Przejdź do treści
Kondycja finansowa Lecha

Polska Ekstraklasa

Kondycja finansowa Lecha

Jak na Wielkopolskę przystało, finanse muszą się zgadzać. Bardzo niespokojny dla klubów okres Lech Poznań zakończył na sporym plusie. W dodatku z sukcesem sportowym oraz realizacją strategicznej inwestycji.

Utrzymanie drużyny w mistrzowskim sezonie kosztowało ponad 47 milionów złotych. To największa w historii Lecha kwota przeznaczona na ten cel. (fot. 400mm)



17 milionów złotych netto – tyle wynosi skumulowany wynik finansowy Kolejorza za okres od 1 lipca 2018 do 30 czerwca 2022 roku. Poznański klub notował więc średni zysk na poziomie 4,25 miliona na sezon.

– To dobry rezultat, nie mamy na co narzekać. Zawsze chciałoby się więcej, ale to nie wyniki ekonomiczne są celem działalności klubu piłkarskiego. Oceniając od jeden do pięciu, w polskiej skali zarządzamy finansami na czwórkę, natomiast w skali europejskiej: przyzwoicie – mówi Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy Lecha. – Naszym generalnym założeniem co do wyniku finansowego jest to, aby w długim okresie otrzymywać czarne zero, czyli być trochę ponad zerem. Z tej perspektywy uzyskany rezultat jest zgodny z tym, czego oczekujemy.

Stawiający na transparentność Lech po raz trzeci opublikował raport ze swojej działalności ekonomicznej. Najnowsza edycja audytu dotyczy lat rachunkowych tożsamych z czterema ostatnimi sezonami. Pod względem sportowym był to dla Kolejorza czas skrajnych emocji, od wielkich rozczarowań po stany euforyczne. Ta nieregularność dotyczyła także finansów – Lech zaliczył dwa sezony ze stratą rzędu kilkunastu milionów, z drugiej strony w rozgrywkach 2020-21 wzbogacił się o przeszło 50 milionów złotych. Przy Bułgarskiej przychody i koszty dzieli się na trzy kategorie: transfery, udział w europejskich pucharach oraz działalność podstawową. Ta ostatnia rozumiana jest bardzo szeroko, dotyczy całego codziennego funkcjonowania klubu, składa się na nią wiele zmiennych o różnym charakterze. Na polu działalności podstawowej standardem stał się ujemny rezultat – w ciągu dekady zaledwie raz (sezon 2019-20) Lech był w tym zakresie na plusie.

– Permanentny minus w tym aspekcie wynika z logiki długoterminowego budżetowania. To zaplanowane działanie. Przy ekspansywnej, nastawionej na rozwój strategii, jaką przyjęliśmy, powinniśmy uznać to za normę – wyjaśnia Kacprzycki. – Skoro naszym celem jest gra w europejskich pucharach i coraz droższe sprzedawanie coraz lepszych piłkarzy, to pieniądze zarabiane na co dzień chcemy przeznaczać przede wszystkim na rozwój kadry pierwszego zespołu. A to z kolei obciąża koszty działalności podstawowej.

Złota jesień 

Sezon 2020-21, specyficzny dla całego piłkarskiego środowiska, dla Lecha okazał się wręcz ekstremalny. W pandemicznych realiach Kolejorz kompletnie zawiódł na polskim podwórku, lecz dostał się do fazy grupowej Ligi Europy, a przede wszystkim zarobił rekordowe w skali kraju sumy na transferach. Wpływy z dnia meczowego przeszły klubowi koło nosa – stanowiły wówczas zaledwie sześć i pół procenta ogółu przychodów podstawowych. Spotkania pucharowe odbywały się bez publiczności, na biletach na pozostałe zmagania Lech zarobił niespełna 450 tysięcy złotych (dla porównania: w kolejnym sezonie wynik sprzedaży wejściówek oraz karnetów był prawie 24 razy wyższy). Dopiero jedenaste miejsce w Ekstraklasie oznaczało natomiast przeciętną premię od organizatora rozgrywek.

