Lyon i Wolfsburg mierzył się w finale Ligi Mistrzów w 2016 i 2018 roku. Za każdym razem górą były piłkarki z Francji, które najpierw wywalczyły trofeum po serii rzutów karnych, a następnie odprawiły swoje rywali po dogrywce.
Olympique Lyon wygrywał kobiecą Champions League czterokrotnie w ostatnich sezonach, stając się pierwszym zespołem, który sięgał po puchar trzy, a następnie cztery razy z rzędu. Piąty triumf dałby Francuzkom pewne miejsce w historii i byłby rekordem, którego pobicie mogłoby się okazać bardzo trudne.
Polscy kibice trzymali jednak kciuki za Wolfsburg, gdzie na co dzień występują Ewa Pajor, a także Katarzyna Kiedrzynek. Pierwsza wyszła na finał w podstawowym składzie Wilczyc, natomiast druga zasiadła na ławce rezerwowych.
Spotkanie od początku było toczone w niespiesznym tempie, jednak wystarczył jeden odważniejszy atak piłkarek Lyonu, by udało się im otworzyć wynik. W 25. minucie do siatki Wolfsburga trafiła Eugenie Le Sommer i faworytki objęły prowadzenie. Co ciekawe było to już jej trzecia bramka w finałach Ligi Mistrzów. Wcześniej trafiała w 2012 roku przeciwko Frankfurtowi i 2018 roku właśnie przeciwko Wolfsburgowi.
Eugénie Le Sommer has scored in in a third #UWCL Final:
Niemieccy fani liczyli na to, że ich zawodniczki wezmą się do pracy, ale nic takiego się nie stało. Co więcej, jeszcze przed przerwą Lyon podwyższył na 2:0. Znakomitym uderzeniem z dystansu popisała się Saki Kumagai, która zmieściła piłkę tuż przy słupku i zapewniła swojej drużynie sporą zaliczkę przed drugą częścią spotkania.
Po zmianie stron Wolfsburg zdołał złapać kontakt z rywalem. Gola na 1:2 zdobyła Alexandra Popp, a asystę przy jej trafieniu zapisała na swoim koncie Ewa Pajor.
W 87. minucie zawodniczki Lyonu przypieczętowały swoje zwycięstwo. Piłkę do siatki skierowała Sara Bjork Gunnarsdoottir, a chociaż do akcji wkroczył jeszcze VAR, to bramka została uznana, a kilka chwil później Francuzki mogły świętować zwycięstwo.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?