Oskar Pietuszewski ma za sobą debiut w barwach FC Porto. Były zawodnik Jagiellonii Białystok rozpoczął ligowe spotkanie z Vitórią Guimarães na ławce rezerwowych, jednak w 73. minucie pojawił się na murawie, zastępując Borję Saiza.
Pierwsze minuty Polaka były dość zachowawcze. Rzadko uczestniczył w grze, a gdy już miał piłkę, nie zawsze podejmował poprawne decyzje, notując kilka niedokładnych podań. Przełom nastąpił w 82. minucie – Pietuszewski wdarł się w pole karne i został sfaulowany przez jednego z obrońców rywali. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę zamienił Alan Varela.
W końcówce spotkania Pietuszewski jeszcze kilkukrotnie miał kontakt z piłką, jednak poza wywalczonym rzutem karnym nie pokazał nic szczególnego i zanotował dyskretny, choć poprawny występ. Niemniej miał swój udział 9. zwycięstwie Porto z rzędu.
Od pierwszej minuty wystąpił natomiast Jakub Kiwior. Obrońca reprezentacji Polski po raz kolejny zaprezentował się z bardzo dobrej strony – pewnie grał w defensywie i skutecznie neutralizował ofensywne zapędy przeciwników.
Jan Bednarek, podobnie jak Pietuszewski, rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, co było konsekwencją niedawnego urazu mięśniowego. Środkowy obrońca pojawił się jednak na boisku w końcówce spotkania.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Zibi
19 stycznia, 2026 09:03
Brawo Oskar!!! Dużo zdrowia a sukcesy sportowe przyjdą poparte pracą!
Znakomita forma kapitana przed zgrupowaniem! Kolejne gole Lewandowskiego [WIDEO]
Robert Lewandowski na dobre przełamał strzelecką niemoc w Chicago Fire. W nocy z sobotę na niedzielę, napastnik reprezentacji Polski zdobył bowiem dwie bramki.
Koszulki Lewandowskiego sprzedają się w jak świeże bułeczki. MLS opublikowała zestawienie
Robert Lewandowski wzbudza za oceanem olbrzymie zainteresowanie. Koszulki kapitana reprezentacji Polski są czwartymi najczęściej kupowanymi spośród wszystkich zawodników występujących w Major League Soccer.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.
Brawo Oskar!!! Dużo zdrowia a sukcesy sportowe przyjdą poparte pracą!