– Pandemia położyła się na finansach wielkim cieniem. Lekko licząc, nasz wynik mógłby być o 20 milionów lepszy, gdyby nie fakt, że przez półtora roku mieliśmy prawie pusty stadion – stwierdza Kacprzycki.

Poznański klub powetował sobie te straty ogromnymi zyskami na pozostałych obszarach działalności. Przebrnięcie czterech rund eliminacji LE oraz jedno zwycięstwo w grupie zaowocowały dochodem na poziomie 27 milionów złotych. To i tak niewiele w stosunku do wpływów transferowych. Jesienią 2020 Kolejorz sprzedał tercet wychowanków, za których otrzymał łącznie prawie 83 miliony złotych (ponad 17 milionów euro). Po odjęciu bezpośrednich kosztów transferów sprzedażowych – składają się na nie między innymi prowizje dla pośredników oraz środki przekazywane wcześniejszym klubom piłkarza w ramach solidarity payment – odejście Jakuba Modera, Roberta Gumnego i Kamila Jóźwiaka przyniosło Lechowi około 64 miliony złotych zysku. Swoją drogą, wciąż trwa batalia o pełną kwotę za skrzydłowego: Derby County zalega Kolejorzowi jeszcze 2,25 miliona euro. Spór rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach przed Trybunałem Arbitrażowym do spraw Sportu w Lozannie.

– Pierwsza rozprawa już się odbyła. Jestem umiarkowanym optymistą. Może być tak, że część tej kwoty odzyskamy, a z części będziemy musieli zrezygnować. To na ten moment najbardziej prawdopodobny scenariusz – prognozuje dyrektor finansowy Kolejorza.

Skok jakościowy

Gdyby nie wpływy transferowo-pucharowe z sezonu 2020-21, nie byłoby ósmego w historii mistrzostwa Polski. W obliczu stulecia klubu, z tak pokaźnym zapasem gotówki, przy Bułgarskiej mogli zaryzykować. W kontekście wywalczenia tytułu kluczowe było zimowe okno transferowe 2021. To wtedy, wraz z przyjściem Bartosza Salamona, Jespera Karlstroema, Antonio Milicia oraz Niki Kwekweskiriego, rozpoczęła się budowa mistrzowskiej drużyny. Pół roku później zespół wzmocnili Radosław Murawski, Pedro Rebocho czy Joel Pereira. Od lipca 2020 do końca czerwca 2022 w Poznaniu przeznaczono na wzmocnienia 33,5 miliona złotych – przy czym w tej kwocie zawierają się nie tylko wydatki na nowych graczy, ale również koszty przedłużenia już obowiązujących umów.

Pieniądze z tytułu sprzedaży Modera, Gumnego oraz Jóźwiaka zdefiniowały bilans transferowy Lecha za czterolecie. W jednym sezonie klub zarobił więcej, niż wydał na nowych zawodników w trakcie całego analizowanego okresu. Saldo transferowe Kolejorza wyniosło 40 milionów złotych na plusie. I to nie uwzględniając przejścia Jakuba Kamińskiego do Wolfsburga, które formalnie miało miejsce 1 lipca, zatem zalicza się już do roku rachunkowego 2022-23.

– Zyski z transferów w 2020 roku przerosły nasze oczekiwania – przyznaje Kacprzycki. – W połączeniu z awansem do europejskich rozgrywek grupowych pozwoliły wykonać skok jakościowy. Postanowiliśmy, że te wielkie przychody przeznaczamy na trzy, mniej więcej równoważne, obszary: budujemy centrum treningowe akademii, pozwalamy sobie na więcej droższych kontraktów, aby odnieść sukces sportowy, a po trzecie zostawiamy część środków jako poduszkę na wypadek gorszych czasów. Było to zagranie va banque – doświadczenia, także polskich klubów, pokazują, że nie ma takich przychodów, których nie da się zmarnować. Nam się udało, inwestycja się zwraca.

