Jarosław Niezgoda przebywa w Stanach Zjednoczonych od kilkunastu dni, jednak Portland Timbers i Legia Warszawa wciąż nie ogłosiły oficjalnie jego transferu. Wokół przeprowadzki napastnika za Atlantyk zaczęło pojawiać się sporo plotek i spekulacji, a do sprawy odniósł się w końcu sam Gavin Wilkinson, dyrektor generalny amerykańskiego klubu.
Czy transfer Niezgody za Atlantyk dojdzie do skutku? (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
Przypomnijmy, że Legia Warszawa zaakceptowała ofertę Portland Timbers w sprawie swojego najlepszego strzelca i zgodziła się go sprzedać za podstawową kwotę 3,8 miliona dolarów, która w finalnym rozliczeniu może wzrosnąć o 1,5 miliona. Jej wypłacenie to jednak kwestia stosownych bonusów uzależnionych od wyników osiąganych przez Niezgodę w nowym klubie.
Zanim jednak przy Łazienkowskiej będą mogli liczyć zyski za sprzedaży Niezgody, ten musi przejść wszystkie niezbędne badania i to właśnie kwestie medyczne sprawiają, że sprawa się przeciąga.
– Cały czas liczymy, że Niezgoda dołączy do naszego klubu – komentował wspomniany Wilkinson, cytowany przez oficjalną stronę Portland Timbers. – On nie przeszedł jeszcze wszystkich badań, dlatego do przyszłej środy nie ma się co nastawiać ma oficjalne potwierdzenie – dodał.
Przypomnijmy, że 24-letni napastnik zmagał się w przeszłości z poważnymi problemami z sercem, z powodu których stracił wiele miesięcy. W tym sezonie Niezgoda grał jednak regularnie i w 22 meczach dla Legii Warszawa udało mu się strzelić piętnaście goli i zapisać na swoim koncie dwie asysty.
Jeśli więc wszystko pójdzie dobrze, to transfer może zostać sfinalizowany w przyszłym tygodniu.
Porażka Wieczystej we Wrocławiu. Simundza obronił posadę
Śląsk Wrocław pokonał 2:0 Wieczystą Kraków. Wrocławianie rozegrali dobre spotkanie i wykorzystali swoje okazje. W Wieczystej zapowiada się gorący tydzień.
Piłkarz Wisły obserwowany przez angielski klub. Skauci byli w Krakowie
Newcastle United ma interesować się Jakubem Krzyżanowskim. Lewy obrońca był obserwowany przez przedstawicieli zespołu Premier League podczas meczu z Rakowem.