Jeszcze do niedawna był piłkarzem wiecznie czekającym na swoją wielką życiową szansę. Dziś prawy obrońca zdobywcy Pucharu Polski może już przebierać w ofertach.
Nikt nie dobija się do moich drzwi, telefon też milczy – mówi Igor Lewczuk (na zdjęciu). – Nic nowego na razie nie dotarło do mnie, ale nie za bardzo wypada mi wypowiadać się w tym temacie, biorąc pod uwagę, że z Zawiszą wiąże mnie jeszcze roczny kontrakt.
Tymczasem Radosław Osuch zapowiada, że zrezygnuje z finansowania bydgoskiego klubu? Również obserwuję, co dzieje się wokół naszego zespołu i zastanawiam z niepokojem, co z nami będzie. Sytuacja rzeczywiście z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza. Właścicielowi klubu brakuje wsparcia, niewiele na temat nawet swojej przyszłości może powiedzieć trener, przynajmniej według mojej opinii główny architekt sukcesów Zawiszy (…). Nadchodzi czas podejmowania kolejnych ważnych dla drużyny decyzji, choćby w kwestii uzupełnień kadrowych, tymczasem nie wiadomo, co będzie z prezesem, co ze szkoleniowcem. Wszyscy czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.
W przegranej konfrontacji z poznańskim Lechem widać było, że z Zawiszy zaczyna uchodzić powietrze? Piłkarze Zagłębia Lubin w tym samym dniu walczyli u siebie o punkty z Koroną Kielce, zdecydowanie słabszym zespołem od Lecha, mimo to musieli zadowolić się remisem. (…). Sto dwadzieścia minut walki na Stadionie Narodowym dało nam się we znaki, do tego doszła zarwana noc na powrót i zaledwie dwa dni na odpoczynek. Mówi się, że w Europie wszyscy grają co trzy dni i my również spokojnie wytrzymywaliśmy obciążenia. Na pewno do zmęczenia doszło jeszcze poczucie spełnienia, bo jednak coś już osiągnęliśmy. Natomiast nie ma mowy o odpuszczeniu czy zlekceważeniu rywali.
Cały artykuł przeczytacie w tygodniku „Piłka Nożna”. Już w kioskach!