AS Roma zremisowała 1:1 z Leicester City w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Konferencji Europy. Istotną rolę na boisku odegrał na boisku Nicola Zalewski, który zanotował asystę przy golu dla Giallorossich.
Była 15. minuta, kiedy to Nicola Zalewski znalazł się w posiadaniu piłki na wysokości koła środkowego, następnie przebiegł z nią kilkanaście-kilkadziesiąt metrów, by na koniec obsłużyć prostopadłym podaniem wychodzącego na wolne pole Lorenzo Pellegriniego, który umieścił futbolówkę w siatce.
To już druga asysta reprezentanta Polski w Lidze Konferencji Europy. Wcześniej, w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinałowym z Bodo/Glimt (4:0), Zalewski równie efektownie podał Nicoli Zaniolo, a ten wówczas również nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Polak, biorąc bezpośredni udział w jedynej akcji bramkowej Romy, w istotny sposób przyczynił się do losów spotkania. Generalnie to Leicester City częściej miało inicjatywę i z punktu widzenia przebiegu boiskowych wydarzeń było drużyną lepszą, lecz podobnie jak Giallorossi tylko raz trafili do bramki.
W 67. minucie Harvey Branes wtargnął w pole karne i zagrał wzdłuż bramki, Gianluca Mancini próbował uratować rzymian przed stratą gola, lecz jego wysiłki okazały się nieskuteczne, bowiem pechowo zaliczył samobója, doprowadzając do wyrównania.
Jednobramkowy remis nie rozstrzyga kwestii awansu do finału. Wszystko zadecyduje się w przyszłotygodniowym rewanżu 5 maja na Stadio Olimpico.
Włoskie media chwalą Polaków. Zebrali komplementy za mecz w Lidze Konferencji
Atalanta Bergamo odniosła pewne zwycięstwo nad Pafos. W obu drużynach wystąpił Polak. Zarówno Nicola Zalewski, jak i Radosław Majecki mogli zaliczyć swoje występy do udanych.
UEFA potwierdza. Dwa polskie kluby pewne gry w fazie ligowej europejskich pucharów w kolejnym sezonie!
UEFA zatwierdziła kalendarz rozgrywek klubowych na sezon 2027-28. Polska po raz pierwszy już przed startem sezonu ma zagwarantowany udział dwóch drużyn w fazie ligowej europejskich rozgrywek.
Medaliki za burtą, co dalej z Kroczkiem? [KOMENTARZ]
Przez ponad 210 minut dwumeczu z Hajdukiem Raków nawet przez chwilę nie był na prowadzeniu. Trudno więc mieć wątpliwości, stawiając pytanie, czy z Europą pożegnał się zasłużenie.