Przejdź do treści
Możesz przegrać każdy mecz, ale nie derby

Polska Ekstraklasa

Możesz przegrać każdy mecz, ale nie derby

Miał 19 lat, kiedy wyjechał z Czarnogóry. Podbój Europy zaczął w Crvenej Zvezdzie, z której trafił do Serie A, ale Włoch nie podbił. Marko Vesović opowiada o rywalizacji klubów z Belgradu, pięknych chwilach w Chorwacji, nieudanej przygodzie z Torino i bliznach z poprzedniego sezonu.

Marko Vesović wiosną prezentuje wysoką formę (fot. W. Sierakowski/400mm)


Minęły dwa lata odkąd trafiłeś do Legii. Kiedy oglądaliśmy najlepszą wersję Marko Vesovicia?
W pierwszej rundzie, kiedy skończyliśmy sezon z dubletem – odpowiada piłkarz Legii. – Statystyki miałem wówczas minimalnie lepsze niż teraz, ale najważniejsze, że klub zdobył dwa trofea. Tytuły dają prawdziwą radość, szczególnie dało się to odczuć, kiedy świętowaliśmy mistrzostwo na warszawskiej Starówce. To było coś pięknego, chcę to przeżyć ponownie. Już przed sezonem podkreślałem, że nie biorę pod uwagę innego scenariusza niż mistrzostwo Polski. Mam szacunek do wszystkich przeciwników, ale jesteśmy klubem ze stolicy – z piękną tradycją, fantastyczną historią, armią kibiców i najlepszymi piłkarzami.

Feta na Starówce to najpiękniejszy moment w karierze?
Na pewno jeden z najpiękniejszych. Kiedy byłem w Rijece, wywalczyliśmy pierwszy tytuł w historii klubu, przerywając jedenastoletnią serię Dinama Zagrzeb. Kibice wbiegli na boisko, radość była olbrzymia, ale każdy sukces smakuje wyjątkowo i każdy się pamięta. Ja jestem jednak cały czas głodny trofeów i w tym roku liczę, że dołożymy do gabloty kolejne dwa.

Co pomyślałeś po ostatniej kolejce Ekstraklasy w poprzednim sezonie?
Wszyscy czuliśmy, że wypuściliśmy tytuł z rąk. W grupie mistrzowskiej wygraliśmy tylko dwa spotkania. Długo miałem tę porażkę z tyłu głowy. Nawet jadąc na wakacje, cały czas myślałem, jak to się mogło wydarzyć. Skasowałem to dopiero przed startem przygotowań do nowego sezonu. W szatni w ogóle nie wracaliśmy do tego, co się stało wiosną, bo nikt nie chciał się dobijać. Każdy wiedział, co zrobił źle i co należy uczynić, aby w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzyła.

Do tej pory dostałeś w Legii dwie czerwone kartki. Pamiętasz w jakich spotkaniach?
Pierwszą w trzecim meczu w barwach Legii, kiedy graliśmy w Warszawie z Jagiellonią. Przegrywaliśmy już 0:2, a ja zostałem ukarany drugim żółtkiem w 90 minucie. Druga czerwona kartka mocniej utkwiła mi w pamięci. Pojechaliśmy do Trnawy na rewanż ze Spartakiem, a ja wyleciałem z boiska w pierwszej połowie i bezmyślnie osłabiłem zespół. Koledzy nie mieli pretensji, przynajmniej nikt głośno tego nie powiedział, ale na pewno byli rozczarowani. Największy żal miałem sam do siebie, bo zrobiłem głupotę. Zawsze mam w sobie dużo energii i emocji, a w tym momencie przestałem to kontrolować. Mieliśmy odrobić dwa gole straty, ale grając bez jednego zawodnika trudno tego dokonać. Wnioski wyciągnąłem – w tym sezonie nie mam ani jednej żółtej kartki.

Przegrane mistrzostwo, słaby start w europejskich pucharach… Gdzie tkwił problem Legii w poprzednim sezonie?
Mieliśmy trzech trenerów, dziesięciu piłkarzom kończyły się kontrakty po sezonie i w takich warunkach trudno jest, aby każdy miał takie samo nastawienie. Nie byliśmy zespołem na sto procent. Teraz to się zmieniło.

