Na szczeblu centralnym to drugoligowcy są grupą, która musi najmocniej nagłowić się przy budowie klubowej kadry i zestawieniu jedenastek. Powód? Wymóg wystawiania dwóch młodzieżowców w każdym spotkaniu.
Patryk Rojek (foto: Aleksandra Krzeminska / 400mm.pl)
Przed sezonem 2019-20 kluby z II ligi zostały postawione w trudniejszej sytuacji niż zwykle. A to dlatego, że ekstraklasowicze niespecjalnie palili się do wypożyczania piłkarzy. Konieczność wystawiania młodzieżowca została wprowadzona w najwyższej klasie rozgrywkowej, co odbiło się ograniczeniem pola manewru u pozostałych klubów ze szczebla centralnego. Znalezienie jednego piłkarza urodzonego w 1999 roku lub młodszego to pestka. Trudniej znaleźć takiego, który nie obniżyłby jakości zespołu, a co dopiero dwóch takich. A to nie wystarczy, ponieważ należy zadbać o rezerwę, więc posiadanie pięciu młodzieżowców w kadrze to absolutne minimum.
W rozegranych 22 kolejkach umiejętności zaprezentowało 167 młodzieżowców, jednak na klasyfikację (co najmniej 270 minut w pięciu meczach) w tabeli Pro Junior System zasłużyło 89 z nich. Statystyki wszystkim ligowcom podkręcił Lech II Poznań, który wystawił 23 piłkarzy (17 klasyfikowanych) urodzonych w 1999 roku lub później.
Rezerwy Kolejorza są wyjątkiem na drugoligowej mapie Polski. W stolicy Wielkopolski stawiają na młodzież niezależnie od wytycznych płynących z centrali. Dzięki temu w klasyfikacji PJS Lecha II od reszty drużyn dzieli przepaść. To jasno pokazuje, że dla innych wypełnienie limitu o posiadaniu dwóch młodzieżowców w składzie to mus, a nie przyjemność.
Premia za wygranie II-ligowego PJS dla rezerw Kolejorza zależy od rozstrzygnięć w PKO BP Ekstraklasie. Przez długi czas Lech oglądał plecy konkurencji, choć przyzwyczaił do bycia na podium. Współautorzy tych sukcesów byli przeważnie z rocznika 1998, który w przepisach jest traktowany jako młodzieżowy, ale nie jest uwzględniany w klasyfikacji. Lech zdołał jednak poprawić swoją pozycję, w dużej mierze dzięki posiłkom z rezerw. Jakub Kamiński, Jakub Moder i Filip Marchwiński jesienią częściej grywali w II lidze niż w PKO BP Ekstraklasie. Dobre występy w rezerwach połączone z zimową pracą z pierwszą drużyną przełożyły się na zaufanie trenera Dariusza Żurawia, który miał duży udział w wywalczeniu awansu przez Lecha II na szczebel centralny. Trzej muszkieterowie z Poznania poprawili pozycję swojej drużyny w PJS, ponieważ punktują podwójnie. Żaden z nich nie jest jednak wychowankiem Kolejorza, ale szlifowali swoje umiejętności w klubowej akademii przez co najmniej trzy lata. W kadrze Lecha II nie ma tak wielu wychowanków – sensu stricte – jak mogłoby się wydawać. W kadrze rezerw Kolejorza mieni się jednak od piłkarzy z Poznania i Wielkopolski. To naturalne. W całej II lidze jest zaledwie 30 wychowanków. Niestety, większość z nich grywała ogony lub przesiadywała wśród rezerwowych albo na trybunach.
Są jednak wyjątki. Jednym z nich jest Patryk Rojek, wychowanek Górnika Łęczna. Niespełna 21-letni golkiper w dwóch ostatnich sezonach rozegrał 35 meczów w pierwszej drużynie macierzystego klubu. Sporo podobieństw można znaleźć z kolegą po fachu z górniczego klubu z Polkowic. Jakub Kopaniecki ma na koncie 45 spotkań w seniorskiej piłce, jednak od Rojka różni się tym, że większość było w III lidze.
Bramkarz-młodzieżowiec to standard w II lidze. W tym sezonie aż 18 miało okazję zaprezentować swoje możliwości. Jeżeli młody golkiper zdoła stanąć na wysokości zadania to trener ma komfort pracy. W polu pozostaje mu tylko jedna pozycja do obsadzenia przez młodzieżowca, a do tego może być spokojny o grę w tyłach. Gorzej, gdy młodzian nie radzi sobie z presją, będzie elektryczny lub po prostu za słaby na szczebel centralny. Wówczas ta polityka kończy się miejscem w dolnej połówce tabeli, a nawet w strefie spadkowej.
