Polegnie czy da radę? Co czeka Dawidowicza w Lizbonie?
Ileż to już było w Polsce takich piłkarzy, którzy się dobrze zapowiadali i w młodym wieku wyjeżdżali za granicę, by podbić europejskie boiska? Ilu z nich faktycznie zrobiło wielkie kariery? Ilu z nich może powiedzieć, że dało radę sprostać wymogom futbolu na najwyższym poziomie? No właśnie… niewielu. Jak będzie w przypadku pomocnika Lechii Gdańsk Pawła Dawidowicza?
Saga związana z finalizowaniem transferu 19-latka do Benfiki Lizbona była bez dwóch zdań hitem tej wiosny w Polsce. Przenosinami Dawidowicza media – w tym „Piłka Nożna” – żyły przez kilkanaście dni. Niezliczone wywiady, opinię i spekulacje na temat kwoty odstępnego. Czy jednak ktoś zadał to najważniejsze, wręcz podstawowe pytanie? Czy Paweł Dawidowicz poradzi sobie w Lizbonie? Czy poradzi sobie w klubie, który aspiruje nie tylko do czołowych lokat w Portugalii, ale także w całej Europie?
Benfica w bieżącym sezonie wywalczyła mistrzostwo kraju i doszła do wielkiego finału Ligi Europy. Stało się tak w dużej mierze dzięki szerokiej i wyrównanej kadrze. Na tyle szerokiej, że zespół z Lizbony nie odczuł specjalnie odejścia jednego ze swoich filarów – Nemanji Maticia, który w zimie za grube pieniądze przeniósł się do Chelsea. Warto przypomnieć, że był on podstawowym defensywnym pomocnikiem Benfiki, a więc grał na pozycji, do której przymierzany jest Dawidowicz.
Rywale do ogrania
Jakimi innymi piwotami dysponuje Jorge Jesus? W kadrze Benfiki znajdują się więc tacy piłkarze jak Andre Gomes czy Lubomir Fejsa. Pierwszy rozegrał w obecnym sezonie 16 spotkań na wszystkich frontach, w których udało mu się strzelić jednego gola. Siedem kolejnych meczów Portugalczyk zaliczył w drużynie rezerw, gdzie dołożył do swojego dorobku cztery trafienia. Bilans całkiem niezły jak na 20 latka.
Większe liczby na swoim koncie ma 25-letni Fejsa, który rozegrał 23 spotkania w pierwszym zespole, ale ani razu nie wpisał się na listę strzelców i nie zaliczył ani jednej asysty. Jego bilans zamyka się w sześciu żółtych kartkach.
W środku może również grać Enzo Perez, którego jednak ciężko uznać za klasycznego defensywnego pomocnika. To raczej piłkarz, który z powodzeniem operuje w odbiorze jak i kreowaniu akcji, jednak w żadnym z tych elementów nie jest wirtuozem. W tym sezonie rozegrał on już 40 spotkań na wszystkich frontach, w których udało mu się strzelić cztery gole i zaliczyć dwa decydujące podania przy trafieniach kolegów. Dziesięć żółtych kartek świadczy jednak o tym, że 28-letni Argentyńczyk nie oszczędza swoich rywali na boisku.
No i w końcu Ruben Amorim. 29-letni Portugalczyk, podobnie jak Perez jest klasycznym graczem środka pola, ale bez konkretnej specjalizacji. W Anglii na tego typu zawodników mówi się „box-to-box midfielder”, czyli taki ktoś, kto pracuje na całej długości i szerokości boiska, od pola karnego do pola karnego. Od początku rozgrywek zagrał on w 25 meczach, jednak w aż 14 przypadkach wchodził na plac boju w roli zmiennika. Jego dorobek to zaledwie jedna asysta i pięć żółtych kartek. Jest szansa
Tyle o potencjalnych rywalach Dawidowicza i ich osiągnięciach na przestrzeni ostatnich miesięcy. Jak na ich tle prezentuje się młody Polak? 32 spotkania na wszystkich frontach, w których zdobył on jednego gola i obejrzał dziewięć żółtych kartek. Ciężko to w jakikolwiek zestawiać z danymi dotyczącymi piłkarzy Benfiki, ponieważ gra w ekstraklasie, a gra w lidze portugalskiej i europejskich pucharach to jednak dwa kompletnie różne światy. Jedno co w chwili obecnej łączy oba kluby to piękne stadiony. Z tą różnicą, że ten w Lizbonie regularnie się wypełnia, a na PGE Arenie zazwyczaj zasiada garstka widzów.
Czy 19-latek urodzony w Olsztynie da radę? Jeśli wypatrzyli go skauci tak wielkiego klubu, to o jego czysto piłkarskie umiejętności możemy być spokojni. Do osiągnięcia sukcesu – nawet umiarkowanego – potrzeba jednak czegoś więcej. To mieszanka odpowiedniego zaaklimatyzowania się, poznania języka (mamy nadzieję, że Paweł intensywnie się uczy) i zrobienia pierwszego dobrego wrażenia. Benfica to ogromny klub i te dwa lub trzy (różne źródła) miliony euro mogą zostać bardzo szybko zapisane po stronie strat jeśli Dawidowicz zawiedzie. Na razie ma czystą kartę i oby udało mu się ją zapisać, bo rywali wcale nie ma z najwyższej światowej półki.
Ku przestrodze przypominamy jednak słowa Ricardo Moniza, aktualnego szkoleniowca Lechii. – Pytałem Dawidowicza, co będzie robił w Benfice. Czy ma szansę tam grać czy zostać 30. zawodnikiem i trafić do szatni rezerw? Młodzi piłkarze często wyjeżdżają zagranicę zbyt wcześnie, słuchając się swoich agentów. Można wyjechać, ale po to, by odgrywać w nowym zespole wiodącą rolę i gdy ma się realną szansę gry. A myślę, że Paweł nie jest jeszcze gotowy do występów w takim klubie jak Benfica – powiedział.