Czym w istocie jest wybór Ligowca Roku? Niczym innym jak elekcją nie gwiazdora, ale piłkarza odgrywającego w zespole rolę znaczącą i trudną do przecenienia, takiego, który nie ma w zwyczaju schodzić poniżej dobrego poziomu. Po głębokim namyśle nominowaliśmy trzech.
Radosław SOBOLEWSKI (Górnik Zabrze) Zaliczył mało spektakularne, ale solidne pół roku w Wiśle Kraków i drugie już niesamowite w Zabrzu. Gdy co poniektórzy wieścili zmierzch jego kariery pod Wawelem, potrafił kapitalnie odnaleźć się w górniczym stanie. Sporo na ten temat mogliby powiedzieć piłkarze Śląska Wrocław. W październiku ubiegłego roku prowadzili przy Roosevelta z gospodarzami 2:0 i wydawali się panami sytuacji. Po przerwie Sobolewski wziął sprawy w swoje ręce i zdobył kontaktową bramkę. Kolejne dwie dołożyli jego koledzy już w doliczonym czasie gry.
Jako się rzekło, Sobolewski w Zabrzu odżył. Może nie zasłużył na miano reżysera Górnika, bo w końcu trudno o to defensywnemu pomocnikowi. Ale z całą pewnością należał tej jesieni do liderów zespołu. Sobolewski to niebywały twardziel, który potrafi w dwojaki sposób zmobilizować i poderwać do walki własny zespół. Poprzez udane zagranie i gola, albo w drodze werbalnej, bo zrugać młodszego kolegę potrafi, jak mało kto. Na boisku 37-latek chętnie przejmuje rolę wodza i wywiązuje się z tej roli doskonale.
Marcin ROBAK (POGOŃ SZCZECIN) Niech o jego wartości świadczy dziewięć goli w bieżących rozgrywkach (jeden dla Piasta Gliwice). Jest typem silnego napastnika o dobrych, a nawet bardzo dobrych warunkach fizycznych. Udany nabytek dla Szczecina, a w Gliwicach pewnie żałują, że odszedł, bo ewidentnie osłabił zespół. Jeśli nie spocznie na laurach, może zaliczyć rekordowy sezon pod względem skuteczności i wreszcie dołoży coś ponad dziesięć goli w jednych rozgrywkach na poziomie ekstraklasy. To jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło, ale należy pamiętać, że nigdy (w pewnym sensie poza Piastem) nie reprezentował drużyny bijącej się o mistrzostwo Polski. Robak jest graczem ustabilizowanym. Bez wybuchów, ale też bez drastycznej obniżki wartości piłkarskiej.
Należy do graczy potrafiących dobrze wykończyć akcję, radzi sobie w grze kombinacyjnej. W ubiegłym roku zaliczył powrót do reprezentacji. Wystąpił w meczach przeciwko San Marino, Słowacji i Irlandii. Wchodził z ławki, ale jednak. 29 października 2013 roku Robak rozegrał swój setny mecz w ekstraklasie. Uczcił jubileusz wbiciem trzech goli swojej byłej drużynie, Piastowi Gliwice.
Tomasz JODŁOWIEC (Legia Warszawa) Pewnie nie jest to do końca związane z pejzażem naszej ekstraklasy, ale w pewnym wymiarze pomocnik Legii Warszawa uratował honor polskiego futbolu klubowego na arenie międzynarodowej. Legioniści pewnie zdążali po tytuł najgorszej drużyny w bieżącej odsłonie Ligi Europy – bez zwycięstwa, a nawet gola po pięciu kolejkach. Aż przyszedł wyjazdowy i pożegnalny mecz z Apollonem. Jodłowiec wiedział, jak i kiedy przyłożyć głowę, i piłka wpadła, gdzie powinna. Legia wreszcie zwyciężyła 2:0.
W ekstraklasie Tomaszowi wiodło się jeszcze lepiej, o czym świadczą choćby cztery zdobyte bramki. Jodłowiec jest zawodnikiem silnym, obdarzonym wyśmienitymi warunkami fizycznymi, rywale muszą się poważnie natrudzić, by odebrać mu piłkę. Niektórzy uważają, że powinien bardziej udzielać się w przednich formacjach i wykańczać więcej akcji. Z racji wzrostu dobrze gra głową. Podrywa drużynę do lepszej gry poprzez postawę na boisku.