Podobna myśl siedzi w głowach graczy Śląska, którzy chcąc awansować do półfinału Pucharu Polski w starciu z Arką Gdynia muszą odrobić dwie bramki. Czy wrocławianie wybudzili się z zimowego snu?
Przed rewanżowym meczem 1/4 finału Pucharu Polski pytanie to zadają sobie sympatycy wicemistrza Polski, który po kiepskim początku piłkarskiej wiosny (remisach z Ruchem 1:1 i z Widzewem 2:2, porażkach z Legią 0:4 i Koroną 1:2 oraz po przegranym 0:2 pierwszym meczu z Arką w ćwierćfinale Pucharu Polski) w miniony weekend pokonał u siebie Cracovię 3:0. Odpowiedź poznają już w środę, gdy ich pupile będą rywalizować z pierwszoligowcem o miejsce w półfinale rozgrywek.
W pierwszej konfrontacji obu drużyn, która przed tygodniem miała miejsce w Gdyni, dość nieoczekiwanie lepsza okazała się Arka zasłużenie pokonując wyżej notowanego rywala 2:0. Bramki zdobyli wówczas Piotr Kuklis oraz Piotr Tomasik. W weekend gdy pierwsze ligowe zwycięstwo w 2012 roku świętowali piłkarze Śląska, arkowcy również mieli powody do radości, ponieważ w meczu 21. serii spotkań I ligi wygrali z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza 1:0. Drużyna ta obok Pogoni Szczecin jest jednym z głównych kandydatów do awansu do T-Mobile Ekstraklasy. Bohaterem tamtego spotkania okazał się strzelec zwycięskiego gola – Patryk Jędrzejowski, którego w spotkaniu ze Śląskiem jednak zabraknie. W kadrze meczowej Arki zastąpił go Brazylijczyk Peres Benevente.
– Patrząc na to, jak Arka zagrała w pierwszym meczu i patrząc na wynik, czeka nas bardzo trudne spotkanie. Na pewno się nie poddamy i powalczymy o awans. Nie będzie łatwo, ale piłka nożna to piękna dyscyplina właśnie między innymi dlatego, że nigdy nic nie można przewidzieć do końca – powiedział przed meczem piłkarz Śląska, Sebastian Mila.
Po meczu Pucharu Polski Śląsk czeka ważna konfrontacja z Lechem Poznań. Jak przyznał Mila, zespół nie zamierza jednak oszczędzać sił na to spotkanie. – Mamy szeroką kadrę i możemy zagrać jedno i drugie spotkanie w mocnym składzie. To po pierwsze. A po drugie – zostało bardzo mało meczów do końca sezonu i nie ma już na co oszczędzać sił. Do rozegrania mamy raptem osiem spotkań ligowych plus te pucharowe. To można spokojnie połączyć bez straty dla jednego lub drugiego – ocenił kapitan wicemistrza Polski.
Z walki o pokrzyżowanie planów Mili i spółki nie zamierzają rezygnować zawodnicy Arki. Dwubramkowa zaliczka pozwala gdynianom realnie myśleć o powtórzeniu drugiego po zdobyciu Pucharu Polski w 1979 roku, sukcesu w rozgrywkach pucharowych, jakim był awans do półfinału w 1982 roku. Wówczas Arka grając w Poznaniu z tamtejszym Lechem przegrała 0:2. Wcześniej jednak awans do półfinału uzyskała po pokonaniu 3:0 Motoru w Lublin. Po 30 latach żółto-niebiescy mogą ponownie znaleźć więc się w gronie czterech najlepszych zespołów rozgrywek Pucharu Polski.
W ostatnim rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Polski Ruch Chorzów zagra przed własną publicznością z Ruchem Zdzieszowice. Pierwszy mecz zakończył się wygraną chorzowian 4:1, dlatego trudno przypuszczać, by w rewanżu do którego dojdzie na Cichej, podopiecznym Waldemara Fornalika mogła się stać jakaś krzywda.
Środa, 20. marca 2012
Śląsk Wrocław – Arka Gydnia (18:30); pierwszy mecz 0:2 Typ PilkaNożna.pl: 0:0
Ruch Chorzów – Ruch Zdzieszowice (20:30); pierwszy mecz 4:1 Typ PilkaNożna.pl: 2:0
Na tablicy wyników długo utrzymywał się bezbramkowy remis, ale na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry sprawy w swoje ręce wziął Dominik Sokół, zapewniając ŁKS-owi Łódź zwycięstwo w starciu z Wartą Poznań.