Orłowski prześwietla Sevillę przed meczem ze Śląskiem
– W poprzednim sezonie każdy mógł ustalić skład Sevilli na najbliższy mecz. Teraz wybranie optymalnej jedenastki jest wielkim wyzwaniem – mówił przed ligowym debiutem z Atletico (mecz zakończył się po zamknięciu niniejszego numeru „PN”) nowy trener zespołu z Andaluzji – Unai Emery. I to najlepiej oddaje sytuację w zespole rywala wrocławian w walce o fazę grupową Ligi Europy.
Jest dużo możliwości, wielu zawodników nie tylko odeszło, ale także zostało sprowadzonych, trwa rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce, trenera boli głowa od wymyślania dla swoich podopiecznych nowych pozycji. Na środku ataku mogą na przykład zagrać Kevin Gameiro, Carlos Bacca i Raul Rusescu. Kady z nich może też zostać wystawiony na pozycji cofniętego atakującego bądź skrzydłowego. I tak jest z każdą niemal pozycją w pomocy i w ataku. Co do taktyki, to Emery mówi: – Mój ideał to odzyskiwanie piłki jak najszybciej po jej stracie, a w ataku gra kombinacyjna z szybką wymianą piłki i pozycji.
Kontuzjowanych jest trzech graczy i oni na pewno nie zagrają, ani w pierwszym meczu ze Śląskiem, ani w rewanżu. To doświadczony skrzydłowy Jose Antonio Reyes, dynamiczny prawy obrońca Cicinho oraz świeżo sprowadzony stoper Daniel Carrico. Pewniakami, nawet w przypadku nieudanego meczu przeciwko Atletico, wydają się: bramkarz Beto, prawy defensor Coke, stoperzy Nico Pareja i Fede Fazio oraz lewy obrońca Alberto Moreno. Gra drugiej linii ma opierać się na Geoffreyu Kondogbii oraz Ivanie Rakiticiu. Jednak oczywiście możliwe jest, że Emery inny skład będzie wystawiał w lidze, a inny w pucharach. Choć akurat należy założyć, że przeciwko Śląskowi nie puści do boju dublerów. Nie tylko dlatego, że dyrektor sportowy Sevilli Monchi powiedział po losowaniu, że Śląsk to najtrudniejszy z rywali, jacy mogli zostać Sevilli przydzieleni. Choć najważniejsza jest Primera Division i zajęcie miejsca w pierwszej czwórce na mecie (- Chcemy stać się tym, kim w poprzednich rozgrywkach było Atletico – powiedział ostatnio Coke), to pieniądze związane z występami w fazie grupowej Ligi Europy są nie do pogardzenia dla klubu, który sprzedał latem piłkarzy za 70 milionów euro (ostatni transfer to Gary Medel do Cardiff za 13 milionów). O tym, że nie jest to jednak równoznaczne z pozbyciem się ambicji, świadczy fakt, że z drugiej strony kupiono graczy za 34 miliony – ostatnim wzmocnieniem jest defensywny pomocnik Levante Vicente Iborra, który kosztował 6 milionów.
Przed trenem Śląska i jego współpracownikami trudne zadanie. Na pewno uważnie obejrzeli mecz z Atletico, ale w jakim procencie skład i taktyka Sevilii z tego spotkania zostaną powtórzone w czwartek – muszą zgadywać, bo wydedukować się tego nie da.
Leszek ORŁOWSKI Piłka Nożna
Artykuł opublikowany także w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Boniek ocenił Lecha i Jagiellonię. Nie szczędził mocnych słów
Zbigniew Boniek dosadnie podsumował mecze Lecha i Jagiellonii w Europie. —Absolutnie nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Jagiellonia i Lech dają prezenty rywalom w Europie w postaci łatwo traconych bramek po banalnych błędach — komentował na łamach Polsatu Sport, były prezes PZPN.
Nie tylko Lech i Jagiellonia. Tak spisali się Polacy w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Za nami trzecia seria gier fazy zasadniczej w Lidze Europy oraz druga kolejka w Lidze Konferencji. Którzy Polacy mieli w czwartek powody do radości, a którzy schodzili z boiska z zwieszonymi głowami?
Timur Tutierow po meczu z Lechem: „Miałem gęsią skórkę”
Lech Poznań zremisował w czwartek z Sunderlandem 1:1 w meczu trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. Rywalizacja w Wielkopolsce miała szczególny smak dla gracza przyjezdnych – Timura Tutierowa.
Adrian Siemieniec po meczu z Anderlechtem: „Pierwsze trafienie trochę wybiło nas z rytmu”
Jagiellonia Białystok przegrała z RSC Anderlecht 0:3 w trzeciej serii gier Ligi Europy. Podobnie jak w meczu z Olympiakosem Pireus, spory wpływ na wynik miały błędy i niezrozumiałe decyzje piłkarzy z Podlasia.