Mimo wygrania ligi Kolejorz zakończył poprzedni sezon ze stratą wynoszącą ponad 15 milionów złotych. To jedynie z pozoru zaskakujące. Jakość kosztuje, szefowie klubu przekonali się, że tylko sięgając głęboko do kieszeni, można zbudować mocną drużynę. Korelacja między siłą kadry a poziomem wynagrodzeń jest niezaprzeczalna. W rozgrywkach 2018-19, kiedy przy Bułgarskiej było miejsce dla zawodników pokroju Nikoli Vujadinovicia, Marcina Wasielewskiego czy Timura Żamaletdinowa, Lech wydał na wynagrodzenia piłkarzy 19 milionów złotych. Skończyło się ósmą pozycją w tabeli. Natomiast w mistrzowskim sezonie zarobki graczy pochłonęły 37 milionów PLN, czyli ponad trzy miliony miesięcznie; kwota nie powinna dziwić, skoro klub stać było choćby na wypożyczenie Dawida Kownackiego i Tomasza Kędziory, zawodników mających bardziej europejskie aniżeli polskie wymagania finansowe. Były sukcesy, więc należały się premie – na nie przeznaczono łącznie aż 6,8 miliona. Interesujący przypadek stanowi sezon 2019-20, gdy Kolejorz został wicemistrzem, a na pobory piłkarzy przeznaczył tylko niespełna 18 milionów złotych. To była jednak drużyna o innej strukturze, w której obok sowicie opłacanych Christiana Gytkjaera, Pedro Tiby oraz Daniego Ramireza prym wiedli wychowankowie dopiero pracujący na pierwsze duże kontrakty. Ponadto zawodnicy zrezygnowali z części pensji, kiedy rozgrywki zostały zawieszone z powodu koronawirusa.

Ważną częścią inwestycji w wynik sportowy było opłacenie sztabu Macieja Skorży. Sztabu rozbudowanego, bo trenerowi pomagało aż czterech asystentów, zaś cały zespół szkoleniowy liczył 16 osób. Wynagrodzenia oraz premie tej grupy pracowników kosztowały mistrzów Polski 5,5 miliona złotych. To prawie dwa razy tyle, ile w rozgrywkach 2019-20 otrzymywał sztab Dariusza Żurawia. Zdecydowanie przepłaconym pod tym względem był sezon 2018-19: na zarobki kadry trenerskiej wielkopolski klub wydał 4,4 miliona złotych, co zupełnie nie znalazło odzwierciedlenia na boisku. Ta suma to przede wszystkim efekt zatrudnienia Adama Nawałki, w dodatku byłemu selekcjonerowi trzeba było wypłacić znaczną kwotę za przedwczesne zakończenie współpracy.

Perspektywa długoterminowa 

Lech hołduje zasadzie: zarobione pieniądze zostają w klubie. Środki są przeznaczane na dwa podstawowe cele – podnoszenie poziomu drużyny oraz inwestycje infrastrukturalne. Na rozbudowę klubowego zaplecza w latach 2016-22 wydano bagatela 80 milionów złotych (z zastrzeżeniem, że 23 miliony pochodziły z dofinansowania ze środków publicznych). Prawie 70 procent tej sumy pochłonął sztandarowy projekt, czyli stworzenie Centrum Badawczo-Rozwojowego. Otwarty w listopadzie ośrodek o powierzchni przeszło pięciu tysięcy metrów kwadratowych kosztował ostatecznie 55 milionów złotych. Budowa CBR we Wronkach to pośrednio lokata kapitału w akademię. Szkolenie oraz funkcjonowanie drużyny rezerw stanowi mniej więcej dziesięć procent kosztów podstawowych Kolejorza. W ostatnich latach wydatki na rozwój następnych pokoleń wychowanków systematycznie rosły: jeszcze w rozgrywkach 18-19 i 19-20 Lech przeznaczał na ten aspekt po około pięć i pół miliona, podczas gdy w sezonie 21-22 już powyżej ośmiu milionów złotych. To jeden z fundamentów generalnej strategii poznańskiego klubu – inwestować długofalowo, nie funkcjonować z roku na rok, definiować swoją działalność w wieloletniej perspektywie.

