Nie tak swój powrót do Tychów po meczu z Jarotą Jarocin wyobrażali sobie piłkarze GKS-u. Podopieczni Piotra Madrysza podzielili się punktami z rywalem po bezbramkowym remisie nad czym szczególnie ubolewał Łukasz Kopczyk, który nie wykorzystał w tym spotkaniu rzutu karnego.
Obrońca GKS-u stanął przed szansą na pokonanie bramkarza Jaroty z jedenastu metrów w 33. minucie. Intencję strzelca wyczuł jednak Brzostowski, którym pewnie obronił. Kopczyk nie ukrywał po meczu swojego wielkiego rozczarowania i złości. – Na pewno nie był to mecz, który będziemy dobrze wspominać, a szczególnie ja, bo gdybym strzelił bramkę z rzutu karnego, wygralibyśmy i ze spokojem wracali do Tychów – wyznał.
– Ten remis w żadnym stopniu nas nie zadowala. Zostałem wyznaczony do wykonania tej jedenastki, ale był to raczej mój ostatni karny w tym sezonie. Tym bardziej, że tak jak już wspomniałem, dzięki tej bramce mogliśmy wywieść stąd trzy punkty – dodał zdruzgotany obrońca tyszan.
Prezes Lechii bez ogródek o stadionie. „Będziemy jak Don Kichot walczący z wiatrakami”
Lechia Zielona Góra po awansie do II ligi chce się w niej przede wszystkim ustabilizować, ale klub już teraz musi mierzyć się z problemem, który może zahamować jego dalszy rozwój. Chodzi o stadion.
Michał Probierz pozostaje bez pracy po tym, jak w czerwcu 2025 roku w burzliwych okolicznościach odszedł z reprezentacji Polski. Jak się okazuje, doświadczony szkoleniowiec mógł teraz objąć klub z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Polsce.