Sobotnie zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy zainauguruje spotkanie drużyny Piotra Stokowca z zespołem prowadzonym przez Marka Papszuna. O ile ani jednych, ani drugich nie sposób w tym sezonie posądzić o brak determinacji, o tyle dzisiaj gospodarze winni mieć jej w dwójnasób dużo.
Czy podopieczni Piotra Stokowca zmażą dwie plamy za jednym pociągnięciem szmatki? (fot. Wojciech Figurski/400mm.pl)
Wszystko przez bardziej lub mniej odległą przeszłość. Druga z wymienionych sięga zeszłej niedzieli, kiedy to Gdańszczanie przegrali w Białymstoku aż 0:3. Nie dość, że był to ze wszech miar zaskakujący rezultat – rywale dopiero co zakończyli 2,5-letnią współpracę z Ireneuszem Mamrotem i wydawało się, że odnalezienie się w nowej rzeczywistości zajmie im dobrą chwilę – to w dodatku położył on kres znakomitej passie czterech kolejnych zwycięstw. Zamiast kontynuowania odrabiania strat do lidera, nadeszło osunięcie w dół tabeli.
Bardziej zamierzchła historia dotyczy natomiast pierwszego w bieżącym sezonie ligowego starcia obu drużyn. Za sprawą trafień Browna oraz Sapały 18 sierpnia na stadionie w Bełchatowie górą byli częstochowianie. Owa porażka była składową trzymeczowej serii Lechii bez zwycięstwa na poziomie PKO BP Ekstraklasy, pieczętującej mizerny początek rozgrywek w wykonaniu zdobywców Superpucharu Polski.
Nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że w sobotę piłkarze Stokowca będą chcieli zmazać dwie plamy za jednym pociągnięciem szmatki. Raków nie wybiera się jednak na północ kraju, by łatwo dać za wygraną.
Jaki nastrój panuje w ekipie Papszuna? Niejednorodny. Z jednej strony Schwarz i spółka naprawdę przyzwoicie radzą sobie po awansie z I ligi, czego dowodem pięciopunktowa przewaga nad ostatnim zespołem zagrożonym spadkiem, a podkreśleniem zwycięstwo z Górnikiem Zabrze w minionej kolejce, z drugiej zaś ostatni wyjazdowy triumf częstochowian w ramach rozgrywek PKO BP Ekstraklasy datuje się na początek października. Niezłym omenem jest jednak fakt, iż Raków pokonał wówczas Pogoń. Może więc morsko-portowe klimaty sprzyjają zespołowi z południa?
Na korzyść gości mogą zadziałać również zdające się nie mieć końca problemy finansowe Lechii. Piłkarze od trzech miesięcy nie otrzymują wypłat. Odkładając jednak sprawy pozaboiskowe na bok, w aspekcie czysto sportowym obie drużyny mają coś do udowodnienia. W teorii na murawie Stadionu Energa nie powinno więc zabraknąć emocji. Jak będzie w rzeczywistości? Przekonamy się już niebawem. Początek meczu o godzinie 15:00.