KONRAD WITKOWSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 40/2026

Nr 40/2026

Polska Ekstraklasa

Wisła podjęła decyzję odnośnie wyjazdu do Warszawy. Królewski stawia sprawę jasno

Prezes Wisły Kraków jasno postawił kwestię rozegrania niedzielnego meczu. Piłkarze pojadą do Warszawy i zagrają z Legią, mimo braku obecności fanów ,,Białej Gwiazdy''.

2025.10.05 Krakow
Pilka nozna , Betclic I liga , sezon 2025/26
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
N/z Jaroslaw Krolewski
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.10.05 Krakow
Football , Polish league, second level , 2025/2026 season
Wisla Krakow - Ruch Chorzow
Jaroslaw Krolewski
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Frederiksen odpowiada Urbanowi. ,,Gurgul to zawodnik klasy międzynarodowej”

Niels Frederisken nie zgadza się z twierdzeniami Jana Urbana wobec Michała Gurgula. Zdaniem opiekuna Lecha obrońca to zawodnik klasy międzynarodowej. 20-latek nie raz pomógł swojemu zespołowi w ważnych meczach.

2026.01.30 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2025/2026
Lech Poznan Konferencja prasowa trenera Nielsa Frederiksena
N/z Niels Frederiksen
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.01.30 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2025/2026
Lech Poznan press conference 
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Ten trener zastąpi zawieszonego Siemieńca

Adrian Siemieniec, z powodu kary nałożonej przez Komisję Ligi po aferze związanej z kontaktowaniem się z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, nie poprowadzi Jagiellonii Białystok w sześciu najbliższych meczach. Wiadomo, kto najprawdopodobniej zastąpi go podczas jego nieobecności na ławce trenerskiej.

2026.09.06 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027 Mecz 7. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Slask Wroclaw N/z Adrian Siemieniec trener Jagiellonii Bialystok szkoleniowiec coach Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.09.06 Bialystok Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027 Jagiellonia Bialystok - Slask Wroclaw Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Klub Ekstraklasy chciał zatrudnienia Michniewicza. Wiemy, dlaczego odmówił

Radomiak Radom sondował zatrudnienie Czesława Michniewicza. Syn znanego trenera wyjawia powody odmowy i mówi o braku presji.

Al Thumama Stadium Head Coach Czeslaw Michniewicz of Poland during a match between France and Poland, valid for the round of 16 of the World Cup, held at Al Thumama Stadium in Doha, Qatar. (Marcio Machado/SPP) (Photo by Marcio Machado/SPP/Sipa USA)
2022.12.04 doha
Pilka nozna Mistrzostwa Swiata w Katarze Katar 2022
Francja - Polska
Foto Marcio Machado/SPP/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Królewski z kolejnym wpisem. Apeluje do Policji

Jarosław Królewski opublikował w serwisie X prośbę do Policji. Prezes Wisły domaga się ujawnienia kopii opinii odnośnie braku kibiców gości na niedzielnym klasyku.

2024.07.03 Krakow
Pilka nozna, BetClic I liga, sezon 2024/2025
Wisla Krakow - Texom nowym sponsorem strategicznym Wisly Krakow
N/z Jaroslaw Krolewski
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2024.07.03 Krakow
Football, Polish first league - second level, 2024/25 season
Wisla Krakow - Texom nowym sponsorem strategicznym Wisly Krakow
Jaroslaw Krolewski
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej