W środę na łamach Sport.pl można było przeczytać o obrzydliwym zachowaniu działaczy Lecha Poznań, którzy wykorzystując kruczki prawne uchylają się od zapłacenia 50 tysięcy złotych klubowi Marcinki Kępno za transfer Kamila Drygasa z Kolejorza do Zawiszy Bydgoszcz.
– Chłopak grał u nas, został wypatrzony przez Lecha. I my go do Lecha sprzedawaliśmy. Nasz błąd polega na tym, że uwierzyliśmy przedstawicielom Lecha w to, że ze względów formalnych lepiej, by stroną w umowie było stowarzyszenie Amica. Teraz odmowę zapłacenia procentu od transferu uważam za skrajną nielojalność ze strony naszego partnera – mówi prezes klubu z Kępna Aleksander Woźniak.
– Nikt nikogo nie próbuje tu wykiwać. Przez cztery miesiące nie otrzymaliśmy od prezesa MUKS Marcinki Kępno odpowiedzi na nasze pismo [oba kluby wymieniały się dokumentami w grudniu ubiegłego roku – red.] i z naszego punktu widzenia sprawa nadal jest w toku – uważa prezes Lecha Karol Klimczak. – Podkreślam jednak, że naszym zdaniem nie jesteśmy stroną w tym sporze – dodaje.
Strony w najbliższym czasie mają się spotkać i dogadać.