Porażka w Gdańsku powoduje, że Lech Poznań po 34. kolejce może tracić do Legii już osiem punktów. Teraz ruch po stronie warszawskiej jedenastki – jeśli wygra w Zabrzu, będzie mogła spokojnie rezerwować czas na mistrzowską fetę.
Po zakończeniu meczu w Gdańsku piłkarze Lecha byli załamani. Ostatni gwizdek sędziego powalił na murawę zawodników z Poznania ze schowanymi twarzami w dłoniach. Oni zdają sobie sprawę, że meczem na PGE Arenie pogrzebali szanse na tytuł.
Pesymizm pobrzmiewał później w ich pomeczowych wypowiedziach. – Możemy jedynie wygrać najbliższe dwa mecze u siebie, zobaczyć, co nam to da i liczyć na to, że Legia się potknie – mówił Hubert Wołąkiewicz, ale jego mina nie wskazywała wcale, że głęboko wierzy w sukces. Choć kurtuazyjnie dorzucił: – Wierzyć trzeba i tej wiary nie porzucimy, zwłaszcza że zostało kilka spotkań do końca.
Trener Mariusz Rumak uważa, że porażka w Gdańsku była efektem zbyt krótkiej ławki rezerwowych Lecha. – Mówiłem już kilka tygodni temu, że w walce o tytuł decydujące jest to, kto ma jaką ławkę. Ja chciałbym mieć ławkę, dzięki której mam po dwóch graczy na każdą pozycję – powiedział.
Kolejny problem Rakowa! Podstawowy piłkarz z kontuzją
Raków Częstochowa ma kolejne problemy kadrowe. Stratos Svarnas nie zagrał w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin, choć pierwotnie znalazł się w wyjściowym składzie
Rewolucja w transmisjach Ekstraklasy?! Kibiców czekają duże zmiany
Transmisje PKO BP Ekstraklasy mogą przejść prawdziwą rewolucję od sezonu 2027-28. Trwa proces sprzedaży praw telewizyjnych na lata 2027–2031, a nowy podział pakietów może oznaczać poważne zmiany dla kibiców.