Łukasz Tomczyk skomentował porażkę w finale pucharu Polski. „Górnik niczym mnie nie zaskoczył”
Raków Częstochowa przegrał w finale pucharu Polski 0:2 z Górnikiem Zabrze. Medaliki zagrali bardzo słabe spotkanie, a w dodatku w końcówce czerwoną kartkę wyłapał Jonatan Braut Brunes.
To był jeden z gorszych, jak nie najgorszy mecz Rakowa pod wodzą Łukasza Tomczyka. Mimo niezłego początku, gdy Górnik był nieco przytłoczony otoczką tego spotkania, Częstochowianie nie przełożyli tego na konkrety. Później na boisku przewagę mieli już wyłącznie Trójkolorowi.
W dodatku bramki jakie traciła ekipa spod Jasnej Góry były z pewnością do uniknięcia. Wynikały one ze złego ustawienia i błędów w komunikacji, o czym wspomniał na pomeczowej konferencji Łukasz Tomczyk, czyli szkoleniowiec Medalików.
– To nie były dobre zawody w naszym wykonaniu. Chociaż Górnik nie zaskoczył mnie taktycznie, nie możemy sobie pozwalać na utratę takich bramek, jak w pierwszej połowie. Uważam to za decydujący moment meczu, ale teraz trzeba się podnieść i odpowiedzieć w lidze. O sytuacji z Brunesem jeszcze nie rozmawiałem, trochę na to za wcześnie, bo z tego mogłaby wyniknąć tylko awantura – mówił Tomczyk.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Fredryg
2 maja, 2026 22:49
Panie trenerze żadne pana zawody nie są udane, a styl który zaproponował pan w finale nie jest akceptowalny nawet na polskie standardy. Przegrać można, ale zachowujący pewna piłkarska godność
Fredryg
2 maja, 2026 22:57
I należy podkreślić, że kadra Rakowa jest mocniejsza niż górnika, co jeszcze bardziej obciąża trenera
Bez niespodzianki, ale nie bez problemów. Pierwszoligowiec gra dalej w Pucharze Polski
Polonia Bytom wyeliminowała drugi zespół Widzewa Łódź, czym zapewniła sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek Pucharu Polski. Sprawdź, jak do tego doszło.
Panie trenerze żadne pana zawody nie są udane, a styl który zaproponował pan w finale nie jest akceptowalny nawet na polskie standardy. Przegrać można, ale zachowujący pewna piłkarska godność
I należy podkreślić, że kadra Rakowa jest mocniejsza niż górnika, co jeszcze bardziej obciąża trenera