Legia Warszawa znajduje się w niezwykle wyrównanej grupie Ligi Konferencji Europy. Następnym rywalem Wojskowych będzie Zrinjski Mostar.
Legia w trzeciej kolejce fazy grupowej zmierzy się z zespołem z bośniackiego Mostaru. Drużyna z Warszawy zaznała już w Lidze Konferencji Europy zarówno smaku porażki jak i zwycięstwa. Obecnie Wojskowi znajdują się na trzeciej pozycji w swojej grupie.
W identycznej sytuacji są jednak wszyscy rywale Legii. Każda z drużyn zdołała zgromadzić trzy punkty i dzisiejsza kolejka może okazać się kluczową w kontekście walki o awans do fazy pucharowej.
Zrinjski Mostar na początku rozgrywek pokonał AZ Alkmaar 4:3 w meczu domowym. Później drużyna z Bośni musiała uznać wyższość Aston Villi. Unai Emery jednak zdecydowanie nie zapamięta spotkania z Mostarem jako łatwego starcia. The Villans gola na 1:0 strzelili dopiero w 94. minucie.
Biorąc pod uwagę popisy swoich rywali, Legia nie będzie miała łatwego zadania na Stadionie pod Bijelim Brijegom. Kibiców drużyny ze stolicy Polski z pewnością optymizmem nie napawa także ostatnia forma ich ulubieńców. Legioniści przegrali cztery swoje ostatnie mecze, zdobywając w nich zaledwie jedną bramkę. Szczególnie dotkliwa była sobotnia porażka 0:4 ze Śląskiem Wrocław.
Wojskowi muszą zapomnieć o swoich ostatnich występach i wyjść w pełni zmotywowanymi na mecz w Mostarze, jeśli liczą na korzystny wynik. A co najważniejsze, nie mogą zlekceważyć rywala, który pokazał już w tym sezonie, że potrafi się postawić wyżej notowanym ekipom.
Początek spotkania już dziś o godzinie 21:00. Rywalizację Zrinjski Mostar – Legia Warszawa będzie można obejrzeć w TVP Sport oraz Viaplay.
UEFA potwierdza. Dwa polskie kluby pewne gry w fazie ligowej europejskich pucharów w kolejnym sezonie!
UEFA zatwierdziła kalendarz rozgrywek klubowych na sezon 2027-28. Polska po raz pierwszy już przed startem sezonu ma zagwarantowany udział dwóch drużyn w fazie ligowej europejskich rozgrywek.
Medaliki za burtą, co dalej z Kroczkiem? [KOMENTARZ]
Przez ponad 210 minut dwumeczu z Hajdukiem Raków nawet przez chwilę nie był na prowadzeniu. Trudno więc mieć wątpliwości, stawiając pytanie, czy z Europą pożegnał się zasłużenie.