– Podbeskidzie miało dużą przewagę w ciągu pierwszych piętnastu minut. Później wracaliśmy już na właściwe tory. W drugiej połowie przycisnęliśmy, a jednak to oni strzelili na 2:1. Walczyliśmy do końca i ostatecznie to my zasłużenie sięgnęliśmy po trzy punkty. Nie ważne jak się zaczyna, najważniejsze jest to, jak się kończy – kontynuował.
Sylwestrzak odniósł się także do kwestii braku kibiców z tzw. „młynu”. – Szkoda, że nie było dzisiaj „młynu”. Trochę go brakowało, ale trybuny boczne i tak zaprezentowały się ze świetnej strony. Mieliśmy dla kogo grać – dodał.