Za nami pierwszy sobotni mecz 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy w grupie B. Śląsk Wrocław rzutem na taśmę pokonał Zagłębie Lubin (1:0) i postawił spory krok w kierunku utrzymania się w najwyższej klasie rozgrywek.
Wydawać by się mogło, że jeśli na boisku spotkają się zespoły desperacko potrzebujące punktów i walczące o utrzymanie, a dodatkowo będą to derby, to takie spotkanie powinno stać na dobrym poziomie. Niestety, nic bardziej mylnego. Piłkarze Śląska i Zagłębia stworzyli bardzo przeciętne, żeby nie powiedzieć słabe widowisko, które na pewno nie było zbyt dobrą reklamą naszej ligi.
Skoro o postawie zawodników nie można napisać zbyt wiele, to warto poświęci akapit kibicom gospodarzy. Ci nie wypełnili co prawda stadionu po brzegi, ale przed pierwszym gwizdkiem zaprezentowali kapitalną, kto wie czy nie najlepszą w obecnym sezonie oprawę? Nie wierzycie? No to patrzcie.
Ostatecznie więcej okazji do przechylenia szali na swoją stronę mieli podopieczni Tadeusza Pawłowskiego. Swojego dnia nie miał jednak Marco Paixao, który zmarnował przynajmniej trzy bardzo dobre szanse. Albo Portugalczykowi brakowało skuteczności, albo świetnie w bramce Miedziowych interweniował Silvio Rodić. Jeżeli w Lubinie wciąż mają wątpliwości odnośnie wykupienia tego bramkarza, to ten mecz powinien je ostatecznie rozwiać.
W 87. minucie Rodić nie był już w stanie uratować swojego zespołu. Paixao próbował i próbował, aż w końcu mu się udało. Napastnik Śląska wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową posłał piłkę do siatki. Jak się okazało kilka chwil później, było to trafienia na wagę zwycięstwa i niezwykle ważnych trzech punktów.
Legia przegrała po raz pierwszy. To oni są teraz najdłużej niepokonani w PKO BP Ekstraklasie
W niedzielę niepokonana w bieżącym sezonie Legia Warszawa przegrała u siebie 1:2 z Lechem Poznań, przerywając serię meczów bez porażki. W PKO BP Ekstraklasie jest jednak zespół, który obecnie może pochwalić się dwucyfrową liczbą gier, w których wyłącznie wygrywał lub remisował.