Benfica Lizbona zremisowała z Arsenalem (1:1) w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europy. Ze względów pandemicznych spotkanie zostało rozegrane na rzymskim Stadio Olimpico.
Saka i Smith Rowe kolejny raz pokazali się z dobrej strony (fot. Reuters)
Pierwsze starcie pomiędzy Benfiką oraz Arsenalem – tak jak kilka innych w europejskich pucharach – zostało z powodu obostrzeń sanitarnych przełożone na neutralny grunt. Piłkarze obu drużyn stanęli naprzeciw siebie w Rzymie, a wskazanie jednoznacznego faworyta było niezwykle trudne.
Wyżej notowany był Arsenal, który choć w lidze angielskiej gra w kratkę, to na arenie europejskiej w tym sezonie nie zawodził. Jak się okazało, londyńczycy faktycznie prezentowali się od początku nieco lepiej i to oni dyktowali warunki gry na Stadio Olimpico.
W pierwszej połowie dobre okazje do otworzenia wyniku mieli Pierre-Emerick Aubameyang, a także Bukayo Saka, jednak strzał pierwszego nieznacznie minął słupek bramki Benfiki, natomiast drugi uderzył prosto w Heltona Leite, który nie miał żadnych problemów z interwencją.
Bliski szczęścia był również Emile Smith Rowe, ale i jego strzał został odbity. Wydawało się, że po całkiem udanej pierwszej odsłonie, Kanonierzy pójdą za ciosem i po zmianie stron jeszcze mocniej nacisną przeciwnika. Jakież więc musiało być rozczarowanie kibiców Arsenalu, kiedy w 55. minucie to ekipa z Lizbony objęła prowadzenie.
Smith Rowe zagrał piłkę ręką w polu karnym i sędzia nie miał wątpliwości, wskazują na „wapno”. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Pizzi, który dał swojej wyprowadził Benfikę na czoło rywalizacji.
Radość „gospodarzy” nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ odpowiedź Arsenalu była praktycznie natychmiastowa. Szybki atak podopiecznych Mikela Artety celnym strzałem z bliska wykończył Saka, a chociaż arbiter pierwotnie dopatrzył się spalonego, to po interwencji systemu VAR okazało się, że bramka została zdobyta zgodnie z przepisami.
Jak się później okazało, kolejnych goli w Rzymie już nie obejrzeliśmy i mecz zakończył się remisem, który przed rewanżem w Londynie pozostawia kwestię awansu otwartą.
Boniek ocenił Lecha i Jagiellonię. Nie szczędził mocnych słów
Zbigniew Boniek dosadnie podsumował mecze Lecha i Jagiellonii w Europie. —Absolutnie nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Jagiellonia i Lech dają prezenty rywalom w Europie w postaci łatwo traconych bramek po banalnych błędach — komentował na łamach Polsatu Sport, były prezes PZPN.
Nie tylko Lech i Jagiellonia. Tak spisali się Polacy w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Za nami trzecia seria gier fazy zasadniczej w Lidze Europy oraz druga kolejka w Lidze Konferencji. Którzy Polacy mieli w czwartek powody do radości, a którzy schodzili z boiska z zwieszonymi głowami?
Timur Tutierow po meczu z Lechem: „Miałem gęsią skórkę”
Lech Poznań zremisował w czwartek z Sunderlandem 1:1 w meczu trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. Rywalizacja w Wielkopolsce miała szczególny smak dla gracza przyjezdnych – Timura Tutierowa.
Adrian Siemieniec po meczu z Anderlechtem: „Pierwsze trafienie trochę wybiło nas z rytmu”
Jagiellonia Białystok przegrała z RSC Anderlecht 0:3 w trzeciej serii gier Ligi Europy. Podobnie jak w meczu z Olympiakosem Pireus, spory wpływ na wynik miały błędy i niezrozumiałe decyzje piłkarzy z Podlasia.