Lech Poznań w trybie „demolka”. Niels Frederiksen w końcu przepędził demony?
Lech Poznań wygrał szósty mecz z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Dla Nielsa Frederiksena jest to pierwsza taka seria w roli trenera Kolejorza.
Lech Poznań za kadencji Nielsa Frederiksena wielokrotnie bywa drużyną rozchwianą, która potrafi zaliczyć wtopę w najmniej oczekiwanym momencie. W poprzednim sezonie zdarzało się to raz na 5-6 tygodni. A to Kolejorz niespodziewanie przegrał w krajowym pucharze z drugoligową Resovią. Chwilę kubeł zimnej wody wylała Puszcza w Niepołomicach, wygrywając 2:0. Później jeden punkt przywieziony na koniec rundy z Górnego Śląska po starciach z Piastem i Górnikiem. Wiosną zdarzyły się dwie krótkie „serie” z dwoma porażkami z rzędu, a już w tym sezonie było choćby lanie od Cracovii czy Gentu przy Bułgarskiej, wpadka z Zagłębiem Lubin w meczu domowym czy kompromitacja na Gibraltarze.
NIESKUTECZNOŚĆ
W rundę wiosenną ekipa Frederiksena weszła źle. Po porażkach z Lechią i Piastem Duńczyk wpadł w ogień krytyki. W obu przypadkach Kolejorz był jednak nieskuteczny, bo sytuacji kreował sobie mnóstwo.
Według wyliczeń Flashscore.com, lechici w starciu z Lechią mieli xG na poziomie 2,91 i nie zakłamuje ono liczby dogodnych sytuacji, których algorytm naliczył trzy.
W Gliwicach było podobnie. Wskaźnik goli oczekiwanych wskazał 2,79, natomiast licznik wielkich szans zatrzymał się na pięciu. Efekt był taki, że przy łącznym xG 5,70 i ośmiu stuprocentowych szansach Lech strzelił zaledwie jednego gola.
POWRÓT KSIĘCIA
Wiosną Frederiksen ma znacznie większe możliwości kadrowe niż miał jesienią. Tomasz Rząsa jednak nie ruszył na zakupy i nie sprowadził nowych twarzy, by podnieść rywalizację na kilku pozycjach – przede wszystkim wśród środkowych pomocników. Do pełni sił wrócili piłkarze kontuzjowani jesienią, którzy stracili wiele tygodni z uwagi na urazy.
Dzisiaj Duńczyk ma wielki kłopot bogactwa przede wszystkim na skrzydłach. Trenera Lecha szczególnie powinien cieszyć powrót Aliego Golizadeha, bowiem Irańczyk od kilku tygodni bawi się na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy. W wygranym meczu z Piastem strzelił gola i zaliczył asystę, w starciu z Koroną w Kielcach dorzucił kolejne trafienie, a we wczorajszej potyczce z Rakowem był najlepszy na placu, choć nie dorzucił konkretów w klasyfikacji kanadyjskiej.
ODKURZENI
Frederiksenowi trzeba oddać też to, że zaczął wyciągać wnioski i szukać nieoczywistych rozwiązań. Wśród tych ruchów niespodziewanych była zmiana pozycji Pablo Rodriguezowi. Hiszpan, który miał być zastępcą Afonso Sousy na pozycji numer dziesięć, znacznie lepiej odnajduje się ustawiony nieco niżej, na ósemce, gdzie tworzy duet z Antonim Kozubalem. Duńczyk trafił z tą decyzją i nieco przykrył brak nominalnej szóstki, zmieniając zadania Rodriguezowi oraz Kozubalowi.
Wiosną z formą dojeżdża też Robert Gumny. Wychowanek Kolejorza zawodził jesienią, ale po pierwszych spotkaniach w 2026 roku posadził na ławce Joela Pereirę. Były piłkarz Augsburga daje Lechowi większą stabilizację w defensywie, choć oczywiście nie jest bezbłędny, to jednak prezentuje się znacznie lepiej niż Portugalczyk i dzisiaj nawet nie ma sensu otwierać dyskusji na temat rywalizacji na tej pozycji. Gumny jest bezapelacyjnie numerem jeden.
Jesienią Kolejorz zaliczył zaledwie siedem czystych kont. Wiosną ma ich już cztery, a przecież gra wciąż na trzech frontach i ten wynik będzie można znacząco poprawić.
W końcu Frederiksen dojrzał do decyzji, która ustabilizowała mu blok obronny. Mowa oczywiście o postawieniu na Wojciecha Mońkę, który wyrasta na prawdziwe odkrycie tego sezonu. 19-latek dzisiaj prezentuje najwyższą formę spośród wszystkich stoperów w poznańskiej ekipie. Jest pewny, wygrywa pojedynki, świetnie czyta grę, daje pożytek przy wyprowadzaniu piłki z własnej strefy obronnej. Dzisiaj to do niego należy dobierać partnera, bo to on jest numerem jeden.
ODWRÓCONA KARTA
Wczorajsze zwycięstwo nad Rakowem może podwójnie cieszyć Frederiksena. Poznańska lokomotywa w końcu zaliczyła w tym sezonie zwycięstwo nad rywalem, który był w ostatnim czasie bardzo niewygodny.
Odkąd Medaliki wróciły do Ekstraklasy, gościły przy Bułgarskiej dziewięć razy, licząc już z wczorajszą potyczką. Niedzielna wygrana Lecha była dopiero trzecią, natomiast Częstochowianie wywieźli z Poznania aż pięć zwycięstw.
Dla Frederiksena było to szóste zwycięstwo z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Lech dzisiaj jest głównym faworytem do mistrzostwa Polski obok Jagiellonii Białystok, ale walczy jeszcze na dwóch innych frontach. Kolejny egzamin dojrzałości Kolejorz zaliczy już w środę w krajowym pucharze z Górnikiem.
Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”
Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.
Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”
Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.
Uryga dla PN: Jordi zaczepił prezesa, a co za tym idzie wszystkich nas w klubie
Wielu stawiało już na nim krzyżyk, tymczasem Alan Uryga jest jedną z najjaśniejszych postaci Białej Gwiazdy po jej powrocie do Ekstraklasy. Liderem na boisku, poza nim, a do tego jego bramki w końcówkach przyniosły cenne punkty w meczach z Koroną i Śląskiem.
Były piłkarz Górnika wystąpi na gali sportów walki
Adam Danch, były kapitan Górnika Zabrze i dwukrotny reprezentant Polski, spróbuje swoich sił w sportach walki. Wystąpi na gali Jenel Fight Night, która odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w Zabrzu.