Coraz odważniej stawia się na obrońców, i to nie tylko bocznych. Mateusz Bondarenko, pomimo kiepskiej dyspozycji Skry, zapracował na transfer do I-ligowego Stomilu Olsztyn. Choć w jego przypadku najwięcej do gadania miała Legia Warszawa, z którą ma ważny kontrakt. Bondarenko to młodzieżowy reprezentant Polski, identycznie jak Bartłomiej Mruk. 18-letni obrońca to krakowianin z krwi i kości. Zaczynał w tamtejszym Tramwaju, a szerszej publiczności pokazał się w Garbarni. Mruk potrzebował zaledwie jednej rundy na szczeblu centralnym, aby wypromować się do PKO BP Ekstraklasy. Od lipca będzie piłkarzem Pogoni Szczecin, z którą związał się trzyletnią umową. Portowcy zainwestowali w młodość, ale i wszechstronność. Mruk z powodzeniem występował zarówno jako lewy środkowy obrońca w ustawieniu 1-3-5-2, jak i na lewym wahadle.
Dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że połowę wszystkich młodzieżowców stanowią pomocnicy. Równie łatwo można było przewidzieć, że znakomitą większość wszystkich analizowanych przez nas piłkarzy stanowią urodzeni w 1999 i 2000 roku. Warto zauważyć, że podobnie jak w I lidze, młodsi są w nieznacznie mniejszej grupie niż najstarszy rocznik. Na taki stan rzeczy wpłynęło wprowadzenie przepisu o młodzieżowcu w najwyższej klasie rozgrywkowej. W ogóle dwie najwyższe ligi skutecznie przebrały rynek, więc w II lidze, chcąc nie chcąc, zaczęto stawiać na futbolistów urodzonych w ostatnim roku XX wieku.
Zaledwie 22 nominalnych napastników otrzymało szansę w II lidze. Twarz kolegom z pierwszej linii uratował Karol Czubak, który był największym odkryciem minionej jesieni. 20-latek przychodził do Bytovii z łatką goleadora, na którą zapracował w… Jantarze Ustka. Najpierw w okręgówce (w jednym sezonie zdobył 46 bramek), a następnie w IV lidze. Czubak nie przejął się wyższym poziomem, trudniejszymi rywalami i większymi obciążeniami. Dla niego najważniejsze było, że bramki były takie same jak w niższych ligach. Jesienią zdobył 10 goli. Czubak i długo, długo nic. Michał Feliks z Garbarni trafił cztery razy do siatki. Tak samo jak Dominik Sokół, który po okresie wypożyczenia powrócił z Elany Toruń do Radomiaka oraz 17-letni Filip Szymczak z Lecha II. Druga liga wydaje się idealnym miejscem dla młodych napastników do budowania swojej pozycji. Niestety, takich przypadków jak Czubak czy Patryk Szysz w niedalekiej przeszłości, jest jak na lekarstwo.
Wspomniany Szymczak nie jest najmłodszym piłkarzem, który biegał po boiskach II ligi. Napastnik Lecha II urodził się w 2002 roku, a zdarzyło się siedmiu jeszcze młodszych. Piłkarze z rocznika 2003 powoli przebijają się do seniorskiego futbolu. Jakub Lorek ze Stali Rzeszów w momencie debiutu miał 16 lat i 18 dni. Beniaminek z Podkarpacia nie otrzymał za postawienie na tak młodego dodatkowych punktów i zamyka tabelę PJS. Na ogólną klasyfikację zerkają również w Łodzi i Katowicach, o czym świadczy mizerny dorobek punktowy. Szymczak jest trzecim najmłodszym strzelcem w II lidze w zawieszonym sezonie. Młodsi od niego byli jedynie klubowy kolega Kamiński oraz Arkadiusz Pyrka ze Znicza Pruszków. Postępy wszystkich warto śledzić, ale o ostatnim z wymienionych należy dodać, że debiutował na szczeblu centralnym dwa miesiące przed 16 urodzinami.
Czubak, Kamiński, Pyrka, Rojek. To powinny być przykłady inspirując wszystkich. Niech drugoligowy przepis nie zmusza do rozwiązywania trudnych łamigłówek, ale zachęca do odważnego stawiania na młodzież. Taki był przecież jego zamysł!
Kamil SULEJ
TEKST UKAZAŁ SIĘ W NUMERZE 13/2020 TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”
Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.
Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”
Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.