy ogromne emocje, ale podopieczni Oresta Lenczyka odpadli z dalszej rywalizacji.
Na początku piłkarskiej wiosny Śląsk znajdował się w wyraźnym dołku formy. Jednym z dowodów na to była słaba gra przeciwko Arce w pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski. Wówczas w Gdyni miejscowi wygrali 2:0 po trafieniach Piotra Kuklisa i Piotra Tomasika.
Jasne było to, że w rewanżu Śląsk musi rzucić się do ataków. I rzeczywiście od pierwszych minut gospodarze mieli przewagę, ale w 14. minucie stracili bramkę. Prowadzenie Arce zapewnił Tomasz Jarzębowski.
Na odpowiedź Śląska nie trzeba byłu długo czekać. Już w 15. minucie mieliśmy remis 1:1. Do piłki dopadł Sebastian Mila, który świetnym uderzeniem pod poprzeczkę dał wyrównanie wrocławskiej drużynie.
Po dziesięciu minutach gospodarze prowadzili już 2:1. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Tadeusz Socha. Bardzo dobrze piłkę przyjął Cristian Omar Diaz i pokonał golkipera Arki. Trzeba jednak zaznaczyć, że piłkarz Śląska w tej sytuacji był na minimalnym spalonym.
W całej drugiej połowie Śląsk miał ogromną przewagę. W 86. minucie z boiska wyleciał Radosław Pruchnik. W 90. minucie Sebastian Mila wykonywał rzut wolny i piłka po rykoszecie trafiła do bramki. Wrocławianie prowadzili 3:1, ale do awansu brakowało im jeszcze jednego gola. Na upragnione czwarte trafienie zabrakło już czasu.
Śląsk może skupić się już na rozgrywkach ligowych. Wrocławianie odpadli z rozgrywek o Puchar Polski, ale po środowym meczu kibice wicemistrzów Polski mogą być optymistami. Kryzys z pierwszych wiosennych spotkań jest już chyba przeszłością. Zespół prowadzony przez Lenczyka wygrał drugie spotkanie z rzędu i może liczyć się jeszcze w walce o mistrzostwo kraju.
Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 3:1 (2:1) 0:1 – Jarzębowski (14′) 1:1 – Mila (15′) 2:1 – Diaz (25′) 3:1 – Mila (90′)
Na tablicy wyników długo utrzymywał się bezbramkowy remis, ale na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry sprawy w swoje ręce wziął Dominik Sokół, zapewniając ŁKS-owi Łódź zwycięstwo w starciu z Wartą Poznań.