Nie milkną echa niedzielnej bijatyki pseudokibiców na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie. Mirosław Starczewski, wiceprzewodniczący Komisji Bezpieczeństwa oraz delegat PZPN, komentuje na łamach Przeglądu Sportowego żenujące zajście.
– Uważam, że organizator meczu powinien wcześniej wysłać policji pisemny wniosek o interwencję. Policja może zareagować dopiero, gdy je otrzyma. Powinno to nastąpić już w momencie, gdy grupa czterdziestu facetów huśtała płot. Przecież wiadomo było, że te śruby nie wytrzymają. Myślę, że gdyby sytuacji starano się zapobiec wcześniej, mecz zostałby dokończony – mówi Starczewski.
– Sprawą zajmie się Komisja Ligi i Departament Rozgrywek. Konsekwencje będą na pewno bardzo surowe. Niewykluczone, że wojewoda zamknie stadion do końca sezonu, zwłaszcza, że Legia nie jest w kwestiach bezpieczeństwa debiutantem. To wydarzenie bez precedensu. Na pewno posypią się surowe kary. Nie tylko z powodu burd na trybunach, ale także przerwanego meczu, co łączy się też z umowami sponsorskimi, telewizyjnymi. Tego jest ogrom – przyznaje delegat.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.