Zawodnicy, którym kończyły się umowy nie dawali z siebie stu procent?
Dawali, ale to normalne, że mogą przychodzić różne myśli i nie jesteś skupiony tylko na meczu. Myślisz o tym, gdzie będziesz grał za kilka tygodni, czy masz jakieś oferty, jak potoczy się dalej kariera. Każdy piłkarz, który był w takiej sytuacji wie o czym mówię i że nie jest to komfortowa sytuacja.

Brakuje ci zawodników, którzy w Legii tworzyli tzw. starszyznę? Mam na myśli Arkadiusza Malarza, Michała Kucharczyka czy Miroslava Radovicia.
Oczywiście, że tak, ponieważ bardzo ich lubię. Wszyscy zrobili dla Legii mnóstwo dobrego, ale teraz jest czas kolejnej generacji, która wnosi świeżą energię. Zawsze początek czegoś nowego daje impuls do nowych wyzwań. 


Podobno przyjaźnisz się z Radoviciem. Co u niego?
Jest w Belgradzie, trenuje indywidualnie i żyje spokojnie. Może czeka jeszcze na jakąś ofertę?

On za Partizanem, ty za Crveną Zvezdą?
Od małego w mojej rodzinie liczy się tylko Zvezda. To największy klub na Bałkanach. OK., teraz Dinamo Zagrzeb grało w Lidze Mistrzów, Partizan często występuje w fazie grupowej Ligi Europy, ale Zvezda jest największą firmą, tak jak Legia w Polsce. To jedyna drużyna z byłej Jugosławii, która zdobyła Puchar Mistrzów. Każde dziecko chce grać w tym klubie, a kiedy się już do niego dostaniesz, czujesz wielką dumę. Wiem, co mówię, bo miałem zaszczyt przez kilka lat w nim występować.

Chodziłeś na mecze jako dziecko?
Miałem chyba 11 lat, kiedy ojciec pierwszy raz mnie zabrał na prawdziwy mecz. W tamtych czasach trudno było zdobyć bilet na najważniejsze spotkania, ale czasami się udawało. Jeśli ktoś ma możliwość, aby obejrzeć na żywo derby Belgradu, to serdecznie polecam. Jestem dumny, że brałem w nich udział kilka razy jako piłkarz, natomiast z perspektywy trybun nigdy nie oglądałem tego spotkania. To było zbyt niebezpieczne, kiedy byłem dzieckiem. Rodzina nie chciała ryzykować, ale na pewno będę chciał to nadrobić. Tym bardziej że jest już zdecydowanie spokojniej, niż kilkanaście lat temu.

Jakie to uczucie wystąpić w takim spotkaniu?
To jest wojna, a nie mecz. Możesz przegrać każde spotkanie w lidze, tylko nie derby. Jeśli przegrasz, przez tydzień możesz nie wychodzić z domu. W Polsce podobna otoczka jest tylko przy okazji meczów Legii z Lechem, ale to nie to samo. Na belgradzkiej Marakanie czy na stadionie Partizana liczba kibiców gości jest zdecydowanie większa niż przy okazji naszych spotkań z Kolejorzem. Zazwyczaj kibice przyjezdnych dostają w Serbii całą trybunę za jedną z bramek i wchodzi ich tam kilka tysięcy. W Polsce podobnie bywa tylko przy okazji finałów Pucharu Polski. Na Legii najgłośniejsza jest Żyleta, a na Marakanie wszyscy kibice zachowują się jak na Żylecie. Styl kibicowania jest bardzo podobny – głośne śpiewy i efektowne oprawy, ale w Serbii jest zdecydowanie więcej prowokacji. W trakcie derbów Belgradu, kiedy grasz w drużynie gości to praktycznie non stop jesteś zaczepiany przez kibiców rywala. Przy wrzutach piłki z autu czy przy rzutach rożnych obrywasz różnymi przedmiotami. W Polsce jest większa kultura.

Wojna pomiędzy kibicami Zvezdy i Partizana jest odczuwalna w każdym wieku?
Od najmłodszych lat tworzą się grupki. Kiedy graliśmy między sobą na ulicy to zawsze była wojna, mecze były bardzo agresywne, często schodziło się poobijanym.

