W opinii wielu, gdyby tak się miał zakończyć sezon 2013-14, jego rozstrzygnięcia należałoby uznać za sprawiedliwe, a więc w tym kontekście niespodzianki nie było. Reforma rozgrywek wydłuża nam emocje o blisko dwa miesiące, niemniej już teraz wyłonić można pierwszych zwycięzców i przegranych.
MICHAŁ CZECHOWICZ, ZBIGNIEW MUCHA
Przede wszystkim sezon został zdeterminowany zmianą regulaminu rozgrywek. Gdyby nie wprowadzona reforma, najważniejsze wyniki poznalibyśmy długo przed 30 serią meczów. A tak wciąż nic na pewno nie wiadomo. Zwolennicy reformy zwracają uwagę na fakt, że nawet mecze Korona – Cracovia czy Śląsk – Lechia (w ostatniej zasadniczej kolejce) wzbudzały ogromne emocje, mimo że grały ze sobą drużyny środka tabeli. Z drugiej strony nie wolno zapominać, że może dojść do sytuacji, kiedy w połowie „dogrywki” będą już w grupie spadkowej drużyny bezpieczne, a w mistrzowskiej – bez szans na cokolwiek, tym samym dojdzie do wielu meczów właśnie o nic, wypranych z emocji, czyli takich, do jakich dochodzi w każdym sezonie niezależnie od reformy lub jej braku. Dlatego życzliwie przyglądając się nowemu (na jak długo?), nie popadajmy w przesadny zachwyt, poczekajmy spokojnie do końca.
– Jestem za większą liczbą meczów, ale przeciwko podziałowi punktów po 30 kolejkach – mówi Maciej Murawski, były piłkarz Legii Warszawa i mistrz Polski, reprezentant kraju, uczestnik mistrzostw świata w 2002 roku w Korei Południowej i Japonii, ekspert telewizyjny nc+ i Eurosportu. – To jest niesprawiedliwe i niezgodne z duchem sportowej rywalizacji, dodatkowo przy bardzo wydłużonej jesiennej części sezonu wiele meczów straciło na atrakcyjności, bo w kółko i tak słyszeliśmy, że punkty będą dzielone na pół. Czy zmiany dały efekt? Jest więcej emocji, ale dzięki samym zmianom – jak utrzymywali niektórzy – poziom rozgrywek na pewno nie wzrósł. Plusem jest sytuacja w środku tabeli, gdzie do ostatniej kolejki toczyła się walka o awans do grupy mistrzowskiej – na koniec graniczne miejsca 8 i 9 dzieli przepaść. Uważam, że docelowo powinniśmy dążyć nie do dwuetapowego sezonu, ale do powiększenia ligi do 34 kolejek. Polska ma na to potencjał: stadiony, duże miasta, powstającą infrastrukturę treningową.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika „Piłka Nożna”! Już w kioskach!