Wisła Kraków przedłużyła emisję klubowych akcji o dokładnie dwa miesiące. To odpowiedź decydentów „Białej Gwiazdy” na relatywnie powolne tempo nabywania akcji przez kibiców krakowskiej drużyny.
Wisła Kraków znów musi mierzyć się z finansowymi tarapatami. (fot. Jakub Gruca)
Dwadzieścia cztery godziny. Właśnie tyle trwała emisja klubowych akcji Wisły Kraków w lutym ubiegłego roku. „Biała Gwiazda” zebrała wówczas w zaledwie jeden dzień aż cztery miliony złotych, co zarazem stanowi niekwestionowany europejski rekord finansowania społecznego (ang. crowdfunding).
Nieco ponad rok po tych wydarzeniach włodarze Wisły Kraków postanowili przeprowadzić kolejną emisją akcji. To efekt zawieszenia rozgrywek piłkarskich ze względu na panującą epidemię koronawirusa. W obliczu pozbawienia wpływów z tzw. dnia meczowego skromna kondycja finansowa trzynastokrotnych mistrzów Polski jest aktualnie, delikatnie rzecz ujmując, mocno nadwyrężona.
„Pod kątem bieżącej płynności na chwilę obecną niezbędne jest minimum pięć milionów złotych, dlatego konieczne jest pozyskanie finansowania pomostowego, m.in. w formie nowej emisji akcji” – czytamy w upublicznionym sprawozdaniu finansowym Wisły Kraków.
Tempo nabywania akcji z pewnością nikogo przy ulicy Reymonta 22 w Krakowie raczej nie napawa przesadnym optymizmem. Choć przecież początki były obiecujące. W zaledwie trzy dni udało się zebrać półtora miliona złotych. Ale im dalej w las, tym gorzej. Aktualnie licznik zebranych pieniędzy wskazuje na 2 152 800 złotych (na 4 280 000 możliwych do zebrania). Niewiele ponad pięćdziesiąt procent. Przedłużenie emisji akcji jest zatem naturalną konsekwencją względnie powolnego tempa ich nabywania.
Dlaczego tak się dzieje? Z dwóch zasadniczych powodów. Primo – energia pospolitego ruszenia, którego niewątpliwie byliśmy świadkami w zeszłym roku, wygasa. To poniekąd naturalne, ponieważ okoliczności są zupełnie inne. Wówczas nieporównywalnie łatwiej było zmobilizować wiślacki elektorat – klub dopiero co został odbity z rąk bandytów, którzy bezwstydnie okradali klubową kasę, piłkarze zaprezentowali godną podziwu postawę (mimo wielomiesięcznego braku wynagrodzeń, grali momentami wręcz imponująco), a przede wszystkim czynnie w wielką akcję ratowniczą legendy polskiego futbolu – Jakuba Błaszczykowskiego.
Secundo – niepewna (choć to mało powiedziane) sytuacja na rynku pracy po prostu nie zachęca do wydawania pieniędzy na rzeczy nie niezbędne do codziennej egzystencji. Wielu kibiców straciło pracę bądź zaraz ją straci, a nawet jeśli ktoś mimo wszystko zachowa miejsce pracy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego pensja jest radykalnie pomniejszona proporcjonalnie do strat firmy, w której znalazł zatrudnienie. Parafrazując słowa Piotra Ćwielonga – warunki nie sprzyjają do wydawania pieniędzy na akcje piłkarskiego klubu.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.