– Szkoda, że ten etap się kończy, ale tak już jest w futbolu – właśnie tak decyzję Łukasza Piszczka o zakończeniu przygody z reprezentacją Polski skomentował Zbigniew Boniek. Prezes PZPN podkreślił, że przez ponad dekadę obrońca był jedną z tych najważniejszych postaci w zespole narodowym.
Zbigniew Boniek odniósł się do decyzji Łukasza Piszczka (fot. Łukasz Skwiot)
Piszczek występował w reprezentacji przez jedenaście lat. W tym czasie rozegrał w koszulce z orzełkiem na piersi 64 spotkania, w których strzelił trzy gole. 33-latek wystąpił wraz z kolegami na trzech mistrzostwach Europy (2008, 2012 i 2016 roku), a także mistrzostwach świata w 2018 roku.
– Łukasz przez lata pokazywał charakter prawdziwego wojownika, będąc bardzo ważnym piłkarzem reprezentacji – komentował Boniek. – Dziękujemy Łukaszowi za wszystko, co nam dał, występując z orłem na piersi – dodał.
Łukasz Piszczek zakończył karierę międzynarodową, ale nie zamierza jeszcze definitywnie wieszać butów na kołku. Przed nim wciąż kilka lat gry w piłkę, a potem… niewykluczone na początek nowej kariery – tej trenerskiej. Do tych planów zawodnika na przyszłość także odniósł się prezes Boniek.
– Kto wie, może niedługo spotkamy się z Łukaszem na ławce trenerskiej – zakończył, cytowany przez serwis „Łączy nas piłka”.
Oficjalnie: Poznaliśmy plany kadry U-21 na listopadowe zgrupowanie! Dwa sparingi w Hiszpanii
Reprezentacja Polski do lat 21 Jerzego Brzęczka listopadowe zgrupowanie spędzi w Hiszpanii. W San Pedro del Pinatar nasi kadrowicze zagrają z Norwegią oraz Serbią.
To on będzie następcą Lewandowskiego w reprezentacji Polski? „To jest tylko kwestia paszportu”
Coraz więcej wskazuje na to, że Ellis Simms otrzyma powołanie do reprezentacji Polski. Jeśli wszelkie formalności zostaną dopełnione na czas, napastnik Coventry City może znaleźć się w naszej kadrze narodowej już w listopadzie.
Polki nie pojadą na mundial mimo zwycięstwa? Haczykiem nieoczywisty przepis
Kobieca reprezentacja Polski może nie pojechać na przyszłoroczne mistrzostwa świata nawet pomimo ewentualnego pokonania rywalek w finale baraży. Sprawdź dlaczego.