To jak się dogadujesz z trenerem Aleksandarem Vukoviciem, który nigdy nie ukrywał sympatii do Partizana?
Trener lubi czasami dogryźć, rzucić żartem, a raczej złośliwością w moją stronę, ale wszystko jest w przyjemnej atmosferze. Miro Radović też jest fanem Partizana, lecz jest o wiele spokojniejszy od trenera.

Oglądasz ligę serbską?
Nie mam czasu, wolę polską, bo jest lepsza i bardziej nieprzewidywalna. W Ekstraklasie nigdy nie wiesz, kto z kim wygra. Zobacz na nasz mecz z ŁKS Łódź – grała pierwsza drużyna z ostatnią, a spotkanie było dosyć wyrównane. W Serbii jest tak, że kiedy Zvezda albo Partizan grają z ostatnimi zespołami to wygrywają różnicą kilku goli.

Ale to wcale nie świadczy o tym, że liga polska jest lepsza od serbskiej.
W Polsce jest szybsze tempo, mówię serio. W Serbii liczą się dwa kluby, które pomiędzy siebie co roku dzielą mistrzostwo kraju. Zobacz teraz, jaką przewagę ma Zvezda nad resztą… To jest przepaść. W dodatku infrastruktura w Serbii jest daleka od optymalnej.

Chorwaci mówią to samo, że czasami na meczach w ich rodzimej lidze pojawia się zaledwie kilkaset osób na trybunach.
W Serbii jest kilka stadionów, na których regularnie mecze ogląda mniej niż tysiąc kibiców. To nie jest nic przyjemnego, kiedy grasz spotkania dla 300 widzów, a zdecydowana większość z nich to rodziny zawodników. Średnią zawyżają Zvezda i Partizan. Wiadomo, że najwięcej kibiców przychodzi na derby oraz na mecze w europejskich pucharach…

…w których Crvena Zvezda w poprzednim roku trochę mogła namieszać.
Liverpool wygrał Ligę Mistrzów, a przegrał po drodze tylko dwa spotkania – w półfinale z Barceloną i w fazie grupowej na Marakanie. W tym sezonie poszło już zdecydowanie gorzej, bo Crvena Zvezda zdobyła tylko trzy punkty.

Wróćmy do ciebie. Z Serbii wyjechałeś do Torino, ale Serie A nie podbiłeś.
Trafiłem do Włoch jako wolny zawodnik. Trenerem był Gian Piero Ventura, który stawiał na doświadczonych piłkarzy. Średnia wieku wynosiła zazwyczaj około 31 lat, a ja miałem 23… To był trudny moment, chciałem się rozwijać i zdecydowałem się na wypożyczenie do Rijeki.

We Włoszech spotkałeś Kamila Glika.
Świetny kolega, znakomity człowiek i legenda Torino. Pamiętam, kiedy graliśmy derby z Juventusem, a on wykonał pamiętny wślizg na Carlosie Tevezie, kiedy w nieprawdopodobny sposób go zatrzymał. Kibice Torino krzyczeli wtedy „Glik! Glik! Glik! Glik!” – miałem ciarki na plecach. Kiedy Kamil odchodził do Monaco, fani w Turynie płakali.

Co się stało, że nie grałeś regularnie w Serie A?
Konkurencję miałem z najwyższej półki. Rywalizowałem o miejsce w składzie z Matteo Darmianem, którego później kupił Manchester United czy z Bruno Peresem, który trafił do Romy. Starałem się, trenowałem, dostałem cztery mecze od trenera i zebrałem nawet niezłe opinie, ale nigdy poważniejszej szansy nie otrzymałem. To było trochę dziwne, bo wskakiwałem do składu, a później trafiałem na kilka meczów na ławkę. Zagrałem z Interem, później w trzech spotkaniach byłem rezerwowym, wszedłem na końcówkę z Cagliari, znowu ławka i dopiero po miesiącu wskoczyłem do składu na mecz z Genoą. Nie mogłem złapać rytmu, formy. Nie chciałem być zawodnikiem, który może się chwalić, że jest częścią drużyny z Serie A. Nie grałem, więc wolałem iść na wypożyczenie. Najpierw poszedłem do Rijeki, gdzie wywalczyłem dublet, a później Torino sprzedało mnie do Spezii.

