Patologie sędziowskie odkryte w szokującym liście do PZPN! „Sędziowie są nieprzeszkoleni”
Ujawniony został list wysłany przez jednego ze znanych polskich sędziów do Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Poziom polskiego sędziowania budzi kontrowersje od długiego czasu. Jak się okazuje, jedynie one nabiorą na sile. Portal Weszło dotarł do listu wysłanego przez Pawła Sokolnickiego. To wieloletni asystent Szymona Marciniaka. Panowie sędziowali razem między innymi finał mundialu w 2022 roku oraz finał Ligi Mistrzów. do prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezarego Kuleszy, Marcina Animuckiego czy Łukasza Wachowskiego. Mieli go także otrzymać przedstawiciele klubów, między innymi Dariusz Mioduski.
Sokolnicki zarzuca między innymi zaniedbania w sprawie szkolenia arbitrów do obsługi nowo powstałego Centrum VAR. Sędziowie mają być rzucani na głęboką wodę bez wcześniejszego przygotowania do pracy na trudnym do obsługi systemie. Nazywa system szkolenia sędziów skostniałym, zabetonowanym i wymagającym natychmiastowej zmiany. Według Sokolnickiego, „ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku”.
PEŁNA TREŚĆ LISTU PONIŻEJ
Szanowni Panowie Prezesi
Szanowny Panie Prezesie Cezary Kulesza
Jako osoba funkcjonująca w środowisku sędziowskim od wielu lat, nieskromnie ujmując z pewnymi sukcesami takimi jak : Finał Mundialu czy Ligi Mistrzów muszę zająć stanowisko w sprawie kluczowej dla rozwoju polskiej piłki i poziomu sędziowania , co z tym się wiąże. Media są ważnym głosem w dyskusji i nie należy ich pomijać, natomiast decyzje zapadają w ciszy gabinetów. Kierując się tym tokiem rozumowania kieruję do Was pismo z apelem w trosce o rozwój polskiego sędziowania.
Z wielką radością jako sędzia obsługujący mecze w systemie VAR przyjąłem informację o powstaniu centrum VAR, był to zdecydowanie krok do przodu i wielkie brawa należą się za tę decyzję. Opieram swoje przesłanie na podstawie zdobytego doświadczenia i wiedzy z zakresu funkcjonowana VAR podczas dwóch Mistrzostw Świata jak i docenienia mojej fachowości przez władze UEFA, które desygnowały mnie rok w rok do roli sędziego VAR na dwa kolejne finały Ligi Europy UEFA, kolejno w Kolonii i Baku.
Po obserwacji stwierdzam następujące fakty:
1. Sędziowie są nieprzeszkoleni w sposób profesjonalny jak ma to miejsce w poważnych organizacjach piłkarskich z zakresu funkcjonowania nowego systemu Hawk-Eye.
2. Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności (nie z ich winy), która stanowi podstawę w obsłudze systemu jak ma to miejsce w porównaniu do operatorów z innych krajów używających tego systemu.Mimo, że są to byli sędziowie, to niestety zdolności operacyjnych/specjalistycznych podczas pracy nad tak zaawansowanym systemem nie sposób nabyć w ciągu jednej soboty.
3. Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku (system obsługuje tylko jedną kamerę na połowie wyłączając z tego procesu GLT kamera , tzw bramkową w rysowaniu linii, która jest kluczowa w sytuacjach w polu karnym, a w szczególności w polu bramkowym), a na oko to wiecie Panowie co można zrobić…
4. System SOAT czyli tzw. ściany w półautomatycznego spalonego nie istnieje, jest nieprzygotowany, co stanowi pytanie do osób podpisujących umowę na obsługę tego systemu, dlaczego tak ważnego zapisu nie ma w umowie od początku funkcjonowania centrum VAR.
5. Szkoleniowcy VAR nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie, a swoje doświadczenia zbierają podczas pracy na żywym organizmie , co i tak nie oddaje specyfiki pracy i lat doświadczeń spędzonych podczas pracy na przeciwko monitora VAR.
6. Podczas finału Pucharu Polski, tak hucznie ogłoszonego jako sukces sytemu VAR, w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności, więc de facto mecz był „robiony” na starych zasadach „busowych”.
7. Czy ktoś z osób decyzyjnych wie. na czym polega system back-up w razie problemów technicznych z centrum VAR? Wątpię, chyba, że uznamy telefon komórkowy za takowe narzędzie.
8. Czy jest udostępniona platforma e-learningowa dla sędziów w rzeczonej sprawie? Nie.
9. System szkolenia sędziów jest skostniały, zabetonowany i wymaga natychmiastowej zmiany, a moje antropologiczno-inżynieryjne wycieczki opieram na faktach i powszechnej opinii.
10. Szkolenia sędziów to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem, czynni sędziowie z nabytym doświadczeniem „varowskim” przekazują większą wiedzę niż osoby odpowiedzialne za ten proces.Więcej pracy wykonałem w tym zakresie przed startem jednego turnieju niż całe Kolegium Sędziów razem wzięte przez wszystkie lata. Chyba, że przyjmiemy, że obejrzenie jednego czy dwóch klipów przed startem Ekstraklasy, porozmawianie między sobą i powrót kilkaset kilometrów do domu to fachowe i kompetentne podejście do obowiązków.
11. Przed startem sezonu, jak i po 1 kolejce Ekstraklasy, powiedziałem osobom decyzyjnym w KS PZPN, że funkcjonowanie w takiej rzeczywistości to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalną pracą na tym systemie o takich możliwościach i jest kwestią czasu aż wydarzy się poważny problem.
Szanowni Panowie poruszam w moim wątku głównie kwestię funkcjonowania VAR (to są tylko wybrane problemy) i dokładnie taki jest właśnie powód powyższego pisma, które kieruje do Was, a więc osób decyzyjnych w strukturach polskiej profesjonalnej piłki, to tylko nieliczne problemy trawiące środowisko sędziowskie, które osiągnęło rubikon, natomiast dla dobra Nas wszystkich, dla dobra piłki w Polsce apeluję o reakcję Szanownego ciała decyzyjnego.
Jest rzeczą nie do pomyślenia w strukturach światowych, jak często lubimy je przytaczać… taka forma funkcjonowania. Nowy system operacyjny VAR powinien być oparty o kompetencje, rzetelność, fachowość, a przede wszystkim być zgodny z tym, jakie ma zdolności, a nie ograniczony, przez jakie czynniki? Tego nie wiem.
Może osoba/y odpowiedzialne za proces wdrażania centrum VAR odpowiedzą Nam/Wam na to pytanie? Polska piłka ma wspaniałe tradycje, świetne zarządzanie spółką Ekstraklasy, czy naprawdę nie możemy czerpać dostępnej wiedzy w oparciu o fakty, a nie mity i braki kompetencyjne?
Po 110 dniach od meczu o Superpuchar Polski, Górnik Zabrze znów zmierzył się z Lechem Poznań, tym razem rewanżując się za porażkę 1:3. W lipcu mistrz Polski wygrał dzięki dużej intensywności, teraz zapłacił cenę za niewytłumaczalny minimalizm.