Pięć zwycięstw, jeden remis, zero porażek. Z takim bilansem reprezentacja Francji kończy fazę grupową Ligi Narodów. Dziś Olivier Giroud i spółka nie pozostawili złudzeń Szwedom.
W minioną sobotę mistrzowie świata stali się pierwszą drużyną, która zapewniła sobie udział w finałach drugiej edycji rozgrywek pod egidą UEFA. W rywalizacji z walczącymi o utrzymanie w Dywizji A przeciwnikami Trójkolorowi mogli zagrać bez presji, ale nie zamierzali odstawiać nóg. Świadczył o tym chociażby ich wyjściowy skład, w którym nie zabrakło graczy pokroju Paula Pogby czy Antoine’a Griezmanna.
Szwedzi musieli wygrać, by mieć nadzieję na pozostanie w elicie. Poza tym – trzymać kciuki za Portugalczyków, którzy w tym samym czasie mierzyli się z Chorwatami.
Początek był dla gości bardzo obiecujący. Już w 5. minucie piłkę w siatce umieścił Viktor Claesson. Status quo nie potrwało jednak długo. Chwilę po upływie kwadransa gry do wyrównania doprowadził Olivier Giroud. Asystę zanotował Marcus Thuram. Ponad siedemnaście lat po tym, jak ostatnie finalne podanie w barwach reprezentacji zanotował jego ojciec, Lilian.
17 – Marcus Thuram is involved in a goal for the first time with the French national team (an assist), 17 years and 4 months after his father, Lilian, made his last decisive move with Les Bleus (assist v Cameroon on June 29, 2003). Filiation. pic.twitter.com/EY1yEFRb33
Do szatni obie ekipy zeszły przy wyniku 2:1. Drugiego gola dla gospodarzy zdobył Benjamin Pavard.
Mimo prowadzenia Francuzi nie zdejmowali stopy z gazu. W 59. minucie dublet skompletował Giroud. Tym razem podawał mu Kylian Mbappe. W końcówce na listę strzelców wpisał się jeszcze Robin Quaison, lecz nie zmieniło to losów meczu. Tym bardziej, że ostatnie słowo należało do Kingsleya Comana.
Francuzi potwierdzili, że byli najlepszą drużyną grupy 3. Szwedzi pozostali na dnie i w kolejnej edycji Ligi Narodów wystąpią w Dywizji B.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?