Iwajło Petew, który prowadził wtedy Dinamo Zagrzeb, a dzisiaj pracuje w Jagiellonii, mówił niedawno na łamach „PN”, że Rijeka miała wówczas świetną pakę.
Mogę się tylko z nim zgodzić. Grał u nas chociażby Andrej Kramarić, który strzelił ponad 20 goli, był Roman Bezjak – ta ekipa była naprawdę silna. Przerwaliśmy serię Dinama, cały kraj nam kibicował. Nudno było co roku oglądać jak w Zagrzebiu cieszą się z mistrzostwa. Wszyscy chcieli poczuć coś nowego. Śmiesznie wyszło, bo w tym wyścigu o tytuł kibice Hajduka Split, czyli największego rywala Dinama, wspierali zespół z Zagrzebia. Taka sytuacja zdarzyła się chyba tylko raz w historii ligi chorwackiej, aby ludzie ze Splitu byli za Dinamem. Nie chcieli, aby Rijeka była mistrzem. Mecze pomiędzy tymi zespołami to derby Adriatyku, a ich kibice się nienawidzą. Wiem, że trudno to zrozumieć, ale ludzie z Bałkanów są naprawdę szaleni i niektórych sytuacji nie da się logicznie wytłumaczyć.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 8/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Wisła Kraków jedyną taką drużyną w Ekstraklasie. Przed Szwargą wymagający debiut

Drugi debiut na stanowisku szkoleniowca Rakowa Częstochowa Dawid Szwarga zanotuje w wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków. Wiele trudniej być nie mogło.

2026.08.29 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/27
Wisla Krakow - Wieczysta Krakow
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Jeremy Guillemenot, Marcel Lubik, Marc Carbo Bellapart, Maciej Kuziemka, Raoul Giger, Julius Ertlthaler, Marko Bozic, Darijo Grujcic
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.08.29 Krakow
Football Polish top league , 2026/2027 season
Wisla Krakow - Wieczysta Krakow
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Jeremy Guillemenot, Marcel Lubik, Marc Carbo Bellapart, Maciej Kuziemka, Raoul Giger, Julius Ertlthaler, Marko Bozic, Darijo Grujcic
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Lider nieznacznie powiększył przewagę. Tabela Ekstraklasy po meczu Widzew – Górnik

Widzew Łódź zremisował 1:1 z Górnikiem Zabrze. Jak wygląda tabela Ekstraklasy po tym spotkaniu?

2026.09.15 Kielce
Pilka nozna PKO Ekstraklasa 2026/2027
Korona Kielce - Gornik Zabrze
N/z Michal Gasparik
Foto Marta Badowska / PressFocus

2026.09.15 Kielce
Football Polish PKO Ekstraklasa Season 2026/2027
Michal Gasparik
Credit: Marta Badowska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna

Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.

2026.03.14 Katowice
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
GKS Katowice - Lechia Gdansk
N/z Slawomir Witek Arkadiusz Jedrych pamiatka 80 kolejnych meczow w barwach GKS
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.03.14 Katowice
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2025/2026
GKS Katowice - Lechia Gdansk
Slawomir Witek Arkadiusz Jedrych pamiatka 80 kolejnych meczow w barwach GKS
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Sobotni plan transmisji piłkarskich. Cztery mecze Ekstraklasy, derby Londynu i wiele więcej

Piłkarska sobota zapowiada się pasjonująco, z perspektywy zarówno polskiej, jak i zagranicznej. Oto plan transmisji meczów.

2024.05.05 Kielce
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Korona Kielce - Piast Gliwice
N/z kamera telewizja widok canal plus ilustracja
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.05.05 Kielce
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Korona Kielce - Piast Gliwice
kamera telewizja widok canal plus ilustracja
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Podział punktów w Łodzi! Gole reprezentantów

Widzew Łódź zremisował z Górnikiem Zabrze 1:1. Na listę strzelców wpisali się reprezentanci Polski – Karol Świderski i Kacper Urbański.

2026.10.23 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Nz Karol Swiderski gol bramka radosc Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.23 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Gornik Zabrze Karol Swiderski gol bramka radosc Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej