Grzegorz Kasprzik stracił miejsce w podstawowym składzie Górnika i w pojedynku z Cracovią między słupkami pojawił się Norbert Witkowski.
Jakie nastroje panują w zespole przed sobotnim spotkaniem o wszystko z Lechem Poznań?
– Mam nadzieję, że zagramy dobre spotkanie, które da nam awans do grupy mistrzowskiej – zapewnia Kasprzik. – Na pewno damy z siebie wszystko, by ten mecz wyszedł jak najlepiej. Drużyna jest zdeterminowana by osiągnąć korzystny rezultat.
W przeszłości bronił pan barw poznańskiego klubu, w którym kariera nie potoczyła się tak, jakby można było tego oczekiwać. Jak z perspektywy czasu ocenia pan decyzję o transferze do Lecha?
– Nie lubię wracać do tego, co było w Lechu, bo dla mnie ten rozdział jest już zamknięty. Po kilku meczach, w których zagrałem doznałem kontuzji i straciłem miejsce w składzie. Uraz w zasadzie przekreślił moją dalszą karierę w Lechu.
Jak w tej chwili wygląda rywalizacja wśród bramkarzy o miejsce w pierwszym składzie?
– Straciłem miejsce w składzie na mecz z Cracovią, ale taka była decyzja trenerów. Bije się w pierś, bo moja dyspozycja w ostatnich meczach mogła być dużo lepsza. Dziś mogę wszystkich za to przeprosić. Jeśli dostanę szansę w następnym meczu, to zrobię wszystko, by zmazać plamę. Chcę zagrać, jak najlepiej i pomóc drużynie w odniesieniu korzystnego rezultatu.
Znając rywala może pan udzielić kilku rad kolegom z drużyny, jak skutecznie powstrzymać poznańską ekipę?
– Z tej drużyny, w której grałem zostało w Lechu bodajże trzech, czy czterech zawodników. To zupełnie inna drużyna prowadzona przez trenera, z którym nie miałem styczności. Kiedy trener Rumak przejmował Lecha, to zostałem zesłany do Klubu Kokosa i nawet nie miałem przyjemności poznać trenera. Nie wiem, jaki ma warsztat i wizję gry. Pod tym względem nie mogę pomóc kolegom.
Po meczu z Cracovią kibice Górnika nie przebierali w słowach i dosadnie ocenili waszą postawę w ostatnich meczach.
– Myślę, że nie powinno to wywierać na nas większej presji, bo może odbić się negatywnymi skutkami. Kibice są rozgoryczeni, ale wyrazili pełne poparcie dla nas. Na pewno będą nas wspierać, dlatego musimy się im odwdzięczyć dobrą grą i meczem, w którym widać będzie zaangażowanie, wole walki i determinacje. W tej rundzie nie wygraliśmy jeszcze spotkania. Frustracja wśród kibiców z czasem narastała i w Krakowie dali tego upust. Wyjaśnili nam tę sytuację i powiedzieli, że działali pod wpływem emocji. Rozumiemy to i nie ma żadnego zgrzytu na linii piłkarze-kibice.