Kluby piłkarskie walczą wszystkimi sposobami, by utrzymać się na powierzchni i nie zatonąć na wzburzonym morzu światowej pandemii koronawirusa. Nie inaczej jest w przypadku Lecha Poznań, który wdrożył w życie kolejny plan ratowanie naruszonej płynności finansowej.
Lech Poznań poprosił swoich kibiców o wsparcie (fot. 400mm.pl)
Wszystko to brzmi niezwykle dramatycznie, jednak kibice mogą na razie spać spokojnie. Klub funkcjonuje i będzie funkcjonował nadal, jednak żeby przejście przez ten trudny okres mogło się odbyć w miarę suchą stopą (a więc przy wciąż bardzo dużych, ale nie krańcowo niebezpiecznych stratach), niezbędna będzie pomoc i aktywność wszystkich zainteresowanych.
Przed kilkoma dniami Kolejorz ogłosił, że wszyscy pracownicy klubu – łącznie 250 osób – zgodzili się na obniżenie swoich pensji. Redukcją dotknęła nie tylko poszczególne piony, ale także, że może przede wszystkim, piłkarzy i członków zarządu. – Jestem bardzo wdzięczny i chciałbym gorąco podziękować wszystkim pracownikom, którzy podeszli ze zrozumieniem do konieczności obniżenia pensji. Sytuacja jest wyjątkowa i nadzwyczajna – powiedział Karol Klimczak, prezes Lecha.
– Lech zatrudnia 250 pracowników, funkcjonuje jak każde przedsiębiorstwo i od początku epidemii boryka się z problemami nie mogąc normalnie prowadzić swojej działalności. Jestem jednak pewien, że razem jako wielka rodzina Kolejorza przejdziemy przez ten trudny czas – dodał.
Jak się okazało, cięcia w budżecie płacowym to nie jedyny pomysł włodarzy Kolejorza na zmagania z trudną sytuacją. Ogłoszona została bowiem specjalna akcja, której głównym założenie jest finansowe wsparcie klubu ze strony… kibiców.
Lech Poznań poprosił o dofinansowanie w formie pożyczki, która zostania oddana w postaci biletów i karnetów na kolejny sezon zmagań ligowych. Przykładowo, jeśli ktoś zdecyduje się wesprzeć Kolejorza kwotą 100 złotych, to zostanie ona podwojona i w stosowny sposób zwrócona.
– Każdego z nas dotyka bieżąca sytuacja związana z epidemią koronawirusa, a sport dla wielu schodzi w tej sytuacji na dalszy plan. Trzeba jednak pamiętać o tym, że klub zmaga się z tymi samymi problemami co setki tysięcy innych firm w Polsce. Lech Poznań to węzeł dla wielu małych lokalnych firm, które sprzedają tu i kupują. Nie rozgrywamy meczów, co sprawia, że wpływy do kasy są bliskie zeru. W zależności od scenariusza zakończenia rozgrywek nasze przychody będą mniejsze między 10 a 25 milionów złotych. To olbrzymia dziura w budżecie – stwierdził Klimczak.
Stąd też pomysł na akcję w #wGóręSerca, poprzez którą Lech prosi o wsparcie, jednak nie w postaci darowizny, a swego rodzaju zobowiązania na przyszłość. – Nie chcemy zwracać się do Was, drodzy kibice, o darowizny. To byłoby nie fair w obliczu tego, że kryzys dotyka nas wszystkich. To, co pomoże przetrwać Lechowi ten trudny czas, to przeniesienie przyszłych przychodów na teraźniejszość. Na dziś kluczowe jest dla nas zachowanie płynności finansowej, czyli zdolności do regulowania bieżących wydatków, które mimo przerwy w rozgrywkach, wciąż są. To jest nasz główny problem, z którym staramy się walczyć – wyznał dyrektor ds. finansowych Lecha, Tomasz Kacprzycki.
– Problemy ma i będzie mieć wiele firm, zakłady kosmetyczne, fryzjerskie, restauracje i wiele innych. Nie jesteśmy wyjątkiem, mamy te same problemy i mogą one poważnie zagrozić funkcjonowaniu klubu. Dlatego zwracamy się dzisiaj do Was, do naszych kibiców z propozycją pomocy poprzez udział w naszej akcji #wGóręSerca – dodał.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.